Quick and easy: Tagliatelle z cukinią i chili

Dziś znowu Quick&easy… 🙂 Jesteśmy ostatnio strasznie zabiegani i szybkie potrawy same znajdują się na naszym stole. Ostatni makaron był w Winniczku trzy miesiące temu a w Q&E ponad cztery. A więc nadrabiamy zaległości. Wiemy, że dużą popularnością cieszy się tagliatelle z kurczakiem i cukinią, więc dziś znowu cukinia w akcji! Prezentujemy zatem tagliatelle z cukinią i chili . To naprawdę szybkie i proste danie – przygotowujemy je tylko trochę dłużej niż gotujemy makaron. Zamiast tagliatelle możemy użyć trudniej dostępnego linguine. Na dwóch łyżkach oliwy smażymy na bardzo wolnym ogniu przez kilka minut, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku i drobno posiekaną papryczkę chili. Uważajcie tylko z chili, bo u nas nigdy nie wiadomo, jaki jest jej poziom ostrości. Oczywiście przed posiekaniem pozbywamy się pestek i białych części wnętrza strączka. Po kilku minutach, gdy papryczka będzie miękka a czosnek nie zdąży się przyrumienić, dodajemy stratą na tarce cukinię i podnosimy mocno ogień, aby z cukinii odparowała woda. Na początku może się wydawać, że jest jej dużo, ale w trakcie smażenia istotnie zmniejszy swoją objętość. W tym czasie możemy już zacząć gotować makaron. Gdy cukinia będzie podsmażona, zmniejszamy ogień i dodajemy 3 łyżki śmietany 18% (Piątnica sprawdza się zawsze). Mieszamy i pozwalamy całości się znowu zagrzać. Doprawiamy solą i pieprzem. Odcedzamy makaron, wkładamy do sosu, mieszamy i wykładamy na talerze. Dekorujemy wiórkami Parmezanu lub Grana Padano. Szybkie, domowe i co ważne – fajnie zrównoważone danie.

Tego wieczoru staraliśmy się nie kombinować i nie zastanawialiśmy się nad wyborem wina do kolacji. Po prostu otworzyliśmy TOH! Friulano Friuli DOC Grave 2011, Di Lenardo. W styczniowym Decanterze był artykuł sponsorowany o Friuli i powyższe wino rzuciło mi się w oczy jako jedne z najlepiej ocenionych (promowanych?:). Bardzo lubimy północne wina białe a pobyt w Cormons i tamtejszej enotece pamiętamy jako jedną z ciekawszych degustacji. Podczas ostatniej wizyty w Enotece Polskiej nabyliśmy tę butelkę. Di Lenardo produkuje wina w stylu międzynarodowym. Chardonnay , Chardonnay “Father’s Eyes ” i Sauvignon Blanc raczej nie pozostawiają złudzeń, że są bardzo mainstreamowe. Jedynie najtańszy Lis Maris kojarzy się mocniej z regionem. Wielokrotnie był nagradzany w konkursie Magazynu Wino w najniższej kategorii cenowej. Co do czerwonych, to te z niższej półki nie przykuły naszej uwagi. Wyżej mamy ” Ronco Nole ” czyli taki klasyczny best seller. Wyraziste, mocne – owoc z beczką. Smacznie i pod publiczkę. No a Merlot z najwyższej półki – ” Just Me ” to zupełny “crowd-pleaser”. Duże, pełne wino – czysta przyjemność. Niestety bez finezji. Generalnie, Di Lenardo to solidny producent, tyle że nie w naszym stylu. Jednak TOH! Friulano Friuli DOC Grave 2011, Di Lenardo okazało się naprawdę dobrym pomysłem do kolacji. Złoty, błyszczący kolor z delikatnie zielonkawymi refleksami. Bardzo ładny. Nos świeży, cytrynowo trawiasty z delikatną kredową aurą. W ustach pełne, o kwasowości utrzymującej się w nisko-średnich rejestrach, ale w sumie świeże. Końcówka bardzo długa, słodkawo-gorzka, lekko krzemowa. Ma charakter, ciężar i całkiem aromatyczny finisz. Kupimy na pewno jeszcze nie raz. 88/100 Dobra cena – 39 PLN.

Do tagliatelle z cukinią i chili stało się z początki ciężkawe ale w finiszu pojawiła się mocniejsza kwasowa, odświeżająca nuta. Jednak główny smak skoncentrowany w pikantno-słodkawej końcówce dobrze pasuje do śmietanowego, lekko ostrego sosu. Było dobrze!

Do następnego!

A&W