Winne wtorki: Austria na czerwono

Dziś w Winnych Wtorkach Austria – pełna dowolność. Odcinek przygotowaliśmy już wcześniej, gdy temperatury były trochę niższe, wiec padło na czerwień. Blaufrankisch Burgenland 2012, Moric kupiliśmy u Mielżyńskiego za 78 PLN. Od kiedy otworzył nowy lokal na Czerskiej, na pewno będziemy częściej degustować butelki z jego importu. Po prostu mamy bliżej. Tego Blaufrankischa znamy z poprzednich roczników. Pierwszy raz zdegustowaliśmy go kilka lat temu na Gali Magazynu Wino i olśnił nas burgundzko-piemoncką aurą, ale podkreśloną taką swojską austriacką kwasowością i podwórkowością. Lekki i owocowy – fajnie pasował nam do pieczonej gęsi, więc tym razem postanowiliśmy go połączyć z pieczonymi kaczymi udkami podanymi na młodych burakach .

Właścicielem winnicy Moric i enologiem w jednej osobie jest Roland Velich. Pochodzi z winiarskiej rodziny, ale postanowił pójść swoją drogą. I rzeczywiście – trochę go rozpracowaliśmy 🙂 Swoje zamiłowanie do Burgundów chciał urzeczywistnić produkując wina w tym stylu, ale u siebie, czyli nad jeziorem Nizyderskim w Burgenland, regionie położonym przy granicy z Węgrami. Jedynym szczepem, który dawał Velich’owi nadzieje na realizację swoich planów w tym chłodnym regionie był Blaufrakisch. 60 akrów należących do Velich’a jest rozrzuconych po różnych parcelach. 95% areału zajmuje właśnie Blaufrankisch a pozostałe 5% Gruner Veltliner i Chardonnay. Roland Velich nie używa sztucznych nawozów, bardzo mało siarkuje wino i niezwykle dokładnie selekcjonuje grona. U Mileżyńskego dostępne są dwie etykiety. Podstawowa, którą degustujemy i Reserva za 150 PLN. Velich produkuje jeszcze Single Vinyards – czyli wina z najlepszych parceli. Są to Lutzmannsburg Alte Reben oraz Neckenmarkt. Chętnie ich spróbujemy – może gdy będziemy w Austrii – nadarzy się okazja.

Blaufrankisch Burgenland 2012, Moric to nie jest olśniewające wino. To bardzo dobrze zrobiony Blaufrankisch. Jeden z najlepszych, oprócz Umathum jakie piliśmy. Jeśli chodzi o Moric to któryś z wcześniejszych roczników bardziej nam odpowiadał ze względu na lekko większą słodycz owocu; 2012 ma kolor matowej wiśni z jaśniejszym brzegiem. Nos wiśniowo-warzywny, trochę kwasowy, mocny. Dobry. Wino generalnie średniej budowy (nie leciutkie) i o średniej (plus) kwasowości. Tanina nie wyczuwalna, dużo czerwonych porzeczek a końcówka wiśniowo-pestkowa. Niestety, finisz trochę palący. Prawie eleganckie – ale trochę brakuje… 88/100

Wino czeka w kieliszkach, więc zabieramy się za ptactwo. Udka kaczki nacieramy solą i tymiankiem. Wkładamy do dosyć zwartego naczynia żaroodpornego (lub najlepiej żeliwnego) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180-190°C. Po 15 minutach przykrywamy pokrywką, bądź szczelnie owijamy folią aluminiową i pieczemy godzinę. Następnie zdejmujemy folię i włączamy termoobieg, jeśli jest taka możliwość, aby zrumienić skórkę. W tym samym czasie na sąsiedniej płycie pieczemy młode buraki. Nacieramy je oliwą i trzymamy w piecu około 45 minut (jeśli robimy to danie ze starych buraków w zimie to dajmy im 30 minut więcej). Wystudzamy, obieramy i ścieramy na tarce. Podgrzewamy je na patelni. Dodajemy namoczone wcześniej w gorącej wodzie rodzynki. Doprawiamy solą i pieprzem. Możemy też dodać pół łyżki miodu albo trochę cukru pudru. Danie możemy podać z młodymi ziemniakami z grilla. Średnie ziemniaki gotujemy 15 minut, przekrawamy na pół smarujemy oliwą i grillujemy od wewnętrznej strony, aż do uzyskania charakterystyczne wzorku.

Blaufrankisch Burgenland 2012, Moric nie pozostawił wątpliwości w połączeniu z pieczonymi kaczymi udkami na młodych burakach. Owoc, owoc i jeszcze raz owoc. Wystarczająco lekkie do drobiu a buraki dodają trochę pełności temu połączeniu. Wszystko pasuje!

A&W

Austriackie wtorkowe degustacje innych blogerów znajdziecie pod linkami: