Winne wtorki: Debiut

Debiut. Po raz pierwszy mamy możliwość uczestniczyć w “winnych wtorkach”. Mamy nadzieje, że to już będzie regułą. Polega to na tym, iż kilka osób w tym samym czasie, niezależnie degustuje to samo wino i w pierwszy i trzeci wtorek miesiąca publikuje swoją recenzję. Dziś do oceny wybrane zostały dwie butelki z Węgier. Wina zaproponowali – Borysa z “Książkaiwino” oraz Kuba z “Kontretykiety”. Białe Forras Egri Cuvee 2009, Thummerer i czerwone Egri Bikaver 2007, Lajos Gal . Oba wina są markowane przez Krakowski Kredens i dostępne tylko w ich stoiskach. Wina są w cenie 35 i 40 PLN. Wina te są produkowane przez bardzo dobrych egerskich winiarzy. Szczegółowe opisy sylwetek Lajosa Gala i Vilmosa Thummerera publikowane były w numerze 5 z 2010 roku Magazynu Wino. Polecamy – znakomita lektura!

Pierwsze takty “Computer God” z przed chwilą kupionego winylu “Dehumanizer” Black Sabbath z nieodżałowanym Ronnim Jamesem Dio (a kysz Ozzy) i otwieram Bikavera. Zasłuchałem się jeszcze w trzech następnych kawałkach i musiałem zmienić stronę płyty… a wino ciągle w kieliszku…. Fajny przezroczysty kolor z wiśniową poświatą. Podoba mi się. W pierwszym ataku dużo nut piwnicznych, ale nie przestraszyło mnie to bo jak pamiętam to u Bikaverów nie rzadkość. Później nos robi się soczysto wiśniowy. Pomimo delikatnego schłodzenia kołnierzem i małej ilości alkoholu jest on jednak wyczuwalny. Na końcu nos jest pełen ciemnych kwiatów i nut pieprzowych. Usta skórzane – tanina nie do końca ogarnięta, średnia kwasowość, śliwkowe i aroniowe akcenty. Lekko palący finisz. 86/100 Winno o przyjemnie lekkiej budowie, ale mam wrażenie, że pomimo ewidentnej jakości brakuje mu delikatnie elegancji. Wino to potrzebuje posiłku. A jeśli tak to pomyślałem o gulaszu. W podobnej szerokości geograficznej tradycyjnie daniem pasującym do Burgunda jest Boeuf Bourguignon, ostatnio pisaliśmy o wołowinie z doliny Aosty – Carbonade Della Val d’Aosta do której świetnie pasowało Nebbiolo… więc dlaczego nie duszona wołowina. Burgundy i Nebbiolo są też winami o lekkiej budowie, więc Bikaver od Lajosa Gala powinien pasować. No i tu zaczęły się schody. Nie byliśmy nigdy na Węgrzech, więc nie mamy pojęcia o tej kuchni. Naszym zdaniem, żeby o czymś pisać i być wiarygodnym trzeba doświadczyć pewnych rzeczy bezpośrednio. Dla mnie węgierska kuchnia przywołuje wspomnienia z dzieciństwa i odwiedziny w warszawskiej restauracji “Budapest” na Marszałkowskiej, gdzie jadłem pikantną zupę rybną – Halaszle (z karpia) podawaną w małym kociołku nad tealightem oraz płonące banany z czekolada na deser (skąd to się wzięło w kuchni węgierskiej nie wiem, nie smakowało mi, ale wyglądało przednio 🙂 ). W ostatnich latach kilka razy gościliśmy wJest to jedna z nielicznych (w odróżnieniu od innych miast) warszawskich piwnic odremontowanych po wojennym zagruzowaniu. Nigdy nie jadłem jednak prawdziwego węgierskiego gulaszu. Okazuje się, że na Węgrzech jada się zupę gulaszową czyli Gulyas, a to co u nas zwie się gulaszem nazywa się Porkolt. Danie to swoja nazwę wywodzi od przypieczonych kawałków mięsa. Można je przyrządzić z różnych rodzajów mięsa. My dziś proponujemy z wołowiny czyli – Marhaporkolt.

Tradycyjnie danie to przyrządza się na smalcu. Najłatwiej wykorzystać smalec wieprzowy, ale najlepszy jest gęsi. Można kupić go w sklepach ekologicznych lub tak jak my zrobić go samemu. Przy okazji pieczenia gęsi w grudniu zachowaliśmy cały wytopiony z ptaka tłuszcz. Smalec można spokojnie przez rok przechowywać w lodówce. Ten gęsi ma niewiarygodny smak i aromat. A więc od początku. Na średnio rozgrzanym smalcu podsmażamy cebulę, potem dodajemy 2 łyżki słodkiej papryki w proszku i przesmażamy następne 2-3 minuty. Ważne, aby nie przypalić papryki bo będzie gorzka. Następnie dodajemy pokrojoną w kostkę wołowinę (użyłem udźca), obsmażamy ze wszystkich stron, doprawiamy solą i pieprzem i zalewamy połową szklanki wody, tak aby mięso mogło się spokojnie dusić na małym ogniu. Po godzinie duszenia dodajemy pokrojona na kawałki jedna paprykę oraz obranego ze skóry, pokrojonego i pozbawionego ziaren pomidora. Ja dodatkowo wkruszyłem jedną ususzona papryczkę chilli dla wzmocnienia smaku. Kontynuujemy duszenie do miękkości mięsa i rozpadnięcia się pomidora w sosie. Ja dusiłem kawałki udźca i zajęło mi to w całości 2,5 godziny. W przypadku skorzystania z bardziej delikatnych kawałków mięsa, takich jak rumsztyk, czas będzie odpowiednio krótszy. To nie matematyka – liczy się efekt a więc miękkie mięso i zredukowany aromatyczny sos. Powinniśmy podać to danie z galuszkami, czyli rodzajem węgierskich lanych klusek, ale pozostaliśmy przy ziemniakach, gdyż są już polskie młode i szkoda było nie skorzystać. Egri Bikaver 2007, Lajos Gal sprawdził się świetnie do tego dania. Wino aksamitnie łączyło się mięsem i nagle wszystkie elementy układanki zaczęły działać. Jestem przekonany, że w najbliższej przyszłości pojawimy się na Węgrzech, zdegustujemy autentyczny Marhaporkolt i będzie nam dane wypić do tego Egri Bikavera również innych producentów. A tym czasem możemy śmiało polecić butelkę od Lajosa Gala. Mieliśmy obawy przed winem markowanym przez Krakowski Kredens ale okazały się one zupełnie niesłuszne. Cena również okazała się być na akceptowalnym poziomie.

Następnego dnia na balkonie, przy pięknej pogodzie zdegustowaliśmy Forras Egri Cuvee 2009, Thummerer. Wino o jasnym kolorze, z dozą zielonkawych refleksów. Nos jabłkowy z krzemowymi dodatkami. Raczej z tych mniej intensywnych. Wino szczupłe, wodnisto-cytrynowe, rześkie z mineralną końcówką. Jest ona paląca i nawet agresywna, co nie do końca mi się podoba. Mocno wytrawne wino z charakterem. 84/100 Popiłbym nim świeże ostrygi. Ale z braku ostryg wyjąłem kozi twaróg. Nie do końca udane połączenie. W połączeniu z kozim serem wino stało się jeszcze bardziej palące i słone a nawet gorzkie. Zostańmy więc przy ostrygach;) Nie jestem nim olśniony, ale też nie rozczarowany. Może po prostu dzień wcześniej degustowany Bikaver za wysoko postawił poprzeczkę. W tym przypadku myślę, że cena trochę za wysoka.

Krakowski Kredens zdał egzamin. Degustowane przez nas butelki trzymają poziom i z chęcią sprawdzimy pozostałe węgierskie wina dostępne w ich ofercie, etykietowane pod własna marką. Zobaczcie co o powyższych winach sądzą inni uczestnicy winnych wtorków. Oto lista: