Weekendy 2020: Olsztyn

Wakacje zmierzają ku końcowi, ale przewiduję, że przeżyjemy jeszcze kilka ciepłych w/endów tego lata, które będziemy mogli spożytkować na wypoczynek i turystykę. Ja byłem właśnie kilka dni w Olsztynie i dziś znajdziecie trochę moich gastronomicznych wrażeń ze stolicy Warmii.

Większość restauracji w mieście serwuje niczym nie wyróżniającą się kuchnię polską a w piątkowy wieczór najbardziej obleganym lokalem na rynku jest sieciowa pijalnia wódki i piwa. Nie martwcie się – coś jednak porządnego się znajdzie.

 

Jeśli macie ochotę na piwo to destynacją numer jeden jest Browar Warmia (Feliksa Nowowiejskiego 15). Pub mieści się w zbudowanym na ruinach starego młyna, nowoczesnym, stylizowanym na pruski mur budynku. Przyciąga uwagę z daleka. Zarówno w dzień, jaki i wieczorem gdy jest wspaniale podświetlony. Mamy do dyspozycji 3 poziomy, taras a także wspaniały, ciągnący się wzdłuż Łyny ogródek. Browar warzy aktualnie 6 rodzajów piwa. Pils, Pszeniczne, Irlandzki Stout, IPA, American Weizen (po 10 PLN za 0,5l) oraz Porter Bałtycki (15 PLN). Możecie wziąć sobie set degustacyjny 6  kufelków 0.15l za 21 PLN i jest to bardzo fajna opcja aby zapoznać się z produkcją browaru i wybrać potem sobie ten który nam najbardziej smakuje. Dla mnie zdecydowanie numerem jeden w tym zestawianiu był turbo owocowy i gorzkawy American Weizen. Petarda. Najmniej przypadł mi do gustu raczej nudnawy Irlandczyk. Brakowało mu trochę ciała a 3,5% alkoholu i 10% ekstraktu nie było mu w stanie tego zapewnić. A co z kuchnią? W Browarze Warmia serwują kuchnię „pubową”. Mamy żeberka BBQ (29 PLN), filet z kurczaka z salsą paprykową (27 PLN), policzki wieprzowe z jarmużem (32 PLN), sandacza (33 PLN). Są też przekąski – stripsy z kurczaka (15 PLN), tatar (26 PLN), serki panierowane (15 PLN). Na stołach piwoszy królują jednak Burgery wołowe (28-29 PLN), których w karcie znajdziemy kilka rodzajów. Niestety ich już nie zdołałem spróbować. Jeśli chodzi o inne niż kotlet siekany dania to są naprawdę smaczne i niektóre jak na pub całkiem oryginalne. Nie jest to jednak kuchnia powodująca ekstazę smakową. Jest solidnie i jako dodatek do piwa, które jest główną gwiazdą sprawdzą się bardzo dobrze. Może tylko szef przesadza trochę z czosnkiem;) Jeśli uda Wam się znaleźć miejsce w Browarze Warmia (a nie jest to takie oczywiste bo w sezonie jest to bardzo popularny lokal) to przygotujcie się na dosyć długie oczekiwanie na dania. Nie jest to bistro. Spokojnie 2 piwa możecie wypić dopóki nie nadejdzie wasz upragniony burger. Atmosfera jest jednak świetna, widoki super przyjemne a piwo bardzo dobre. Innym polecanym przez znajomych, aczkolwiek nieodwiedzonym przeze mnie, piwny miejscem (nie biorę więc odpowiedzialności 😉 ) jest Ceska Hospoda (Targ Rybny 14), gdzie jak sama nazwa wskazuje serwuje się Czeskie Piwo. Można również wziąć set degustacyjny.

Jeśli chodzi o wino to zdecydowanie polecam winebar Provincja (Lelewela 3). Mamy wybór około 400 etykiet z całego świata. Kilkadzieścia z nich dostępnych jest na kieliszki. Bar dysponuje Coravin’em więc nawet droższych win (m. in. Cepparello od Isole e Olena) możemy napić się nie zamawiając całej butelki. Obsługa zawsze da nam wino do degustacji. Zdarza się że mimo systemu serwowania win z zamkniętych butelek, niektóre zostały nakłute już jakiś czas temu i proces utlenienia się jednak rozpoczął. Wtedy wybieramy coś nowego lub kłujemy nową butelkę. Ceny są naprawdę świetne. W przypadku win od importera Centrum Wina czasem cena butelki do stolika jest niższa niż w sklepie firmowym! Do wina możecie zamówić talerz wędlin, serów, przekąsek czy też np. szynkę z melonem. Typowe winebarowe menu. Polecam gorąco to miejsce każdemu winomaniakowiJ bo znajdzie tu etykietę z praktycznie każdego regionu. To czego może niektórym zabraknąć to znikomy udział „odjechanych” win – pomarańczowych, organicznych, wegańskich itp. Karta jest dosyć zachowawcza, ale nie ma co narzekać. Trzeba iść na wino do Provncji!

A jeśli chcecie bardzo dobrze zjeść, a przy okazji otworzyć porządną butelkę w rozsądnej cenie to zachęcam mocno do wykonania półgodzinnego spaceru nad jezioro Ukiel i skierowanie się do restauracji „Przystań” (Żeglarska 3). Restauracja działa już 17 lat i dała początek zbudowanemu obok eleganckiemu hotelowi o tej samej nazwie. Położona jest nad samym brzegiem jeziora co już samo w sobie jest ogromnym atutem. Możemy zatem skorzystać z tarasu bądź też zająć stolik z widokiem w jednej z sal lub na antresoli. Czytając kartę ma się wrażenie że mamy do czynienia z już trochę przebrzmiałą kuchnią Fusion. Może to prawda, ale czy nie najważniejszy jest smak? Wszystkie próbowane przeze mnie dania (czy to dziś czy za poprzednimi wizytami w „Przystani”) są świetnie zrobione, absolutnie smaczne i wszystko się zgadza. Mamy trochę wpływów orientalych np. curry czy limonka (w karcie jest też sushi), ale w większości to solidna, podkręcona, współczesna kuchnia Polsko-Europejska. Ja spróbowałem znakomitego piotrosza w lekko pikantnym sosie curry z warzywami i szpinakiem (35 PLN). Dobra cena i 3 filety na talerzu. Soczystego dorsza na puree pietruszkowym z limonkowym pesto (38 PLN). Sałata ze smażonymi filecikami okonia z chipasmi z szynki parmeńskiej i dipem jogurtowym (33 PLN) była absolutnym hitem. Nie mogłem jej niestety powtórzyć kolejnego dnia gdyż w restauracji ryba jest zawsze najświeższa z możliwych, więc czasem niektórych dań z karty nie ma, bo kuchnia nie zamawia „na zapas”. Jadłem jeszcze Piotrosza pieczonego w całości (39 PLN), ale to była tylko ryba więc nie było widać dotyku talentu szefa kuchni. A co z winem? Karat zawiera kilkadziesiąt pozycji z bardzo uczciwym narzutem. Np. Nowozelandzki Sauvignon Blanc Hunky Dory za który w Winkolekcji zapłacicie 65 PLN w karcie znalazł się za 95 PLN, Acoustic z Montsantu 85/115 PLN. Jest więc bardzo OK! Generalnie świetna kuchnia, bardzo dobre ceny, znakomity serwis no i położenie sprawiają że z czystym sumieniem polecam Wam to miejsce.

Mocno promowaną w internecie restauracją są „Cudne Manowce”, która serwuje kuchnię opartą o warmińską tradycję. Podobno trzeba rezerwować stolik kilka dni wcześniej itp. Mnie jakoś menu nie zainteresowało na tyle aby udać się tam w pierwszej kolejności, a potem nie wystarczyło już niestety czasu. Postaram się nadrobić zaległości przy okazji kolejnej wizyty w Olsztynie. A jeśli byliście i macie swoją opinię to zamieśćcie swoje komentarze. Na pewno przydadzą się innym czytelnikom!

 

Do następnego!

W