Z dziećmi: Kotleciki z łososiem i trochę Chardonnay dla dorosłych

W dzisiejszym odcinku walczę trochę ze swoja naturą, albowiem nie jestem fanem „dań dla dzieci”. Sam staram się zapoznawać moje dziecko ze wszystkimi produktami z których gotuję i namawiam je na każde wydawane z kuchni danie. Recenzje są czasem zaskakująco pozytywne co do pewnych, nazwijmy to trudniejszych smaków a czasem druzgocące dla wydawałoby się „dziecięcych pewniaków”. Takie życie – ważne żeby próbować!

Zapotrzebowanie na stricte dziecięce gotowanie jednak jest. Zróbmy więc tak aby było satysfakcjonująco dla najmłodszych a i dorośli żeby też zjedli z apetytem. Zrobimy dziś kotlety z łososiem! Będzie trochę pracy związanej z mieszaniem, rozgniataniem, formowaniem a więc możemy działać z pociechami ramię w ramię. Zaczynamy!

Zacznijmy od tego że danie to może być traktowane jako „zero waste”. Możemy skorzystać z resztek łososia (pieczonego, sous-vide, smażonego) i nadwyżki ziemniaków z dania poprzedniego. Jednak gdy nie mamy czego zużyć zróbmy tak jak poniżej bo warto!   

Łososia bez skóry pozbawiamy ości. Zalewamy mlekiem, doprawiamy solą i dodajemy gałązki świeżego tymianku. Zagotowujemy mleko i jak tylko pojawia się bąble zdejmujemy ze źródła ciepła i odstawiamy do ostygnięcia. Gdy mleko będzie po prostu ciepłe, wyjmujemy łososia do miski i rozdrabniamy widelcem. Odkładamy. W tym samym czasie gotujemy ziemniaki i robimy puree (możemy dodać mleka aby łatwiej je utrzeć). Do miski z rybą dokładamy ziemniaki, jajko, oliwę z oliwek, posiekaną kolendrę i posiekany szczypiorek. Doprawiamy solą i pieprzem i dokładnie mieszamy. Odstawiamy do lodówki na 1-2 godziny. Formujemy średniej wielkości kotlety. Klasycznie panierujemy. Obtaczając kolejno w mące, rozkłóconym jajku i bułce tartej. Smażymy partiami na złocisty kolor na oleju słonecznikowym lub rzepakowym, około 2 minut z każdej strony. Możemy podać ze świeżą sałatą z pomidorami lub też fasolką szparagową.

Kotlety są chrupkie dzięki panierce i delikatne w środku. Łatwo się je je, ale z drugiej stronie mają przyjemną fakturę jeśli nie zmieszamy składników na bardzo gładką masę. Myślę, że to takie danie „dla każdego”. Takiej „domowej” kuchni już dawno nie było w Winniczku;)

A żeby dorośli nie byli rozczarowani otwórzmy coś do łososiowych kotletów!  Będzie to Chardonnay z Piemontu – Elisir Chardonnay Piemonte DOC 2017, Azienda Agricola Capri. Trochę to nietypowa biel z tego regionu Włoch. Zdarzają się jednak ciekawe butelki, a że importer Wine&You raczej słabych rzeczy nie ma to skusiłem się za 47 PLN na tę propozycję. Jasno cytrynowy, błyszczący kolor. Nos interesujący – nuty lubczyku, pieczonego kurczaka, bulionu i ziół – generalnie umami. gdy się napowietrzy to wychodzą bardzo delikatne brzoskwiniowe aromaty. Na podniebieniu mamy średnią kwasowość a wino jest bardzo neutralne. Jest jednak trochę owocu – jabłka, cytryny, trochę niedojrzałych brzoskwiń i moreli. Wino jest fajnie zrównoważone, całkiem eleganckie z gęściejszym średnim (+) finiszem. Nie zaskakuje, ale pije się bardzo dobrze. Mogłoby być jednak parę złotych tańsze. 86/100 Wino dzięki swojej względnej neutralności fajnie spisało się do kotletów z łososiem. Świetne uzupełnienie letniego rodzinnego posiłku.

 

Do następnego!

W