Quick and easy: tuńczyk w południowym stylu

Już dawno nie było odcinka Quick and easy, a że wiosna już chyba na dobre się zadomowiła, to chcemy szybkich i lekkich dań – żeby móc zjeść na balkonie, tarasie, czy też mieć więcej czasu na spacer. Dziś więc proste steaki z tuńczyka z sosem z pieczoną papryką i czarnymi oliwkami oraz dwa lekkie, owocowe wina z Sycylii Nero d’Avola Sicilia IGT 2011, Cantina Danese oraz La Marza Nerello Mascalese Terre Sicilaine IGT 2013, Feudo Montoni .

Steaki z tuńczyka z sosem z pieczoną papryką i czarnymi oliwkami to naprawdę bardzo proste danie. Jeśli sos przygotujemy dzień wcześniej – to w dniu przyrządzania dania, pracy będzie dosłownie na chwilę. Zaczynamy od upieczenia czerwonej papryki (nasmarowaną oliwą pieczemy 20 minut w 180°C, aż skórka będzie miejscami czarna). Paprykę wyciągamy z pieca i wkładamy do plastykowej torebki śniadaniowej. Gdy ostygnie, obieramy ze skórki i oczyszczamy z gniazda nasiennego. Kroimy w większą kostkę. W rondelku miksujemy oliwę z oliwek i ocet balsamiczny (ten słodszy, starzony, ale za nie bardzo słodki aby nie przytłoczył sosu), dodajemy paprykę oraz posiekane czarne oliwki i delikatnie podgrzewamy. W tym czasie smarujemy steaki z tuńczyka oliwą, doprawiamy solą oraz pieprzem i smażymy na grillu albo na lekko natłuszczonej oliwą patelni do osiągnięcia żądanego poziomu wysmażenia. My lubimy “krwiste” więc przy 15-20 dag steaku wystarczy maksymalnie 1 minuta z każdej strony. W tym czasie do sosu dodajemy podarte listki bazylii. Serwujemy steaki z ciepłym sosem. Jak widać przepis jest naprawdę Quick & easy 🙂 Jako dodatek świetnie sprawdzi się sałatka z cienkich plastrów grillowanej cukinii i pomidorków koktajlowych (tym razem nie ujęta na zdjęciach).

Tuńczyk w południowym stylu prosił się o południowe wina, tyle że w lżejszym owocowym wydaniu. Sięgnęliśmy po Nero d’Avola, które udało nam się już pić w takiej wersji – np. od Fondo Antico . Czasem jednak zdarzają się butelki przekonfiturowane lub z nadmierną ilością nut asfaltowych. Zaryzykowaliśmy więc Nero od Cantina Danese, które miało być właśnie lekkie i owocowe. Danese to spółdzielca znany głównie z produkcji win w Veneto. Nie spowodowały one u nas nigdy szybszego bicia serca. Próbowaliśmy już proste Chardonnay i Soave , a także nie najgorsze Bardolino . Dzisiejsze Nero d’Avola Sicilia IGT 2011, Cantina Danese prezentuje się pięknie wiśniową suknią. Jest przezroczyste i ma ładny jasny brzeg. W nosie dojrzałe wiśnie o przyjemnej słodko-kwaśnej aurze. Nos świeży i chrupki. W ustach raczej łatwe i trochę zaokrąglone. Soczystość dojrzałych owoców połączona z lekko pestkowym finiszem. Średnia kwasowość a taniny prawie nieobecne. W sumie to bezpretensjonalne wino o fajnej pijalności. O to nam chodziło. 85/100 Kupiliśmy je w Żużu Bistro za 35 PLN. Importerem jest 101win.pl Do naszego tuńczyka wypadło nieźle – lekko ostrzej i bardziej wiśniowo. Generalnie pokazało więcej charakteru! Końcówka trochę bardziej kwasowa. Podobało się nam.

La Marza Nerello Mascalese Terre Sicilaine IGT 2013, Feudo Montoni to już trochę inna półka. Jeden z najbardziej uznanych sycylijskich producentów, którego Nero “Vrucara” produkowana z gron pochodzących ze starych krzewów, doszukuje się dziedzictwa siedliska z przed 400 lat, gdzie już wtedy robiono uznane na Sycylii wina. Win ze szczepu Nerello Mascalese wielu nie piliśmy – słyną z mocnego aromatu. Degustowana etykieta została polecona przez Marcina z Winecorner – jako odpowiadająca naszym potrzebom. Kolor lekko fioletowy wpadający nawet w granatowe odcienie, gęste. W nosie pełno świeżych i “czystych” owoców (ciemnych i czerwonych). Przyjemny wpadający w lekko słodkawe, “sokowe” nuty. Usta łagodne, kompletnie pozbawione tanin o niskiej kwasowości. Urzekają jednak dojrzałym i świeżym owocem. Miękki finisz. Strasznie hedonistyczne, świetnie pijalne i świetnie zrobione, “letnie” wino. 87/100 Zakupiliśmy tę butelkę w sklepie importera Vini e Affini czyli Winecorner za 55 PLN. Tu znowu połączenie nam się udało 🙂 Do naszego tuńczyka dopasowało się super – trafiło w punkt. Słodycz się lekko wzmocniła i tak naprawdę jeszcze bardziej uwypuklił się owoc, co świetnie zagrało z papryką i tuńczykiem. Reasumując – słodycz w połączeniu ze świeżością dały “kopa” temu połączeniu.

Oby częściej takie udane kolacje. Oba wina spisały się na medal – nie każde na złoty, ale jedno przynajmniej 🙂

Do następnego, świątecznego odcinka!

A&W