Sycylia 2020: Katania i miecznik

Pomimo niespotykanie ciepłej zimy fajnie doładować akumulatory w jeszcze cieplejszym środowisku. A że połączeń lotniczych jest duży wybór to można się wybrać na kilka dni na południe. Ja wybrałem Sycylię. Niedrogi lot Wizzair’em plus stosunkowo tania baza apartamentowo-hotelowa czynią z tej wyspy atrakcyjna destynację zimowych wypadów. Na cel wziąłem Syrakuzy, jednak w dzisiejszym odcinku zatrzymam się na chwilę w Katanii, gdyż tam koła Wizzairowego Airbusa dotknęły pasa startowego. Katania jest niestety strasznie ponurym, raczej brudnym, architektonicznie bardzo chaotycznym i nieciekawym miastem. Oprócz ruin koloseum, teatru rzymskiego, Katedry św. Agaty, placu katedralnego z pomnikiem słonia (herbu Katanii) i pięknego widoku z kopuły opactwa św. Agaty nie ma za bardzo co oglądać i gdzie spędzić dnia czy wieczoru. Nie ma gdzie przejść się nad morzem na spacer gdyż promenada oddzielona jest torami kolejowymi. Mnie przechadzka połączona z obejrzeniem tych atrakcji zajęła 3 godziny. Generalnie, pomimo czasem pozytywnych rekomendacji, z różnych blogów turystycznych, to dla mnie nie jest to miasto warte zatrzymania się na dłużej niż 1 dzień. Jest jednak za to coś specjalnego, co przyciąga gastro/eno turystów – targ rybny. Niektórzy narzekają na to miejsce. Ja wręcz przeciwnie. Że jest mocny rybi zapach? Że brodzi się trochę w wodzie ze szczątkami morskich stworzeń? Że dużo ludzi? To w końcu bazar gdzie wystawiają się rybacy i handlarze a nie stoisko rybne w Auchan. Ryby na nim kupują zarówno mieszkańcy, turyści jak i restauracje. Ja byłem niestety sekundę za późno bo chwilę przed 12tą więc ominął mnie największy ruch i najszerszy wybór towaru. Jednak to po co przyszedłem, czyli największy sycylijski przysmak i flagowa ryba – miecznik – była swobodnie dostępna. Sprzedawca wprawnym ruchem, ostrą jak brzytwa maczetą wyciął z ryby piękne steki, które wylądowały w moim plecaku. Zwracajcie uwagę na świeżość – „Spada” musi mieć połyskującą ciemną skórę i wilgotne, błyszczące mięso.  

 

Na targu rybnym jest kilka knajpek serwujących najświeższe ryby i owoce morza. Ja zaliczyłem narożną La Paglia Antica Trattoria, gdzie można zjeść dowolną (z dostępnych) rybę z patelni (10 EUR), kalmary i krewetki z głębokiego tłuszczu (10-12 EUR), makarony z owocami morza, miecznika z owocami morza z grilla (15 EUR). Wszystko bardzo proste, świeże, doprawione oliwą, cytryną i pietruszką. Do tego karafka domowego Grillo i można spokojnie czekać na autobus (6 EUR) do Syrakuz. A połączenia firmy Interbus są naprawdę korzystne i szczerze je polecam. Nie „wyskoczą” Wam jednak na Google mapie czy też agregatorach transportowych. Spójrzcie na www.etnatransporti.it i zobaczycie siatkę połączeń pomiędzy miastami na całej Sycylii. Wszędzie można dojechać.  

Po rozlokowaniu się w apartamencie, winnych zakupach (tu rekomendacje padną w następnym odcinku) zabrałem się za miecznika z kaparami. To moja wersja tego klasycznego sycylijskiego dania. W rondelku, na oliwie z oliwek extra-vergine szklimy przez 10 minut na wolnym ogniu drobno posiekaną cebulę. Dodajemy fileciki anchovies i smażymy jeszcze chwilę razem. Następnie dolewamy białe wino (może być wytrawna marsala jeśli chcemy osiągnąć mocniejszy smak) i redukujemy mieszając tak aby anchovies rozpadły się całkowicie w sosie. Dodajemy kapary i sok z cytryny. Doprawiamy sola i pierzem i trzymamy na małym ogniu aby sos nie stracił temperatury ale też nie gotował się. Rybę płuczemy osuszamy, oprószamy sola i pierzem i smażymy dosłownie minutę z każdej strony na oliwie z oliwek extra vergine. Rybę wykładamy na talerze, polewamy sosem i posypujemy posiekana natką pietruszki. Do tego możemy podać kawałki chrupkiej bułki i mamy klasyczne, rustykalne danie.

Jeśli chodzi o wino, to do sosu dodałem lżejsze, o fajnej kwasowości i lekkim owocu La Segreta Il Bianco Sicilia DOC 2018, Planeta natomiast do dania zdecydowałem się na też świeże, ale lepiej zbudowane Occhi di Ciumi Etna Bianco DOC 2017, Al-Cantara. Al-Cantara to 20 ha Winnica położona na północno zachodnim zboczu Etny w okolicy rzeki o tej samej nazwie. Uprawiane są głównie tradycyjne, lokalne odmiany jak Nerello Mascalese, Nerello Cappuccio czy Carricante, ale jest też i Pinot, Cabernet czy Grecanico. Occhi di Ciumi to blend Carricante i Grecanico. Dojrzewa 6 miesięcy w stali na osadzie. Błyszczący, intensywnie cytrynowy kolor, świetny. Nos mocny i owocowy. Brzoskwinie i morele z cytryną. Bogaty z lekko mineralno-tytoniowa nutą. Usta eleganckie o średniej kwasowości. Jest owoc – delikatna cytryna, jabłka, brzoskwinie i mandarynki. Wino ma dobre ciało, mineralny sznyt i jest całkiem złożone. Świeża końcówka średniej (+) długości. 88/100 Za wino zapłaciłem 10 EUR. U nas wina Al-Cantara bywają w Wine&You nie znam niestety ceny, ale przypuszczam, że około 70 PLN. Miecznik i Occhi di Ciumi poszło razem znakomicie. Ciało wina zgrało się z mięsistą strukturą ryby i mocą anchovies. Owocowość za to fajnie zgrała się cytrynowo/słonym sosem.

Sycylijski wypad zaczął się bardzo dobrze! Kolejny odcinek wkrótce!

W