Winne wtorki: spokojna Emilia Romania

W dzisiejsze Winne Wtorki degustujemy spokojne wina z Emilii Romanii. Nie jest to region słynący z wybitnych win, a jeśli chodzi o wina niemusujące – to nie jest łatwo zdobyć odpowiednią butelkę. Emilia najbardziej znana jest właśnie z win musujących (głównie czerwonych) – Lambrusco i Barbera. Nie jesteśmy ich fanami, ale podobno jakość się poprawia a i marketing robi swoje i wina te są coraz bardziej popularne. Co do spokojnych butelek to mieliśmy do tej pory do czynienia tylko z bardzo dobrym producentem – San Patrignano ( opisywanym w maju w Winniczku ). Tym razem przesurfowaliśmy wszystkie dostępne sklepy z winem w sieci (tak aby odbiór był na terenie Warszawy) i nic… Kupiliśmy więc znowu butelkę San Patrignano… Jednakże – przejeżdżając przez Ursynów, wstąpiliśmy jeszcze do Leclerca i tam udało nam się znaleźć Riserva Sangiovese Romagna DOP 2010, Branchini . Za wino zapłaciliśmy 54 PLN. Romagna położona jest na wschód o Bolonii i jest to jedna z apelacji produkujących najlepsze spokojne wina w Emilii Romanii. Z czerwonych odmian oczywiście króluje Sangiovese. Często z sukcesem łączone z Cabernetem.

Zdekantowaliśmy około jednej godziny i Riserva Sangiovese Romagna DOP 2010, Branchini wylądowało w kieliszkach. Zaprezentowało się ciemno-bordowym kolorem z jasnym brzegiem – nie było przezroczyste. Nos gęsty, konfiturowy; dużo bardzo dojrzałych, wręcz przejrzałych czereśni, trochę dymu z ogniska. Z uwagi na dekantacje wino się trochę ogrzało i w nosie pojawiły nuty alkoholu. Usta też z udziałem słodkich czereśni. Średniej budowy z dojrzałą taniną i mocnym finiszem. Generalnie bez “pazura”, ale łatwe i bardzo przyjemne dojrzałe Sangiovese. 87/100 Zawsze mogłoby być taniej, ale nie ma co narzekać.

Planowaliśmy przygotować cos regionalnego, ale skończyło się na Parmigiana di Melanzane, czyli bakłażanach zapiekanym z parmezanem. Wiele źródeł podaje, że danie to pochodzi z południa Włoch (Sycylii), ale odnaleźliśmy też informacje, iż Region Emilia Romagna też przyznaje się do niego. W końcu składnikiem jest Parmigano Reggiano – czyli najsłynniejszy obok Prosciutto di Parma produkt spożywczy z regionu. A ponieważ Sangiovese też lubi pomidory, z których sos spaja to danie, wiec nie wahaliśmy i postawiliśmy na bakłażany.

Wersji przepisu na Parmigiana di Melanzane jest bardzo wiele. Prawie każda włoska książka kucharska go posiada, Internet “wypluwa” tysiące wariantów. My skorzystaliśmy z Biblii kuchni włoskiej – “The Silver Spoon” – trzeba mieć jakiś benchmark 🙂 Rozpoczynamy od pokrojenia bakłażana w podłużne plastry o grubości około 5mm. Solimy i zostawiamy na sicie około 1 godzinę. W tym czasie możemy przygotować sos pomidorowy. W lecie, bądź na jesieni korzystamy ze świeżych pomidorów (obranych ze skórki i pozbawionych gniazd nasiennych) a teraz możemy spokojnie skorzystać z pomidorów w puszce. W każdym przypadku wrzucamy warzywa do rondelka doprawiamy solą, pieprzem i jeśli potrzeba odrobiną cukru. Gotujemy na wolnym ogniu, redukując sos. Możemy dolać łyżkę oliwy z oliwek. Pod koniec gotowania dodajemy kilka porwanych listków bazylii. W przypadku świeżych pomidorów możemy przetrzeć sos przez sito lub zmiksować. Rozgrzewamy piekarnik do 180°C. Plastry bakłażana płuczemy i osuszamy. W miseczce roztrzepujemy 2 jaja. Mozzarelle kroimy w cienkie plasterki, a Parmezan ścieramy na tarce. Bakłażana smażymy partiami na oliwie z oliwek na złoty kolor, każdorazowo odsączając usmażony plaster na papierowym ręczniku. Dno naczynia żaroodpornego smarujemy pomidorowym sosem i na nim układamy plastry bakłażana – tak aby trochę zachodziły na siebie. Posypujemy parmezanem, układamy kilka plasterków Mozzarelli i posypujemy podartymi listkami bazylii. Następnie polewamy 3-4 łyżkami jajka. Kontynuujemy układanie warstw w takiej kolejności, aż do wyczerpania składników. Ostatnią warstwą są bakłażany polane pomidorowym sosem z położonymi na górze małymi kawałkami masła. Zapiekamy 30 minut. Możemy podawać gorące bądź zimne (na przykład możemy wziąć do pracy na drugi dzień). Jako dodatek podaliśmy sałatę z oliwą i balsamico.

Słodkie i dojrzałe nuty Riserva Sangiovese Romagna DOP 2010, Branchini świetnie spajają się z daniem, niestety trochę bardziej “wychodzą” nuty alkoholowe. Nie wiemy, czy to nie efekt kolejnych 15 minut o ocieplenia się wina. Pomimo to jest to naprawdę udana para i właśnie takich nut w winie szukalibyśmy do bakłażanów zapiekanych z parmezanem .

Udane wtorki z niepozornym winiarsko (za to liderującym spożywczo) regionem Włoch. A Sangiovese od San Patrignano zostanie nam na inną okazję – może jako powtórka do Parmigiany?

Do Następnego!

A&W

Linki z innych degustacji win z okolić Bolonii poniżej!