Winne wtorki: Dolcetto

Dzisiaj Winny Wtorek dzięki ” Naszemu Światowi Win ” pod hasłem Dolcetto. Dolcetto to “najbiedniejszy” z piemonckiej wielkiej trójki (Nebbiolo/Barbera/Dolcetto) szczep. Wina proste, owocowe, codzienne. Często niestety słabej jakości. Powiedzmy sobie szczerze – nie jesteśmy fanami. Jednak tegoroczny pobyt w Piemoncie zmienił nasze podejście. Odwiedziliśmy kilku producentów w Barolo i ich Dolcetta wywarły na nas mocne wrażenie. Trochę na zasadzie “pokaż mi swoje Dolcetto”, a dowiem się, czy w ogóle chce próbować reszty Twoich win 🙂 Jak ważne są to dla nich wina niech świadczy fakt, że Ci producenci etykiet po kilkadziesiąt EUR nie chcą rozpocząć degustacji nie otwierając Dolcetto. Musimy zacząć bardziej się tym winom przyglądać.

W pierwszej kolejności odwiedziliśmy winnicę Liugi Pira w Serralundze. W Albie pojawiliśmy się w sobotę wieczorem, a Gianpaolo umówił się z nami już na niedzielę rano. Świetnie – nie ma to jak zacząć dzień/urlop od degustacji Barolo 🙂 Pira to rodzinne przedsięwzięcie. 10 ha pod winoroślą – 6 ha Nebbiolo na Barolo, 1,5 ha Nebbiolo na Langhe Nebbiolo, 2 ha Barbera, 2,5 ha Dolcetto. Wszystkie parcele oprócz Barbery położone są przy domu rodziny Pira. Winnicę założył ojciec Gianpaolo – Luigi, ale tak naprawdę rozkwit datuje się od lat 90tych, kiedy to syn przejął biznes. Dziś pomagają mu jego bracia Romolo i Claudio. Produkują wina w mieszanym stylu. Korzystają z baryłek z francuskiego dębu, ale też z botti ze sławońskiego. Maceracja na skórkach trwa około 3 tygodni, ale korzystają rotofermentatorów. Zobaczymy, co z tego wychodzi. Wszystkie Barolo Luigi Pira są winifikowane identycznie. Różnią się tylko pochodzeniem owoców (z której parceli) oraz starzeniem w beczkach. Barolo z Serralungi (a także te z Monforte) są najpotężniejsze. Zawierają największy ładunek tanin. Moc kosztem elegancji (jak te z La Morra) czy finezji i lekkości (jak te z Verduno). Przygotowani jesteśmy na taniczną bombę degustacyjną.

A więc na początku degustowaliśmy temat Winnych Wtorków czyli Docletto 2015 , ale w tym miejscu przemilczamy tę próbę, gdyż na spokojnie zdegustowaliśmy sobie to wino do kolacji, czyli do nadziewanych, smażonych kwiatów cukinii .

Następnie przyszedł czas na Barberę 2014. To niestety nie był dobry rocznik dla tego szczepu. Deszczowe i burzowe lato dało się we znaki. A że Barberę zbiera się dosyć wcześnie – to nie miała szansy, w odróżnieniu od Nebbiolo zbieranego w połowie października, na nadrobienie zaległości. A jesień w 2014 była słoneczna, więc wina z Nebbiolo nie zaliczyły takiej wpadki jak Barbera. Barbera d’Alba DOC 2014, Luigi Pira dojrzewa rok częściowo w barriques i tonnaux a częściowo w dużych beczkach. To mocne wino – nos wiśniowo, jeżynowy z lekko smolistym wykończeniem. W ustach wyraźnie wysoka kwaskowość, wiśnie, nuty różane i czarnego pieprzu. Nie przekonała nas do siebie. Cena w winnicy 12,50 EUR.

Nebbiolo Langhe DOC 2014, Luigi Pira – winogrona rosną w Serralundze i spokojnie mogły by zostać przeznaczone na Barolo, jednak Gianpaulo chce mieć w swojej ofercie też lżejsze i tańsze wina. Tak jak w przypadku Barbery, Nebbiolo dojrzewa rok w częściowo w barriques i tonnaux, a częściowo w dużych beczkach. Nos lekki fiołkowy z dodatkiem wiśni. Usta taniczne, ale eleganckie. Przyjemna, różana końcówka. 12,5 EUR.

Barolo Serralunga DOCG 2012, Luigi Pira to podstawowe, jeśli można tak powiedzieć Barolo tego producenta. Fermentacja na skórkach 20-22 dni z pomocą rotofermantatorów (2 obroty na dobę). Tak samo będzie w przypadku kolejnych Barolo Single vinyeard. Wino starzone jest 2 lata w dużych 25hl beczkach ze sławońskiego dębu. Nos bardzo kwiatowy- fiołki i róże. Usta mocne i taniczne, ale zaskakująco lekkie. Kwasowość średnia. W końcówce delikatne rodzynki. Nam się bardzo podobało. Cena też uczciwa – 24 EUR.

Barolo Margheria DOCG 2012, Lugi Pira – to pierwsze w Single Vinyards. Wino starzone jest tak samo jak Serralunga w dużych beczkach przez 24 miesiące, ale jakże ono jest różne. Nos dymny i oleisty. Duszny, mocny. W ustach potęga tanin, kwasowość niższa. Eleganckie i długie. Cena – 31 EUR.

Barolo Marenca DOCG 2012, Luigi Pira – w siedlisku Marenca działki ma tylko Pira i Gaja. Z tym, że Gaja nie oznacza wina tą nazwą. To Barolo starzone jest już częściowo w barriques a częściowo w botti. Nos pełen słodkich, dusznych kwiatów. Mocny. W ustach tanina już okrąglejsza. Dziś łatwiejsze do picia. Nawet eleganckie i spokojne. Dobry balans pomiędzy kwasowością a słodyczą, która wyraźnie jednak dochodzi do głosu w końcówce. Cena – 37 EUR

Barolo Vignaronda DOCG 2012, Luigi Pira – starzone jest podobnie jak Marenca, czyli częściowo w małych, a częściowo w dużych beczkach. Nos bardzo mocny – lekkie nuty kwiatowe są trochę zamazane aromatami wędzonki i kwaskowymi akcentami. Usta bogate, ale zaskakująco lekkie i eleganckie. Wiemy to słowo powtarza się przy winach Pira często. Co zrobić; udany mariaż nowoczesności i tradycji przynosi przyjemne zmiękczenie serralungowych bicepsów. Wina podobają nam się. Czasem trzeba otworzyć umysł na trochę nowoczesności, a nie kisić Barolo od Bartolo Mascarello 10 lat w lodówce zanim zacznie się do nas odzywać w ludzkim języku.

Pierwsza degustacja tegorocznej podróży – bardzo udana. Spotkanie super sympatyczne i profesjonalne. O to chodzi. Wieczorem nastąpiła oczekiwana winno-wtorkowa degustacja Dolcetto.

Dolcetto d’Alba DOC 2015, Luigi Pira – wino dojrzewa w stalowych kadziach 8-9 miesięcy. Kolor bardzo ciemny ale z klasycznym fioletowym brzegiem. Nos bardzo owocowy – głównie śliwki, jeżyny z dodatkiem nut alkoholowych. Przyjemnie gęsty. Usta pełne i długie. Moc owocu, pełnia smaku dojrzałych wiśni. Zaskakująco całkiem taniczne. No to w końcu mamy Dolcetto, które możemy z czystym sumieniem otwierać codziennie w domu 🙂 87/100 cena 7,50 EUR.

Do wina przygotowaliśmy bazując na kultowej piemonckiej książce kucharskiej “Nonna Genia” smażone, nadziewane kwiaty cukinii . Kwiaty cukinii to we Włoszech chleb powszedni – można je bez problemu kupić w każdym warzywniaku na wagę. U nas do tej pory był to problem, ale dziś na większości eko-bazarów, czy u dobrych rolników sprzedających swoje produkty (np. Majlert) są dostępne. Uwaga – kupujmy te nie zapylone, rosnące samodzielnie a nie będące na końcach zawiązek owoców cukinii – są smaczniejsze. Usuwamy z nich słupki i pręciki, myjemy pod bieżącą wodą (delikatnie) i suszymy na papierowym ręczniku. Mieloną wołowinę przesmażamy na oliwie i odstawiamy, aby ostygła. W misce mieszamy dokładnie pokrojoną Salame Cotto – czyli piemoncki rodzaj gotowanej kiełbasy wieprzowej (można zastąpić naszą białą), Parmezan, jaja, pietruszkę, czosnek oraz mięso. Masą nadziewamy kwiaty cukinii. Staramy się lekko zamknąć farsz kwiatem z góry. Nie jest to łatwe, ale chodzi i to żeby farsz nie wypadł z kwiatu. Smażymy na oliwie z oliwek na złoty kolor z kilku stron. Osuszamy na ręczniku papierowym i od razu podajemy, najlepiej z kawałkiem bułki.

Dolcetto d’Alba DOC 2015, Luigi Pira nawet nieźle idzie z nadziewanymi kwiatami cukinii, choć jest trochę może zbyt pełne i mocne. Choć w miarę jedzenia fajnie ogarnia danie, wychodzi więcej owocu, co gra dobrze z mięsem. Może lepiej pasowałoby lżejsze Dolcetto… tylko czy nam by bardziej smakowało?

Kolejne odcinki z podróży w przygotowaniu 🙂

Do następnego!

A&W

Dolcetta innych wtorkowiczów znajdziecie pod linkami: