Sezon dyniowy – zupa dyniowo-cukiniowa z fetą i grubaśny Gruner

Na ostatnim towarzyskim spotkaniu na którym była podana „ta” zupa, podniósł się mały raban. Dlaczego nie ma przepisu na stronie! Trochę starałem się tłumaczyć, że każdy ma jakieś „hidden treasuries” i nie wszystko co gotuję musi być jawne i od razu „wisieć” na Winniczku 😉 Jednak przygniatające spojrzenia współbiesiadników złamały mnie i oto jest – zupa dyniowo-cukiniowa z fetą!

Zacznijmy od historii. Na którymś z jesiennych WSET-owskich zjazdów (chyba w 2019 roku), po zwiedzaniu winnicy i degustacji win u Gebruder Nittnaus podjechaliśmy z grupą na lunch. Był on serwowany w bajecznie położonej nad samym jeziorem Nezyderskim restauracji „Zur Blauen Gans” nieopodal Neusiedl am See. Na pierwsze danie podano właśnie zupę, która stałą się inspiracją dzisiejszego przepisu. Była jedwabista, kwaskowa, pikantna z dodatkiem oleju z pestek dyni i fety. Smak ten chodził za mną przez pozostałe dni austriackiego wyjazdu. Nie mogłem się doczekać powrotu do Warszawy, aby na spokojnie w kuchni przeanalizować możliwości, obrać strategię i wykonać moją wersję!

Zacznę od tego, że nie jestem, przygotowany do dzisiejszego tekstu (presja była tak silna 😉) i nie będzie laboratoryjnych proporcji. Ja za każdym razem gdy przygotowuje tę zupę idę trochę żywioł i to działa. Oczywiście na końcu liczy się smak i wtedy też możemy dokonać ostatecznego fine-tuningu. A więc od początku.  W garnku w którym będziemy potem gotować zupę przesmażamy na maśle z oliwą z oliwek pokrojone w piórka duże zalotki. Mają być miękkie, ale nie przyrumienić się. Cukinię i obraną dynię kroimy w kostkę o boku 2-3 cm. Korzeń imbiru obieramy i kroimy w plastry. Warzywa wrzucamy do garnka z cebulą i mieszamy obtaczając je w tłuszczu. Zalewamy wywarem warzywnym, tak aby przykrywał je na ok jeden palec i gotujemy pod przykryciem około 20 minut aż dynia będzie miękka. Zupę miksujmy blendrem na gładko. Nie może to być krem. Konsystencja powinna być bardziej wodnista. Jeśli będzie za gęsta możecie dodać trochę wywaru. Jeśli nie lubicie pikantnego smaku możecie przed zmiksowaniem wyjąć cześć imbiru, a jeśli wolicie bardziej to gotową zupę doprawcie suszonym. Na koniec dodajemy sok z 1.5-3.0 limonek – w zależności od ilości zupy. Doprawiamy solą i pieprzem. Na dnie talerzy układamy pokrojona w kostkę fetę i zalewamy ją łyżką+ oleju dyniowego. W tak przygotowane talerze wlewamy naszą zupę.

W „Zur Blauen Gans” zupę dyniowo-cukiniową podano nam z dosyć dobrze zbudowanym Grunerem (nie pamiętam niestety od kogo) i to połączenie naprawdę zagrało. Postanowiłem więc do zupy otworzyć poważniejszą butelkę z Kamptal od organicznego producenta Christopcha Edelbauera. Wina z wcześniejszych roczników piłem kiedyś w Wiedniu i pamiętałem ich dosyć mocną budowę, czyli była szansa na porozumienie z zupą.

Gruner Veltliner Reserve Kamptal DAC 2017, Chritoph Edelbauer – jasno cytrynowy kolor, błyszczący, gęsty, bardzo ładny. W nosie trochę aromatów gazu ziemnego i prochu strzelniczego. Są chrupkie jabłka, winogrona i morele. Przewija się też taka, stalowo-wapienno-kamienna nuta. Fajny, mineralny. Usta o wysokiej kwasowości z całą masą dojrzałego, pełnego owocu. Jabłka, morele, gruszki, cytryny, jasne brzoskwinie. Są też zapachy białych kwiatów z dodatkiem pieprzu. Mocne, krągłe ciało. Gęsta, długa końcówka. 89/100 Za wino zapłaciłem w Wein&Co 18 EUR. Taki styl trzeba lubić – nie jest to strzelisty Gruner z Wachau tylko „grubszy miś”. Do naszej zupy podołał znakomicie. Pójdzie też świetnie do wieprzowiny.

W najbliższych odcinkach podejdziemy do Świąt. Nie do Wigilii, jak bywało to do tej pory, ale raczej do świątecznego obiadu. Stay Tuned!

Do następnego!

W