Sycylia 2020: Syrakuzy

Syrakuzy to idealne miejsce 2-3 dniowy pobyt. Zwarte miasto ograniczone z jednej strony przez część archeologiczną z greckim amfiteatrem i ruinami  rzymskiego Koloseum a z drugiej połączoną mostami ze stałym lądem wyspą Ortigią na której mieści się stare miasto. Wyspa jest skalista, więc mury po których można ją obejść są wysokie i rozlegają się z nich piękne widoki. Na Ortigii jest szeroka promenada, duże place, fontanna, ruiny świątyni Apollina, średniowieczny zamek a także mnóstwo barokowej architektury oraz muzea – marionetek i papirusu. Wąskimi uliczkami Ortigii możemy spacerować długimi godzinami i ciągle znajdziemy nowe zaułki, sklepiki, kafejki, bary. Natomiast jeśli ktoś ma ochotę odwiedzać obiekty sakralne to na samej wyspie znajdzie kilkanaście kościołów. A gdy traficie na ładną pogodę to wycieczka łódką dookoła wyspy jest idealnym rozwiązaniem. Generalnie przez 3 dni jest co robić!

Gdzie jadłem, piłem i co polecam? Jak wiecie zawsze na wyjazdach staram się mieszkać w apartamentach/mieszkaniach/studiach posiadających kuchnię a stronię od sformalizowanych miejsc typu hotele/pensjonaty. To powoduje że zaraz po przyjeździe zadaniem numer jeden staje się wypełnienie lodówki. W obrębie Ortigii jest kilka małych sklepów sieci Crai – nie są tanie, ale długo czynne i zaopatrzycie się tam we wszystkie potrzebne produkty. Jeśli jednak macie więcej czasu to przy głównej ulicy (już poza wsypą), która prowadzi bezpośrednio do części archeologicznej miasta – Corso Gelone, położony jest świetne zaopatrzony supermarket „Maxistore Deco”. Dobre ceny, szeroki wybór produktów i nawet rozsądne wino można kupić! Np. znakomite w swojej cenie (10 EUR) Frappato 2018 od Planety. W nosie mocno perfumowane, kwiatowe z nutami dojrzałych malin. Usta całkiem łagodne o średniej kwasowości, ale bardzo owocowe – śliwki, maliny, trochę czereśni. Fajny balans. Wino daje strasznie dużo prostej przyjemności. Znakomicie się pije! 89/100 Oczywiście zakupy najlepiej zrobić na znajdującym się w północnej części wyspy bazarze. Kupcy jednak zwijają się około 13:30 a w niedzielę w odróżnieniu od sklepów targ jest nieczynny.

W ciągu dnia czy też wieczorem polecam usiąść sobie na drinka w jednym z barów przy Lungomare Alfeo skąd rozlega się wspaniały widok na zatokę i zachód słońca. Chyba najlepiej w Mikatu – lekko odjechanym miejscu ze świetnymi oliwkami i bruschettami podawanymi jak dodatek do drinków (Apperol Sprtiz 7 EUR). Ilości przekąsek są słuszne więc idealnie można zaspokoić głód przed kolacją.

A gdzie pójść na wino? Mogę w 100 procentach zarekomendować winebar EVOE (via della Maestranza 56). To dosyć kameralne miejsce gdzie serwowane są tylko sycylijskie produkty. Mamy wiec półkę z winem – kilkadziesiąt pozycji w różnym przedziale cenowym. Dopłacając 6 EUR korkowego możemy otworzyć wino na miejscu. Bardzo kompetentny właściciel doskonale porusza się w tematyce i na pewno pomoże Wam wybrać odpowiednią butelkę. Do wina można wziąć proste dania na ciepło, ale deska serów i wędlin jest chyba ciekawsza z uwagi na jej lokalność. Miałem okazję spróbować np. mortadeli z osła z pistacjami. Nastawienie właściciela do gości jest megapozytywne. Gdy wziąłem butelkę na wynos bez problemu pożyczyłem odpowiednie szkło, a że następnego dnia wienbar był nieczynny – mogłem oddać w zaprzyjaźnionym hotelu. Klasa. A co było na wynos? Catarratto Masso  Sicilia DOC 2018, Feudo Montoni. Bardzo lubię biele od Montoniego – są złożone, bogate i mięsiste a przy tym niepozbawione świeżości. Tu Catarratto zbierane jest z pojedynczej winnicy Masso o żelazisto-piaszczystych glebach. Miało krótki kontakt ze skórkami i dojrzewało w 6 miesięcy w cemencie na osadzie. W nosie pełne dojrzałego owocu – brzoskwinia, nektarynka, morela, melon, słodka mirabelka. Do tego dochodzą lekko mineralne, kredowe nuty. Mocny, bardzo dobry. Usta o średniej kwasowości z delikatną owocową nutą brzoskwini, moreli, melona i gruszki. Niezłe ciało, dobra budowa i fajna świeżość. Całkiem długa końcówka. Elegancja i balans. 91/100 Do kupionych na targu i usmażonych na patelni krewetek poszło idealnie. 

   

A gdzie iść na kawę i cannoli? Bardzo przyjemną, klasyczną kawiarnią jest Archimede Caffe (zaskakująco na Piazza Archimede). Położona jest na placu na przeciwko fontanny. Cannoli (2.5 EUR) niezbyt słodkie, tradycyjnie z pistacjami i kandyzowaną wisienką a do tego świetna kawa. A jak weźmiecie jeszcze szklaneczkę jakiegoś likieru (np. Montenegro) to kopnięcie energetyczne jest kolosalne. Akumulatory naładowane to możemy zwiedzać spokojnie dalej!

Na południu Włoch trzeba zjeść pizzę… i tak trafiłem do Pizzeria Anima e Core (Via Claudio Mario Arezzo 9). Jest to trochę dziwne miejsce. Ten przymiotnik chyba najlepiej oddaje moje uczucia. Jeśli chodzi o meritum, to pizza (z opalanego drewnem pieca) jest bajeczna. Możemy wybrać dwa rodzaje ciasta (ja wybrałem cienkie i miękkie czyli sycylijskie) a kombinacje dodatków, znakomitej zresztą jakości, są naprawdę ekscytujące. Wziąłem pizzę z lekko pikantnym sosem z żółtych pomidorów, mortadelą, pistacjami i fior di latte – czyli z bardzo delikatną, kremową mozzarellą z krowiego mleka. Rewelacja. Pizze są w cenie 6-10 EUR. Warto. Coś co jednak nie trzyma poziomu to strasznie chaotyczna i dziwna obsługa. Do tego nie ma karty win, ale wina są… w cenach jakie kelner akurat „wymyśli”. Stolik jest przydzielany na godzinę – i rzeczywiście napoje są na stole w 3 minuty a pizza za 15… no ale presja czasu jest, bo ludzie czekają na ulicy. Więc jest to trochę fast-food. A na koniec nie otrzymacie rachunku, musicie policzyć w pamięci czy się wszystko zgadza. Mnie się zgodziło, ale włoskiemu fiskusowi chyba nie za bardzo.

Odwiedzając Sycylię w zimie trafiamy na cytrusowy sezon. Na targu fantastycznie soczyste sycylijskie pomarańcze o krwistym miąższu są po 0,8 EUR kg. Wyciśnijcie sok i zróbcie sobie Mimozę z jakimś chłodnym Prosecco Extra Dry. Rewelacyjne orzeźwienie! Na zdrowie!

Syrakuzy są warte odwiedzin zdecydowanie na dłużej niż kilka godzin. Te 3 dni był świetny czas żeby w lutym ogrzać się chwilę w południowym słońcu, zjeść znakomite ryby, pozwiedzać i koniec końców zrelaksować się przy dobrym winie. Tym razem nie było czasu ani odpowiedniej mobilności aby odwiedzić winnice, ale przy następnym pobycie pożyczę auto i dostaniecie bardziej szczegółowe winne relacje! A już za tydzień kulinarny sycylijski suplement!

Do następnego!

W