Quick and easy: Grillowane pomidory na rukoli i owocowa Toskania

Ostatnio było trochę więcej skomplikowanych i pracochłonnych przepisów więc musiał przyjść znowu czas na Quick&Easy. Pewnie do końca roku pojawi się jeszcze kilka odcinków w tym stylu. Zauważyłem bowiem, że praca na tak zwanym „homeoffice” trwa często dłużej niż jakbyśmy normalnie chodzili do biura. Zostawiamy włączonego laptopa, a tam jak zwykle jakieś zbłąkane maile jeszcze po 19tej wpadają. No niby już po oficjalnych godzinach, ale człowiek czuje się jakoś w obowiązku odpowiedzieć. I nagle się okazuje że na zrobienie kolacji zostaje już dużo mniej czasu niż normalnie. Dodatkowo siłownie zamknięte a wieczorem już ochoty na spacer raczej się nie ma i kilogramów przybywa. Stąd też moje poszukiwania jakiegoś ultraszybkiego warzywnego dania z charakterem. Inspiracja przyszła ze strony Ricka Steina i jego weekendowego wypadu do Salonik. Przygotowałem grillowane pomidory na rukoli z oliwkami i balsamico. To trochę takie danie w stylu „max 5 składników”. Z dużym prawdopodobieństwem większość z nich macie, a jak czegoś zabraknie można zejść w kapciach do warzywniaka. Ważne żeby produkty były dobrej jakości.  

Całość zajmie Wam dosłownie 10 minut. Pomidory kroimy na połówki, obtaczamy w oliwie z oliwek doprawiamy solą i pieprzem i grillujemy kilka minut od strony miąższu. Najlepiej skorzystać z tych które mają najmniej soku czyli albo wielkich „bawolich serc”, które kroimy w grube plastry (na zdjęciach), albo podłużnych krojonych wzdłuż. Plastry grillujcie krócej niż połówki – łatwiej się rozpadają a pamiętajcie że mamy jeszcze druga stronę. Grillowane pomidory układamy na rukoli, dodajemy czarne oliwki (najlepiej kalamata), polewamy oliwą z oliwek extra vergine i octem balsamicznym. Jeśli potrzeba doprawiamy solą i pieprzem. A gdy kromkami ciabatty możemy wytrzeć talerz z oliwy i pomidorowych soków to już w ogóle rewelacja. Lekkie danie, ale z uwagi na mięsiste pomidory – sycące.

Już od dłuższego czasu przymierzałem się aby kupić toskańskie „Unlitro”. Dużo dobrego słyszałem o tym winie (chyba nawet degustowałem kiedyś w Dyletantach”), ale jakoś z zakupem nie wychodziło. Jednak tym razem gdy Vini e Affini ogłosiło wyprzedaż swojego katalogu i obniżkę 30% zdecydowałem się od razu. Unlitro – to jak sama nazwa wskazuje 1 litr wina😊 i jest to podstawowa butelka winnicy Ampelaia z Maremmy czyli toskańskiego wybrzeża morza śródziemnego. Ampelaia to kilkudziesięciohektarowa farma gdzie oprócz winorośli (35 ha) uprawia się kasztany jadalne, drzewa oliwne a także hoduje zwierzęta gospodarskie. Na najwyższych, położonych bardziej w głębi lądu, parcelach rosną głównie bordoskie odmiany – Cabernet Franc i Merlot, na niżej położonych działkach Sangiovese a na płaskich nadmorskich terenach o typowo śródziemnomorskim klimacie rządzi Grenache. Ampelaia jest winnicą biodynamiczną i organiczną. Nie piłem innych etykiet Ampelai, ale mamy w ofercie czyste Cab Franc, Merlot i Grenache, Rose a także biały blend. Gros win dojrzewa tylko w cemencie co już dużo mówi nam o ich stylu.

Zabierzmy się więc za Unlitro Rosso Toscana IGT 2018. Wino jest „opakowane” w poręczną, litrową butelkę z bardzo atrakcyjną, prostą etykietą. Robi wrażenie butelki, którą chce się od razu  zabrać na piknik czy na grilla do przyjaciół. Postawiona na drewnianym stole wygląda trochę jak z przydomowej winnicy z lat 60tych. No i to zielone szkło! A co w szkle? Mamy blend z przeważającym udziałem Alicante (Grenache) plus Carignan, Mourvedre, Sangiovese i Alicante Bouschet. Wino dojrzewa 6  miesięcy w cementowych zbiornikach. W kieliszku prezentuje się jasno wiśniowo-truskawkowym kolorem. Jest przezroczyste choć ma drobinki osadu, ale wygląda świetnie. Nos jest bardzo kwiatowy (tulipany i róże), do tego dochodzi owoc (chrupka wiśnia z pestką, troszeczkę śliwki) i delikatne nuty ziemiste. Całkiem mocny, niezły. W ustach wysoka kwasowość i raczej średnie ciało. Bardzo przyjemny „radosny” owoc – wiśnie, śliwki, truskawki. Lekka, super przyjemna tanina, z drobnym ziarnem, delikatnie szczypiąca. Średniej (+) długości finisz z soczystą, chrupką wiśnią. Strasznie bezpretensjonalne, przyjemne, owocowe wino. Dobry kwas i tanina powodują że chce się do niego coś zjeść! Prawdziwie biesiadna butelka! A do tego tylko 12% alkoholu. Bardzo mi się podoba. 88/100 cena przed promocją: 89 PLN/1 litr.

Właśnie na tę owocowość liczyłem otwierając tę butelkę do rukoli z grillowanym pomidorem. Jest kwaskowo, ale nie za bardzo. Świetnie odświeża. Jest trochę ziołowo, ale przede wszystkim „energicznie”. Bardzo fajne połącznie – można powiedzieć „letnie”, bo tak lekkie czerwone wino idealnie sprawdzi się letni grill do takiej sałaty! Musimy jednak do tego poczekać kilka miesięcy!

Do następnego!

W