Winne wtorki: Rioja

Winne Wtorki dziś rzeczywiście bardzo winne 🙂 Tym razem wybór wina należał do Winniczka. Spóźniliśmy trochę ze wskazaniem butelki, dlatego zaproponowaliśmy szeroki temat – Rioja! Zależało nam na tym, aby każdy mógł spokojnie kupić wino w wybranym przez siebie stylu, przedziale cenowym czy kolorze! W tej całej filozofii chyba najbardziej my się zakręciliśmy 🙂 więc dzisiejszy odcinek będzie odrobinę nietypowy.

Tym razem, co jest dla nas zupełnie nietypowe 🙂 wykazaliśmy się jakąś dziwną niekonsekwencją. Do dania, które miało towarzyszyć dzisiejszym Winnym Wtorkom, otworzyliśmy inną butelkę Rioja-y, niż początkowo zamierzaliśmy. Okazało się to błędem. Samo danie, mimo że bardzo smaczne (obsmażony wcześniej cały kurczak, pieczony pod przykryciem, w naczyniu żaroodpornym, z sosem bulionowo-pomidorowym z podsmażoną cebulą) potrzebuje jednak bardzo delikatnego “fine tuningu” i dlatego szczegółowego przepisu po raz pierwszy na Winniczku nie będzie! Za to przez to wszystko butelek zdegustowaliśmy więcej niż jedną 🙂

Ale od początku. Zamierzaliśmy sparować świeże, nie potraktowane beczką Tempranillo (Tinto, Joven) z pieczonym kurczakiem w lekkim pomidorowo-cebulowym sosie. To danie robiliśmy po raz pierwszy i po dokładnym zapoznaniu się z przepisem zorientowaliśmy się, że sos “wzmacniamy” jeszcze dodatkiem “białego sosu”, czyli wersji beszamelu z odrobiną musztardy (dokładnie: suchej angielskiej musztardy, czyli pudru z nasion gorczycy). Ten zagęszczacz wprowadził lekką konsternację, więc zmieniliśmy plan i otworzyliśmy Crianza Rioja 2006, El Meson . Crianza – dla Rioja’y – oznacza, iż przed wypuszczeniem na rynek wino musiało być przynajmniej rok starzone w beczkach i 6 miesięcy leżakowane w butelce. Wybraliśmy wino, które – w naszym mniemaniu – miało bardziej pasować pod względem ciężaru do sosu. Niestety, zarówno sama butelka, jak i połączenie z kurczakiem, okazały się kiepskie. Crianza Rioja 2006, El Meson zaatakowała nas zapachem lekko przefermentowanego soku z bardzo dojrzałych, ciemnych owoców, jakby pieczonych z ciasta. W ustach właściwie poraziła nas swoją dużą kwasowością. Jakieś owoce leśne starały się przebić, ale bardzo słabo dochodziły do głosu. Końcówka raczej nijaka i wodnista. 80/100 Cena: 65 PLN. Wydaje się, że importerem jest Domain Menada, znany przede wszystkim z win bułgarskich, ale na ich stronie ciężko znaleźć to wino. Tak czy inaczej, cena raczej z kosmosu w stosunku do jakości. Do kurczaka Crianza Rioja 2006, El Meson zrobiła się ciekawie kawowa, kwasowość jednak uderzała w zbyt mocne tony. Niestety, nie specjalnie się powiodło. Na szczęście Crianza z Riojy nie musi kosztować aż tyle. Uczciwą butelkę można nabyć dużo taniej – jak na przykład Crianza Rioja 2008, Beronia za 30 PLN w sieciach handlowych Auchan czy Leclerc. Wino dojrzewało 12 miesięcy w beczkach z francuskiego i amerykańskiego dębu. Jest pięknego, rubinowo-wiśniowego koloru. Nos raczej świeży – wiśnie, czerwona porzeczka z dodatkiem nut waniliowych. Smak czerwonych owoców o całkiem niezłej kwasowości z miękkim beczkowo-waniliowym konturem. Fajna butelka w dobrej cenie. Nie jest oryginalna ani ambitna, ale dobrze zrobiona i będzie pasowała wielu osobom. 85/100

Z pierwotnego pomysłu pozostały nam jednak dwie butelki Tempranillo bez beczki, więc od razu przekazujemy wrażenia. Obie butelki w cenie poniżej 30 PLN. Editor Tinto Joven Rioja 2010, Bodegas Santamaria Lopez to pierwsza butelka.W kieliszku prezentowało się nieźle – szkarłatne z jaśniejącymi brzegami. Wino musi się otworzyć. Na początku dostajemy dużo dziwnych aromatów amoniaku – trochę jak z podwórka, po którym biegają kaczki i gęsi. Po kilku minutach w kieliszku dochodzą do głosu bardzo świeże, ciemne owoce, ale z jakiś takim metaliczno pudrowym dodatkiem. W ustach świeże z dobrą – soczystą kwasowością. Z owoców przeważają jeżyny i borówki. Niestety, słaby nos ciągnie tę butelkę w dół. 81/100

Ostatnią próbą była Tierras de Murillo Rioja 2010, Bodegas San Esteban . Kolor rubinowy, jaśniejący ku górze – super przezroczysty. Nos bardzo soczysty – świeże ciemne owoce z dodatkiem lukrecji. To Tempranillo jest fantastycznie owocowe i świeże. Trochę czerwonych porzeczek podkreśla średnią, ale wyraźną kwasowość. W sumie nawet niezła długość. 85/100 Gdybyśmy te butelkę otworzyli do kurczaka (tak jak planowaliśmy) to mielibyśmy szansę osiągnąć dokładnie to, o co nam od początku chodziło. Następnym razem, po dopracowaniu przepisu, zobaczymy jak wypadnie to połączenie – tym razem już na żywo a nie tylko wirtualnie!

Spotkania innych wtorkowiczów z winami z Rioja linkujemy poniżej:

A&W