Winne wtorki: Inna twarz Toskanii – Montecucco

Temat dzisiejszych winnych wtorków brzmi “inna twarz Toskanii”. Czyli żadnych Chianti, Brunello, czy Vino Nobile. Całe szczęście, że nie padło “żadnego Sangiovese” 🙂 Paradoks jest taki, że generalnie nie jesteśmy fanami supertoskanów, opartych na bordoskich szczepach, choć akurat najlepszy Cabernet Sauvignon, jaki piliśmy w życiu, to Camartina od Querciabella. W Toskanii udaje się fajnie Syrah – mamy w pamięci świetne butelki od Fontodi, czy Isole e Olena. My jednak uparcie wracamy do Sangiovese. Miało być inaczej, trudniej, ciekawiej – to wygrzebaliśmy z zakamarków lodówki butelkę, której jak nam się wydawało – czas właśnie nastał. Sangiovese Riserva Montecucco DOC 2007, Assolati . Apelacja Montecucco graniczy od północy poprzez rzekę Orcia z Montalcino. Od kiedy pamiętamy jej rozkwit, jako młodszego brata Brunello, miał się rozpocząć “lada chwila”. Niestety, nic takiego nie nastąpiło, a przynajmniej nie w takim rozmiarze, jak oczekiwaliby tego producenci. Tak naprawdę jest jedna mocno rozpoznawalna winnica (też największy producent) – Colle Massari i potem długo, długo nic. Winiarze narzekają, że konsorcjum producenckie słabo ich wspiera i nie ma rozpoznawalności apelacji. Dodatkowo dochodzi mały mętlik w samym nazewnictwie. Dziś mamy Rosso Montecucco DOC (występujące też w kategorii Riserva) oraz Sangiovese Montecucco DOCG, gdzie również najwyższą etykietą jest Riserva. Różnica polega na długości starzenia oraz minimalnej ilości Sangiovese użytej w blendzie. Dla DOC jest to 60%, a dla DOCG 90%. DOCG jest zupełnie nową kategorią dla Montecucco i powstało w 2011roku (wobec DOC w 1998). Nasze wino jest zatem oznaczone jako DOC (2007 rok), ale spełnia dzisiejsze wymagania Sangiovese Riserva Montecucco DOCG. Jest zrobione w 100 % z Sangiovese, a leżakowało w botti ze sławońskiego dębu 2 lata, a także rok w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Winnicę Assolati odwiedziliśmy w 2012 roku. To rodzinny biznes. Prowadzą winnicę, mają gaj oliwny oraz gospodarstwo agroturystyczne. Gdy u nich byliśmy – produkowali oprócz Riservy – Sangiovese Montecucco oraz Rosso. Do tego dochodziła jeszcze biel (Vermentino) oraz róż. Byliśmy zachwyceni ich winami. Poziom zdecydowanie topowy nie tylko na tle apelacji. Wina Assolati mogły śmiało stawać w szranki z butelkami z sąsiedniego Montalcino. Znakomita jakość, dodatkowo za małe pieniądze.

I tak przez 5 lat leżało sobie u nas w lodówce – Sangiovese Riserva Montecucco DOC 2007, Assolati. Zdekantowaliśmy i zdegustowaliśmy. Kolor bardzo ciemny z cienkim, ceglanym brzegiem. Trochę taki odcień “starej krwi”. Nos młody, wiśniowo-czereśniowy. Głęboki, lekko słodki, mocny. Bardzo dobry. Wino już dojrzałe, otwarte w dobrej fazie (otwieraliśmy co 2 lata butelkę i ta jest najlepsza). Owoc już co prawda ustępuje na rzecz nut skórzanych i słodkawo-drewnianych, ale wino utrzymuje świeży charakter. Tanina dojrzała i delikatna. Usta stylowe, wszystko w nich pasuje. Jedyny zarzut do tego wina to wysoki (15%) alkohol. Czuć trochę jego obecność na podniebieniu. Pomimo tego detalu – klasowe. 92/100 Za wino zapłaciliśmy około 12 EUR.

Kilka tygodni wcześniej otworzyliśmy przywiezione z tego samego wyjazdu Brunello di Montalcino DOCG 2007, Canalicchio di Sopra no i nie sprostało ani naszym oczekiwaniom, ani porównaniu z Assolati. Było dużo bardziej ewoluowane i płytsze. Dodatkowo kosztowało 30 EUR. Polecamy więc wina Assolati. Nie są one niestety dostępne w Polsce. Widzimy jednak, że importerzy powoli eksplorują Montecucco. Colle Masari jest w Strawines, Parmoleto było w Darwina.pl, Perazzeta w Kotłowni, Poggio Mandorlo też ma, bądź miało swojego importera. Może więc ktoś zacznie przywozić do Polski najlepsze Montecucco, jakie do tej pory mieliśmy możliwość degustować – czyli właśnie wina od Assolati.

Nie bójcie się win z Montecucco, ale musicie być wobec nich krytyczni i wybierajcie uważnie. Nie mówimy, że wszystko jest tam bardzo udane, ale wina są w świetnych cenach i zdarzają się perełki. I to chyba częściej niż w bardziej renomowanym, sąsiedzkim Morellino di Scansano.

Do następnego!

A&W

“InnaToskania” w degustacjach reszty wtorkowiczów poniżej: