Winne wtorki: Riesling z RPA

I znowu mamy Winny Wtorek 🙂 Marcin z Enofazy zaproponował ciekawy temat – egzotyczny Riesling. Egzotyczny, czyli taki który nie pochodzi z żadnego z regionów czy szerzej – krajów, tradycyjnie kojarzonych z tym szczepem. Mogliśmy wybierać pomiędzy Chile, Kalifornią czy Australią. Zdecydowaliśmy się na… Południową Afrykę. Nie dlatego, abyśmy wina z tego kraju darzyli jakąś specjalna estymą, po prostu – przejeżdżaliśmy ul. Wołoską koło sklepu South Wine i zatrzymaliśmy się, żeby zobaczyć czy przypadkiem nie mają jakiegoś Rieslinga. Rhine Riesling 2009, Thelema za 48.50 PLN. Nowe doświadczenie.

Do tej pory Thelema kojarzyła nam się bardziej z Alistairem Crowleyem, a w muzycznym wydaniu z piątą płytą Behemoth – Thelema.6, ale nie z winem. Winnice Thelema położone są przy samym  Stellenbosch na zboczach Simonsberg. Tereny te zostały kupione przez Gylesa Webba w 1983 roku. Wykarczowano rośliny owocowe a nasadzono winorośl. Krzewy dające owoce do produkcji naszego Rhine Riesling 2009, Thelema pochodzą właśnie z 1984 roku. Kolor bardzo fajny, jasny – białe złoto. Nos asfaltowo-naftowy, bardzo intensywny. Kompletnie przytłumia cytrynowe nuty, które gdzieś z tyłu pojawiają się nieśmiało. W ustach raczej lekkie, ze średnią kwasowością. Nuty anyżowe i trochę jabłek. W końcówce już słodkie i gęste. Brakuje mu świeżości. 84/100 Nie jest to Riesling naszych marzeń. Trochę przegięty w kwestiach aromatów, a nie nadrabia równowagą na podniebieniu.

Rhine Riesling 2009, Thelema postanowiliśmy połączyć z rybą. Największą ochotę mieliśmy na pstrąga. I oto w ostatnio kupionej książce Michela Roux Jr – Cooking with the Master Chef: Food for your family and friends , znaleźliśmy coś co naszym zdaniem mogło by pasować do Rieslinga bo to… pstrąg duszony w Rieslingu ! Michel Roux Jr prowadzi, przejętą od ojca w 1991 roku, pierwszą odznaczoną trzema gwiazdkami Michelina restaurację w Wielkiej Brytanii – Le Gavroche. Z ostatnich bardziej medialnych aktywności – był jurorem w brytyjskiej edycji programu Master Chef. Roux to autorytet, znakomicie ogląda się go w roli nie tylko oceniającego zawodników programu, ale też nauczyciela. Po prostu profesjonalista. Książka z której zaczerpnęliśmy przepis na pstrąga pokazuje, jak restauracyjne danie można odtworzyć w domu. Fajna rzecz.

A więc do przygotowania pstrągów duszonych w Rieslingu , najlepiej użyć trochę mniejszych sztuk – około 220-250 g. Po umyciu i oczyszczeniu – suszymy ryby dokładnie papierowym ręcznikiem. Aby dopełnić etykiety, pstrągi powinny mieć wyjęte skrzela i oczy, a także obcięte płetwy. My jednak pozostawiliśmy ryby w bardziej nieformalnym układzie 😉 Rozgrzewamy piekarnik do 200°C. Patelnię bądź inne naczynie żaroodporne, które może być zarówno wkładane do piekarnika, jak i używane na palniku – smarujemy masłem. Wsypujemy posiekaną drobno szalotkę oraz pokrojone w cienkie plasterki pieczarki. Układamy na nich pstrągi i wlewamy około szklankę Rieslinga (na 4 osoby). Doprawiamy solą i pieprzem. Folię aluminiową smarujemy masłem i szczelnie przykrywamy naczynie z pstrągami. Stawiamy je na palniku i dosyć powoli doprowadzamy płyn do wrzenia. Wstawiamy naczynie do piekarnika i pieczemy przez 8-10 minut. Później wyciągamy pstrągi na ciepły talerz. Sos przecedzamy przez sitko i wlewamy z powrotem do naczynia po pstrągach, zagotowujemy i redukujemy o około połowę. Następnie dodajemy śmietankę i kontynuujemy redukcję, aż płyn osiągnie konsystencję sosu. Dodajemy kawałki zimnego masła pokrojonego w kostkę, sok z cytryny, całość doprawiamy solą i pieprzem. Zdejmujemy skórę z pstrągów i polewamy ryby sosem. My podaliśmy za rekomendacją Michela z gotowanymi ziemniakami z zielonym groszkiem – to był bardzo prosty i dobry dodatek (rozmrożony groszek smażymy chwilę na maśle, doprawiamy solą i pieprzem, po czym dodajemy na patelnię ugotowane ziemniaki – podajemy razem).

Do przygotowania pstrągów duszonych w Rieslingu użyliśmy naszego Rhine Riesling 2009, Thelema , a mimo to połączenie nie było udane…. Wino było za mocne, za naftowe i za ciężkie. Jedynym światełkiem w tunelu była mocniejsza nuta cytrynowa, która odświeżała. Nie lubimy generalizować, ale jak do tej pory wina z RPA nie są naszymi ulubionymi i po dzisiejszej degustacji nic nie wskazuje na to, abyśmy częściej sięgali po południowo-afrykańskie butelki.

Mamy nadzieje, że lepsze wrażenia po degustacji “egzotycznych” Rieslingów mieli pozostali Wtorkowicze – ich notki znajdziecie jak zwykle pod linkami:

A&W