Sezonowo: Tatar z łososia ze szparagami i sezamowym dresingiem

Wiem, że już jest końcówka sezonu szparagowego, ale ja jakoś jestem spóźniony w tym roku, więc nadrabiam. Tu różni suflerzy mi podpowiadają, że już łykowate i żeby nie publikować bo to passe… ale ja się nie daję – będzie bardzo dobrze! Łosoś ze szparagami (czy to białymi czy zielonymi) to klasyka. Pieczony z dodatkiem sosu holenderskiego to już ikona. Dziś będzie inaczej – łosoś będzie surowy, szparagi zblanszowane a sos (winegret) sezamowy! Do dzieła!

Z fileta z łososia odkrawamy skórę (sprawdzamy też czy nie zostały się jakieś ości) i kroimy go w malutką kosteczkę. Wkładamy do miski dodajemy łyżeczkę cukru i doprawiamy solą. Mieszamy i wstawiamy do lodówki na około 1 godzinę. Zielone szparagi pozbawiamy zdrewniałej końcówki łamiąc łodygę. Pęknie sama w idealnym miejscu. Odcinamy czubki – około 4 cm. Dzielimy je wzdłuż na pół. Resztę szparagów strugamy obieraczką do ziemniaków na wstążki. W osolonej wodzie gotujemy warzywa jakieś 2 minuty. Odcedzamy. Przygotowujemy dressing. W blenderze miksujemy sok z cytryny z ziarenkami sezamu, oliwą z oliwek, olejem sezamowym, solą i łyżeczką cukru. Powinniśmy otrzymać emulsję. Rozłóżcie wstążki na talerzu, na nich połóżcie rybę i udekorujcie dressingiem oraz czubkami szparagów. To naprawdę działa!  

Ja do tatara ze szparagami wypiłem kieliszek Lugany 2018 – Brolettino od Ca dei Frati, ale ponieważ o niej pisałem już dużo to powiem tylko że połączenie było naprawdę przyjemne. Kwas wystarczający do ogarnięcie tłustego łososia i szparagów a owoc nie ekstremalnie wybujały żeby się zetrzeć z sezamowym dresingiem.

Dziś krótki odcinek bo już w środę ruszam do Toskanii na post-covidowe winne wizyty oraz potem na zastępujące targi „Vinitaly” inne winno wystawiennicze przedsięwzięcie –  „OperaWine” do Verony.

Stay Tuned!

Do następnego!

W