Winne wtorki: Montalcino

Pozdrawiamy z Toskanii! Jakież to nudne – co roku to samo… 🙂 Z drugiej strony – nic w tym dziwnego, jako że jesteśmy ogromnymi fanami Sangiovese w różnych odsłonach; najbardziej chyba tradycyjnego Chianti Classico. Jednakże tematem dzisiejszych Winnych Wtorków jest Brunello lub Rosso di Montalcino. 25 km jazdy krętymi toskańskimi drogami i jesteśmy na miejscu. Bardzo lubimy Montalcino pomimo całej turystycznej otoczki. Można nawet powiedzieć, że mamy do niego słabość 🙂 Początkowo mieliśmy opisać tylko Rosso – lubimy mniejszą koncentrację i mieliśmy ochotę na lżejsze wino; w praktyce okazało się zupełnie inaczej. Trattoria l’Angelo należy do naszych ulubionych restauracji w Montalcino. Rodzinna knajpka. Proste stoły. Znakomite, klasyczne toskańskie jedzenie za rozsądne pieniądze. No i wino z małą marżą 🙂 Mieliśmy wejść tylko na małe antipasti a skończyło się na nieoczekiwanym celebrowaniu rocznicy ślubu naszych przyjaciół! A więc zamówiliśmy 1 kg Fiorentinę i butelkę Brunello di Montalcino 2007, Poggio Rubino . 2007 to najmłodszy rocznik dostępny na rynku. Piliśmy więc jeszcze bardzo młode Brunello. 2007 – suchy rocznik, o średnich temperaturach, uznany za znakomity, dający bardzo balsamiczne wina. Nie znaliśmy wcześniej Poggio Rubino, ale wino zostało nam polecone, więc nie zastanawialiśmy się dłużej. Bardzo piękny ciemny kolor; przezroczyste z wiśniowa poświatą. W nosie pełno dojrzalej, soczystej i świeżej wiśni. Lekka kwasowość z tyłu. Generalnie, bardzo ciepły i przyjemny. Usta bardzo skoncentrowane. Niestety, chyba ze 2°C za ciepłe, bo w finiszu alkohol był zbyt widoczny. Taniny młode, ale w umiarkowanych ilościach – pestkowa końcówka. 91/100 Było naprawdę dobrze. Wino zdecydowanie młode, ale przyjemność już dziś fantastyczna. Steak z wołowiny rasy Chianina (białych, mięsnych krów z Valle di Chiana) był znakomity. Mięso posmarowane tylko oliwą i wrzucone na kilka chwil na bardzo mocno rozgrzany grill. Spieczone z zewnątrz i kompletnie surowe w środku. Najlepsza rzecz na świecie! 1 kg na cztery osoby to znakomity lunch! Do tego kawałki polędwicy i roastboefu smakują inaczej, więc można próbować różnego mięsa. Brunello di Montalcino 2007, Poggio Rubino po prostu rozumiało się bez słów z Fiorentiną – genialne połączenie!!!

W Montalcino odwiedziliśmy jeszcze naszą ulubioną Enotekę Pierangioli, aby zaopatrzyć się na kolejne wieczory 🙂 Niestety, ceny niektórych producentów wzrosły. Nasze ulubione Rosso od Cassanova di Neri z 13 Eur podrożało na 16. Postanowiliśmy więc tym razem kupić tańsze butelki. I tak nabyliśmy Rosso di Montalcino 2010, Fattoria dei Barbi za 11 EUR oraz Rosso di Montalcino 2010, Riccardo Talenti za 11.50 EUR. Barbi to duży, solidny producent. Lubiliśmy jego podstawowe Brusco – świetnie sprawdzało się do prostej pieczonej jagnięciny ( wolnopieczona łopatka jagnięca ) czy półmiska wędlin. Niestety, tym razem degustowane Rosso od tego producenta nas kompletnie nie zachwyciło. Co prawda kolor był wybitnie ładny – przezroczysty, wiśniowy z jasnym brzegiem, to nos jednak rozczarował. Był duszący, trochę spalony i pełen ciemnych owoców (trochę jak z napojów multiwitaminy…), potem gdy się bardziej otworzył pojawiły się nuty tytoniu. W ustach dużo nijakiego, ostrego owocu. Bardzo duża, zupełnie nieokiełznana kwasowość. Myślimy, że potrzebuje trochę czasu, żeby się ułożyć, ale nie jesteśmy jego fanami. (choć w czasie degustacji była osoba, której bardzo się podobało!) 83/100

Winnice Talenti odwiedziliśmy dwa lata temu. Fantastyczny, nowy dom, biuro, tasting room i pomieszczenia gospodarcze. Tradycyjna toskańska architektura podana w bardzo nowoczesny sposób. Wszystko umiejscowione zaraz opodal najlepszych parcel. Przez okno można doglądać dojrzewania gron Sangiovese. Gospodarz odszedł od swoich codziennych czynności, aby posiedzieć kilkanaście minut z zawracającymi mu głowę enofilami 🙂 Bardzo miła wizyta. Wtedy kupiliśmy Reserve 2003, Grappe oraz wyśmienitą oliwę. Dziś przyszedł czas na Rosso di Montalcino 2010, Riccardo Talenti . To, co naszym zdaniem nie udało się osiągnąć w przypadku Fattoria dei Barbi, Talenti oddał z nawiązką. Ciemno wiśniowe, dostojne, super przezroczyste. Nos bardzo czysty – dojrzałe wiśnie i trochę słodyczy czereśni. Szczery, piękny, nieprzeładowany – dokładnie taki jak trzeba. W ustach elegancja i świeżość. Klasyka gatunku 🙂 Dojrzały, soczysty owoc i świetna równowaga. Prawdziwe baby Brunello! Znakomita cena. 89/100

Do degustowanych Rosso di Montalcino przygotowaliśmy bardzo proste toskańskie danie. Kotlety wołowe w sosie pomidorowym . Oryginalnie lepiej byłoby użyć cielęciny, ale niestety lokalny rzeźnik miał już tylko wołowinę. Pokroił wiec nam zrazówkę na cienkie (około 3 mm) kotlety. Różnica w procesie gotowania polega tylko i wyłącznie na długości duszenia. Najpierw przygotowujemy sofritto, czyli smażymy na małym ogniu drobno posiekaną cebulę, marchewkę oraz seler naciowy. Na oddzielnej patelni mocno obsmażamy na oliwie mięso i przerzucamy do garnka z sofritto i podlewamy dużym kieliszkiem czerwonego wina. Gdy odparuje dodajemy przecier pomidorowy (passatę); doprawiamy sola i pieprzem. Dusimy pod przykryciem – 1 godzinę i 15 minut w przypadku cielęciny a około 2 godziny w przypadku wołowiny. Kontrolujemy poziom sosu, dolewając ewentualnie wody. Na końcu, gdy mięso jest już wystarczająco miękkie, pozostawiamy garnek bez pokrywki, aby zredukować odpowiednio sos. Myśmy podali ze smażonymi warzywami, ale polenta sprawdzi się też świetnie!

To skazane na porażkę Rosso di Montacino 2010, Fattoria dei Barbi okazało się świetnym partnerem do pomidorowego sosu i mocnej wołowiny. Kwasowość fajnie pracowała i dawała taki rustykalny szlif 🙂 . Dokończenie Rosso di Montalcino 2010, Riccardo Talenti zostawiliśmy sobie na deser!

Dziś grillujemy salsiccie czyli surowe kiełbaski wieprzowe i pijemy proste Montecucco… Brunello i Fiorentina to jednak odświętne duo!

Toskańskie degustacje innych Wtorkowiczów znajdziecie pod linkami:

A&W