Toskania na słodko: Cantucci

Dzisiejszy, króciutki odcinek to jakby mały aneks do toskańskich wojaży, degustacji i kulinarnych doznań. Tym razem na słodko. Najpopularniejszymi słodyczami z Toskanii są zapewne Cantucci , czy inaczej – Biscotti di Prato . Nazwa wywodzi się od miasta ich pochodzenia. Te twarde ciastka z migdałami można kupić w prawie każdym sklepie – z pamiątkami (to nie pomyłka maja datę ważności około 2 miesięcy 🙂 ), lokalnymi produktami, jak również w delikatesach. Znane są też z uwagi na łączenie je ze słodkim toskańskim winem Vin Santo; często można przeczytać czy usłyszeć o maczaniu ich w kieliszku z tym rodzajem wina. My nie jesteśmy orędownikami takich zabaw, kiedy szlachetne przecież Vin Santo zostaje sprowadzone do “zmiękczacza” twardych ciastek. Kiedyś nawet usłyszeliśmy następujący dialog, jak to zwykle bywa “jedwabistym” american english: “Honey, let’s buy the wine, I forgot the name, used to soften the biscuits”. Nasze Cantucci czasem też bywają twarde; nasi przyjaciele ochrzcili je kiedyś mianem “pancernych ciasteczek”. Że niby można nimi zabić, rzucając w inną osobę 🙂 Ale to nie prawda 🙂 No może lekko posiniaczyć 🙂 Generalnie im twardsze nam wyjdą, tym dłuższą mają przydatność do spożycia. Bardzo polecamy zrobić je sobie w domu, bo są o niebo lepsze od kupnych. Powiedzielibyśmy, że są niestety bardzo “wciągające”. Zjecie jedno i zaraz ręka sama szuka drugiego w torebce czy pudełku 🙂

A więc zaczynamy! Na początku należy uprażyć w piekarniku migdały. Tak, aby były miękkie, niespalone a w kuchni unosił sie pyszny migdałowy aromat. Najlepiej kilka minut w 180° C. Należy jednak kontrolować co jakiś czas, w jakim są stanie. Później rozsypujemy 1 kg mąki na blacie lub stolnicy, dodajemy 800 g cukru, proszek do pieczenia, szczyptę soli i mieszamy. Mieszaninę układamy tak, aby tworzyła okrąg z zagłębieniem w środku. Wbijamy tam 8 jaj, po brzegach rozsypujemy migdały, a także dodajemy skórkę startą z cytryny i łyżeczkę esencji waniliowej. Powoli rozbełtujemy jaja, zagarniając coraz więcej masy sypkiej i łącząc w ciasto. Gdy wszystkie składniki się połączą, wyrabiamy ciasto jeszcze kilka minut. Ciasto formujemy w rolki o średnicy około 2.5-3.0 cm. Układamy na blasze w odległości około 7-10 cm, bo ciasto “rozleje się” podczas pieczenia. W małej miseczce łączymy jedno żółtko z łyżką wody i łyżeczką cukru i mieszamy tworząc jednolitą glazurę. Smarujemy nią wałki ciasta. Pieczemy około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 190° C. Wyciągamy z pieca i kroimy bochenki na ciastka o szerokości około 1 cm lekko pod kątem. Jeśli chcemy mieć suchszą, twardszą, trwalszą i prawdziwie toskańską wersję, układamy ciastka na blasze i dosuszamy je w piekarniku nagrzanym do 100°C kolejne 15 minut.

Trochę pracy i toskański przysmak, za który trzeba nieźle zapłacić w polskich delikatesach, ląduje na naszym stole 🙂

A&W