Wakacje 2018: Gianni Brunelli

Po szybkim rozgoszczeniu się w Montalcino zaczynamy kolejną porcję wizyt w winnicach. O ile w przypadku Rosso kupowanych w mieście postawiliśmy na w miarę nowoczesne butelki (do wypicia od razu na miejscu), to przy odwiedzinach winiarzy, kierowaliśmy się ich tradycyjnym podejściem do produkcji wina. Generalnie wolimy dużą beczkę. Zatrzymajmy się jednak chwilkę nad samą apelacją. Wzgórza wokół Montalcino są bardzo nieurodzajne. Dobre dla winorośli, ale niestety nie dające wystraczających plonów zbóż i warzyw pozwalających na utrzymanie się rolników. Jeszcze w latach 70tych autochtoni w większości wytwarzali wino na własne potrzeby, a marka Brunello nie była znana w świecie. Panowała bardzo duża bieda. Nora Molinari (założycielka winnicy Cerbaiona), opowiadała że gdy w 1977 roku kupowali swoją działkę to w okolicznej osadzie tylko kilkoro dzieci miało buty. Duża część rolników sprzedała swoją ziemię i wyjechała do pracy we florenckich zakładach przemysłowych, a cześć z nich została jako pracownicy najemni dla pionierów prawdziwego winiarstwa w Montalcino (takich jak właśnie Nora i Diego Molinari). Jednym słowem Montalcino było skazane na wino. Gdy apelacja była w powijakach wcale nie było oczywistym że Sangiovese będzie wiodącym biznesowo szczepem w tym regionie. Banfi, firma tak istotna dla Montalciono z uwagi na amerykańskie powiązania, początkowo nasadziła działki słodkim Moscadello a dopiero potem zdecydowała się postawić na Sangiovese Grosso (jak się nazywa ten szczep dokładnie w tej apelacji). Pomimo że Brunello było pierwszą apelacją we Włoszech o statusie DOC (otrzymała go w 1966 roku), a konsorcjum producentów powstało rok później, to dopiero w połowie lat siedemdziesiątych jakość zaczęła powoli wkraczać do apelacji. Dzięki taki osobom jak Biondi Santi, Molinari (Cerbaiona) czy Cencioni (Capanna) weszła na prostą drogę do dzisiejszych sukcesów. W międzyczasie w 1980 roku Brunello dochrapało się statusu DOCG a Rosso w 1984 r. DOC. Ilość producentów stale rosła. Z początku było ich jedynie 11, później w siódmej dekadzie XX wieku 25, w latach osiemdziesiątych 53 a obecnie ponad 250. Nie wszystko jednak było zawsze w porządku. W 2008 roku wybuchł skandal. Okazało się, że niektórzy producenci blendują Sangiovese z innymi czerwonymi odmianami co jest zabronione. Reputacja została zachwiana. Do USA (głównego rynku dla Brunello) wpuszczano tylko transporty opieczętowane aktualnym badaniem laboratoryjnym, potwierdzającym że w butelce jest 100% Sangiovese. Udało się przełamać impas wizerunkowy, ale dziś apelację dręczą też inne problemy. Konsorcjum zabroniło zwiększania areału upraw winogron. Z 24 000 ha obszaru apelacji, tylko 15% obsadzonych jest Vitis Vinifera. Jest to obszar zamknięty. Nie można więc nawet w granicach apelacji wykarczować sobie lasu i posadzić nowych krzewów Sangiovese. Cena za ha kształtuje się dziś na poziomie 0,7-1,0 mln EUR. To sprawia jednak, że aby zwrot z inwestycji w końcu się pojawił ceny win musiały wzrosnąć a winiarze często produkują Brunello na maksymalnej (przepisowej) wydajności czyli 8 ton z 1 ha. Co za tym idzie jakość wielokrotnie zaczyna być problemem.

Uporządkujmy szybko w takim razie jak wygląda dziś podział apelacji. Wyróżniamy więc:

  1. Rosso di Montalcino DOC – 100% Sangiovese, wypuszczane na rynek najwcześniej 1 września kolejnego roku po zbiorach.
  2. Brunello di Montalcino DOCG – 100% Sangiovese, minimum starzenia w beczce to 2 lata, minimum starzenia w butelce to 4 miesiące (6 dla Riservy), sprzedaż w piątym roku po zbiorach (dla Riservy w szóstym roku). Dziś aktualnym rocznikiem Brunello jest 2013.
  3. Saint Antimo DOC – to kategoria supertoskańska. Wino można produkować ze wszystkich szczepów dopuszczonych w Toskanii. W szczególności Cabernet Sauvignon, Merlot, Pinot Noir. Oczywiście można te same blendy butelkować jako Toscana IGT w zależności od preferencji producenta
  4. Moscadello di Montalcino DOC – musujące i spokojne wina słodkie produkowane z Muscatu

My pierwsze kroki skierowaliśmy do winnicy Gianni Brunelli. Butikowy, tradycyjny, rodzinny producent. Żadnych marketing menedżerów, „wine tours”, odpłatnych degustacji, czysta pasja. A jak to się zaczęło? Rodowity Toskańczyk, z wioski z okolic Montalcino – Gianii Brunelli porzucił rodzinny dom i wyjechał do pracy do Sieny. Tam spotkał studiującą biologię pochodząca z Sardynii Laurę. Marzył o swojej restauracji, a że groszem „nie śmierdział” wydawała się to perspektywa bardzo odległa. Udało się jednak pozyskać kapitał od bogatych kupców. Tak Laura i Gianni otworzyli w 1979 roku w  centrum Sieny istniejącą do dziś, renomowaną  Osteria le Logge. Restauracja specjalizuje się w rustykalnych, toskańskich potrawach. To naprawdę miejsce w „starym stylu”. Klasycznym daniem są podroby – „od głowy do ogona” – kolacja dla odważnych. Gdy restauracja odniosła sukces, para w 1987 roku wróciła do Montalcino. Gianni odkupił rodzinną posiadłość. W tym również 2 ha winnicę w Le Chiuse di Sotto. Jedna parcela została obsadzona krzewami Sangiovese w 1947 roku jeszcze przez ojca Gianni – Dino. Następnie dokupili jeszcze 4,5 ha w Podernovone na południe od Montalcino i tam właśnie dziś znajduje się nowoczesny budek winnicy. W Podernovone są 4 działki o odmiennej ekspozycji i charakterystyce. „Olmo” o południowo-zachodnim aspekcie, rzadkie nasadzenie Sangiovese. „Oliva” – południowa ekspozycja, gliniasta gleba. To głownie z win z tych działek po finalnym blendzie powstaje Brunello. „Quercia” – działka skierowana na zachód, z tego co zapamiętaliśmy to są tam dosyć młode krzewy Sangiovese i grona są używane głownie do produkcji Rosso. Na końcu jest „Gelso” o północno-zachodniej ekspozycji gdzie rośnie Merlot używany do produkcji Supertoskana Amor Costante.

Gianni Brunelli zmarł w listopadzie 2008 roku. Od tego czasu Laura sama zawiaduje winnicą i restauracją. To kobieta pełna pasji i zaangażowania. Perfekcjonistka. Jej biologiczne wykształcanie odbija się piętnem na pracy w winnicy. Dla niej to najważniejszą cześć winiarstwa. W piwnicy wino robi się „samo”. No może nie do końca, ale cos w tym jest. Winnica prowadzona jest organicznie. Żadnych nawozów, środków owadobójczych itp. Wszystko naturalne. Przeciw owadom używane są feromony utrudniające rozpoznanie przez osobniki płci co utrudnia ich rozmnażanie. Krzewy utrzymane są w rewelacyjnej kondycji. Nie ma ani jednego żółtego listka, grona są jędrne, zwarte i odpowiednio wystawione na słońce. Jeśli w krzewie pojawia się więcej brązowych liści, grona z niego nie są używane do produkcji wina. W ciągu roku kilka razy usuwane są grona aby zwiększyć koncentrację i jakość. Laura szacuje że rocznie, fizyczna, „ręczna” praca w winnicy to 500 godzin na ha. W budynkach też wszystko jest zaprojektowane idealnie. Nie ma miejsca na przypadek. A maszyna do butelkowania i korkowania wina lśni jakby dopiero co przyjechała od producenta. U Laury wszystko musi być perfekcyjne.

Była to jedna z nielicznych wizyt w winnicach kiedy to nie przeprowadziliśmy klasycznej degustacji portfolio producenta. Zostaliśmy zaproszeni do piwnicy i próbowaliśmy win z poszczególnych Cru które Laura będzie blendować do Brunello. Wina dojrzewają 24-30 miesięcy w 25-30 hl beczkach ze sławońskiego dębu. Składowe blendu pochodzące z chłodniejszego Le Chiuso di Sotto dają Brunello więcej kwasowości i świeżości natomiast te z cieplejszego Podernovone więcej ciała. Ale tu właśnie dotykamy sedna! My degustowaliśmy tylko win z Podernovone. Z działki Olmo oraz Oliva z bardzo dobrego 2015 rocznika. Ciepłego o mniejszych niż zwykle różnicach temperatur pomiędzy nocą i dniem. Wina (Chianti i Rosso di Montalcino) są bardzo owocowe i eleganckie. Niesamowite jak różne były degustowane przez nas wina z dwóch sąsiadujących działek. Leżą one od dzielone od siebie tylko polną drogą. Winifikacja jest prowadzona identycznie. Najpierw degustowaliśmy wino z winnicy „Oliva”. Było eleganckie, ułożone, mineralne. Dużo było w nim lekkości. Natomiast próbka z parceli „Olmo” to już siła i moc. Mocna struktura, duża tanina ciągle młoda, ale o drobnych ziarnach. Bogate, z czereśniowym owocem. Niesamowite jak różne są to wina! Fantastyczne doświadczenie! Najtrudniejszym elementem układanki będzie finalny blend, tak aby Brunello było jak najbliżej stylu Laury.

Niestety nie degustowaliśmy gotowego produktu. Jednak przywieźliśmy Brunello di Montalcino Gianni Brunelli 2012 (60 EUR) i 2013 (52 EUR) czekają na swoja kolej. Gorący 2012 rocznik jest już gotowy do picia i szybciej znajdzie swoje miejsce w kieliszkach. Na klasyczny 2013 jeszcze kilka lat poczekamy!     

Konkludując – widzieliśmy już wiele winnic w których jakość postawiona została na wierzchołku Everestu, ale poprzeczka zawieszona przez Laurę chyba długo nie zostanie przeskoczona. Szacunek.

 

Do następnego!

A&W