Winne wtorki: Austria

Winne Wtorki witają w Austrii. Tym razem naszym celem była degustacja austriackiego wina, dowolnego koloru, regionu, szczepu czy stylu. Świetnie, bo czasem ciężko zmobilizować się, aby specjalnie szukać austriackiej butelki. My zdecydowaliśmy się na chyba najbardziej austriacki szczep, jaki przychodzi nam do głowy. Gruner Veltliner – ponad 36% powierzchni winnic zajmują krzewy tej odmiany w Austrii. Lubimy ją za ziołowo-pieprzowe nuty i świeżość. Wina te są też bardzo uniwersalne kulinarnie i pasują zarówno do białych mięs, jak i do ryb. W Winnych Wtorkach już gościliśmy Grunery w lipcu 2011 i nieźle zgrały się z sumem duszonym w maśle . Butelkę, którą dziś degustujemy, to jest Green! Pepp Gruner Veltliner 2012, Gruber Roschitz znaleźliśmy w Winkolekcji i zapłaciliśmy za nią 46 PLN. Niestety, nie tanio… Producent ukrywa się pod numerem z tyłu butelki, ale poprzednie roczniki były sygnowane Ewald Gruber, a winnica ta w 2012 roku zmieniła nazwę na Gruber Roschitz (stało się tak, kiedy dzieci Ewalda przejęły interes). Dzisiejszy Gruner pokazał się nam z bardzo jasnej strony – słomkowy, niezwykle jasno-złoty kolor z lekko zielonkawymi refleksami. Ładny. Nos wydaje się z początku atakować aromatami białego pieprzu, cytryny i nut kamiennych. Później się trochę uspokaja, jest generalnie przyjemnie wytrawny i w sumie niezbyt wybujały. W ustach, niestety, trochę proste, lekko szczypie w język. Nuty ziołowe z dodatkiem cytryny. 85/100 Niestety, za drogo. Brakuje trochę więcej głębi i złożoności. Może więc ta etykieta pasować będzie dobrze do jedzenia? Sprawdzimy to zaraz poniżej!

No właśnie dziś w Winniczku kulinarnie banał będzie gonił banał, no ale nic, czasem jest taka potrzeba 🙂 Gdy kupiliśmy naszego Grunera – od razu przypomnieliśmy sobie nasz krótki pobyt w Wiedniu w 2008 roku, gdy zatrzymaliśmy się tam na w/end, w drodze powrotnej z nad Gardy. A że nasza tegoroczna wyprawa do Włoch tuż za pasem – to tym bardziej na wspomnienia nam się wzięło. Wtedy jedliśmy kolację w restauracji Figlmueller przy Baeckerstrasse 6 w samym centrum. Restauracja ta jest znana z tego, że od 1905 roku serwuje właściwie tylko jedno danie (pomimo, że w karcie jest kilka jeszcze innych pozycji, to ciężko je odszukać na stolikach gości) – Wiener Schnitzel. Aby dostać się wieczorem bez rezerwacji trzeba odczekać około 45 minut w kolejce kończącej się dopiero na zewnątrz restauracji. Gdy już wraz z kolejką wejdziemy do środka, przesuwa się ona wzdłuż baru, możemy tam -czekając na nasz stolik – wypić kufel lokalnego, dostępnego tylko w tej sieci restauracji jasnego piwa. Zamówiliśmy tam po jednym sznyclu plus jedną porcje klasycznej sałatki ziemniaczanej i oczywiście – butelkę Gruner Veltliner 🙂 Co ciekawe, wersja Wiener Schnitzel serwowana w Figlmueller jest wieprzowa a prawdziwy Wiener powinien być kotletem cielęcym bez kości, panierowanym smażonym najlepiej na smalcu. Jest to pochodna Costoletta alla Milanese i historycznie zakłada się, że to danie przywędrowało do Austrii właśnie z Lombardii. Tak więc restauracja serwuje właściwie dużego i cienkiego schabowego 🙂 gdyż właśnie ze schabu rozbijane są kotlety o średnicy 34 cm. Na jeden wykorzystuje się 250 g kawałek wieprzowiny. Tak czy owak, kotlety są bardzo dobre i przede wszystkim efektowne. Jak się okazało – jednak nie dla wszystkich 😉 Para japońskich turystów siedząca obok nas chyba nie zrozumiała tej koncepcji, bo robili przez 15 minut tylko zdjęcia i zostawili dania nie ruszone 🙂

A więc do Green! Pepp Guner Veltliner 2012, Gruber Roschitz przygotowaliśmy taką właśnie wiedeńska wersję kotleta schabowego z wiedeńską sałatką ziemniaczaną . Kotlety i sałatka, a więc przepisy definitywnie z gatunku Quick & easy! Zaczynami od sałatki ziemniaczanej. Na porcje dla 2 osób będziemy potrzebowali jakieś pięć średnich ziemniaków. Gotujemy je w osolonej wodzie tak, aby były al’dente. Nie mogą się rozpadać. Po odcedzeniu odkładamy je na deskę, aby ostygły i żeby było nam łatwo je pokroić. W tym czasie przygotowujemy marynatę. Mieszamy równą ilość białego octu winnego, oleju roślinnego (myśmy korzystali ze słonecznikowego) – po dwie łyżki powinno wystarczyć oraz pokrojoną w drobną kostkę czerwoną cebulę. Doprawiamy solą i pieprzem. Ziemniaki kroimy w średniej grubości talarki i wkładamy do miski z marynatą. Marynujemy około 20 minut. Przed podaniem mieszamy z drobno posiekaną natką pietruszki. Są wersje tej sałatki z musztardą, szczypiorkiem a czasem nawet z majonezem – my proponujemy najprostszą i naszym zdaniem najlepszą.

Kotlety schabowe alla Figlmueller przygotowujemy rozbijając jak najcieniej przez folię spożywczą schab wieprzowy (kawałki około 200-250 g). Nam się udało z 200 g porcji mięsa wykonać kotlety o średnicy 25 cm. Nie mogliśmy się równać z tymi oryginalnymi 😉 rozbite cienki kotlety doprawiamy solą i pieprzem. Na patelni rozgrzewamy olej roślinny (trochę więcej, aby kotlet się dobrze usmażył) i zaczynamy panierować sznycle. Przygotowujemy sobie talerz z mąką pszenną, z rozkłóconym jajem oraz bułką tartą (w restauracji jest ona obowiązkowo robiona z Kajzerek 😉 Kotlety obtaczamy kolejno w mące, jaju oraz bułce tartej i smażymy na patelni z obu stron. Najpierw na mocniejszym ogniu a potem na słabszym. W Figlemueller zajmuje im to 30 sekund na stronę. Przy naszych grubszych i trochę nieporadnych kotletach, będzie to na pewno ze 2-3 minuty więcej. Do panierowania każdego kotleta zużyjecie jedno średniej wielkości jajo. Nie wbijajcie obu od razu na talerz – dopiero przy panierowaniu następnego kawałka mięsa rozbijcie kolejne. Kotlety odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowych ręcznikach. Podjemy obowiązkowo z ćwiartką cytryny. No i oczywiście – z sałatką ziemniaczaną.

Green! Pepp Guner Veltliner 2012, Gruber Roschitz jakby kompletnie odżył przy połączeniu z Wiener Schnitzel. Dużo ziół, cytryny. Świetnie pasuje do skropionej sokiem chrupiącej panierki. Przy kęsie sałatki ziemniaczanej wino łagodzi ostrzejsze nuty cebuli i robi się trochę słodsze. Razem to wszystko ma ręce i nogi. Pomimo, że wino za drogie i do picia samodzielnie raczej mało ekscytujące to tu w połączeniu klasycznymi daniem spełniło zdecydowanie swoją rolę.

Wiener Schnitzer z Figlmueller był bardzo dobry, nie jest to jednak najlepszy schabowy, jaki zdarzyło nam się jeść! Najlepsze przygotowuje nasz przyjaciel Mirek. Nie rozbija ich na 30 cm naleśniki, nie podaje z cytryną ani sałatką ziemniaczaną. Polska klasyka z puree ziemniaczanym i sezonowym dodatkiem – czasem kapustą z patelni, czasem sałatą. Otwieramy wtedy często prostego Rieslinga i delektujemy się świetnymi schabowymi alla Mirek! Oby częściej 🙂

Inne austriackie degustacje opisane przez wtorkowiczów znajdziecie jak zwykle pod linkami:

Do następnego!

A&W

PS: Jakiś miesiąc temu Winniczkowi stuknęło 3 lata. Postanowiliśmy wychylić się ze skorupki i spróbować swoich sił w konkursie! Wystartowaliśmy w II edycji konkursu Magazynu Czas Wina na winiarski blog roku 2013! Jeśli podoba się Wam nasza strona, jeśli doceniacie nasze zaangażowanie w ten projekt 🙂 zagłosujcie prosimy na Winniczka! Link do głosowania znajduje się u nas na stronie głównej lub poniżej:

http://czaswina.pl/aktualnosc/ii-edycja-konkursu-blog-roku-2013

Wielkie dzięki!

A&W