Sezon na cytrusy: Kaczka i pomarańcze

Zima, pomimo swoich licznych wad (między innymi braku soczystych, dojrzałych pomidorów), ma jedną zaletę – cytrusy. To o tej porze roku są najlepsze pomarańcze i grejpfruty. A że Mikołaj o nas nie zapomniał w kwestiach kulinarnych i przyniósł nam gęsiarkę – przygotowaliśmy evergreen – kaczkę pieczoną w pomarańczowym sosie . Gęsiarka przywędrowała z Tchibo i po pierwszym użyciu możemy śmiało stwierdzić, że znakomici spełnia swoje zadanie. Kaczka wyszła lepiej niż kiedykolwiek, więc zdecydowanie możemy polecić to urządzenie. Dodatkowym atutem gęsiarki jest to, że działa na płycie indukcyjnej, a więc jeśli istnieje potrzeba podsmażenia produktów czy mięsa przed włożeniem brytfanny do piekarnika – nie ma najmniejszych problemów aby to zrobić na takiej właśnie płycie. To samo dotyczy ewentualnego odgrzewania potraw przygotowanych w gęsiarce poprzedniego dnia.

Rozgrzewamy piekarnik do 160°C. Kaczkę myjemy, nakłuwamy widelcem, odcinamy nadmiar tłuszczu (kuper itp.) i nacieramy na zewnątrz oraz w środku solą i pieprzem. Wiążemy nogi. Wkładamy kaczkę do gęsiarki (albo innej brytfanny czy naczynia żaroodpornego – w razie braku przykrywki zamykamy szczelnie folią aluminiową), przykrywamy i wkładamy do piekarnika na 1,5 godziny. W tym czasie przygotowujemy glazurę. Wyciskamy sok z półtorej, dwóch pomarańczy (w zależności od wielkości) z jednej ściągamy zesterem wąskie paski skórki ( bez białych części). Gdy nie mamy zestera, obieramy część pomarańczy obieraczką do owoców i nożem kroimy wstążki skórki na wąziutkie paski. W rondelku mieszamy ocet winny z cukrem pudrem, aż do rozpuszczenia cukru. Gotujemy na dużym ogniu, nie mieszając dopóki płyn nie nabierze ciemniejszej barwy. Teraz zdejmujemy rondelek z ognia, wlewamy powoli, po brzegu sok z pomarańczy, mieszamy i znów gotujemy. Dodajemy skórkę z pomarańczy oraz likier pomarańczowy (najlepiej Grand Marnier). Gotujemy, nie dopuszczając do wrzenia, przez kilka minut. Wyjmujemy gęsiarkę z piekarnika, odlewamy tłuszcz i zwiększamy temperaturę w piecu do 200°C. Pieczemy kaczkę bez przykrycia około 30 minut, polewając ją co jakiś czas sosem. Wyjmujemy kaczkę na deskę, owijamy folią aluminiową i pozwalamy odpocząć kilka minut. W tym czasie zlewamy z gęsiarki sos do rondelka z resztą niewykorzystanego sosu karmelowego. Zdejmujemy ewentualny tłuszcz i gotujemy chwilę na bardzo wolnym ogniu. Kaczkę podajemy polaną sosem, przybraną plastrami pomarańczy i ewentualnie sałatą. Pół kaczki na osobę to optymalna porcja.

Do pieczonej kaczki przyjemnie jest otworzyć dobrego Pinota. Do pomarańczy – Riesling z dodatkiem cukru resztkowego zapewne również by się sprawdził. My jednak pozostaliśmy wierni naszym pinotowym przyzwyczajeniom i otworzyliśmy Spatburgundera z Palatynatu z winnicy Freidrich’a Beckera. Niemieckie Pinoty najlepiej wychodzą w Ahr i rzeczywiście do tej pory mieliśmy z nimi tylko dobre doświadczenie. Jednak Becker to chyba król Spatburgundera w Palatynacie. Ma jego całą paletę – od podstawowych etykiet poprzez konkretne parcele aż po najdroższe wino oznaczone jako “tafelwein”, czyli wino stołowe. Jego winnice położone są zarówno w Palatynacie, jak i częściowo we Francji. My nasza butelkę kupiliśmy w Berlinie w sklepie “Moevenpick” za 18 EUR. Polecamy ten sklep – ma duży wybór, można też zdegustować na miejscu całkiem sporą gamę butelek. Nie znamy importera Beckera w Polsce, jednak widzieliśmy jego wino w kartach restauracji np. L’Enfant Terrible , a więc ktoś jednak przywozi wina tego producenta do Polski. Wracajmy do “B” Spatburgunder 2010, Weingut Friedrich Becker – winogrona były zbierany ręczenie, fermentacja w otwartych dębowych kadziach a dojrzewanie w małych dębowych beczkach przez 15 miesięcy. Piękny, błyszczący, ciemno malinowy kolor. Nos kwasowy, dymny z dodatkiem gotowanych truskawek. Usta o świetnej, owocowej kwasowości. Czerwone porzeczki plus truskawki z kompotu. Eleganckie – to lubimy. 89/100

Do kaczki pieczonej w pomarańczowym sosie “B” Spatburgunder 2010, Weingut Friedrich Becker wypadł tak, jak tego oczekiwaliśmy.. Kwasowość zagrała z tłuszczem kaczki i skontrowała trochę jej słodycz. Pomarańcze ujawniły malinowe nuty w winie, co tez wyszło wszystkim na plus. Generalnie dziś same plus no i jeden minus. Pozytywy to świetna gęsiarka od Tchibo ech sorry od Mikołaja;) znakomita kaczka z pomarańczowym sosem i świetny Spatburgunder, który sobie z nią radzi. No a negatyw – to to, że nie wiemy, gdzie kupić tego Pinota bliżej niż 600 km od domu…. Może Wy wiecie?

Do następnego!

A&W