Quick and easy: Steaki z sosem balsamico

Prowadzenie Winniczka już prawie 6 lat nie zawsze wychodzi na zdrowie. Kupiliśmy zagrodowego kurczaka. Upiekliśmy go z rozmarynem i cytryną, wypiliśmy do niego Dolcetto. Wyszło pysznie 🙂 Opisaliśmy temat… no i się okazało, że pisaliśmy o nim w 2011… tekst do kosza. Co robić? Od czego jest domowe archiwum! W tym przypadku nie jakieś strasznie przykurzone, bo materiał pochodzi z przed miesiąca. Nie poszedł nie dlatego, że był słaby, ale po prostu – nie było okazji – bo Winne wtorki, bo Święta, bo poświąteczne krewetki itp. I się doczekał.

Dziś więc znowu Quick&Easy ! Steaki z polędwicy wołowej z sosem z octu balsamicznego . Udało nam się kupić polędwicę sezonowaną na sucho 3 tygodnie na tuszy. Już o lekko “plastelinowej” strukturze, marmurkową. Możecie jednak użyć każdej, którą uda Wam się kupić lub zastąpić roastboefem, antrykotem etc. Oczywiście sezonowane mięso będzie miało więcej charakterystycznego, orzechowego smaku. Z mięsa wycinamy około 200 gramowe steaki. Doprawiamy delikatnie świeżo mielonym czarnym pieprzem. Na patelni rozgrzewamy masło z oliwą z oliwek i smażymy steaki w zależności od tego jak zrobione lubimy (2-4 minuty z każdej strony). Mięso zdejmujemy z patelni, solimy i odstawiamy do odpoczęcia. Możemy odłożyć na talerz/deskę i przykryć aluminiowa folią. Na patelnię po steakach wrzucamy posiekaną szalotkę i smażymy na wolnym ogniu, mieszając około 5 minut. Dodajemy resztę masła, dajemy szanse mu się roztopić na patelni, a następnie wlewamy ocet balsamiczny. Mieszamy i chwilkę podgrzewamy. Musimy użyć starzonego o słodszym smaku. Steaki podajemy polane sosem z dodatkiem drobno posiekanej natki pietruszki. My, jako dodatek, zaserwowaliśmy młode, glazurowane marchewki i podgotowane ziemniaki z grilla.

A co do wina… W Enotece Polskiej musieli sprowadzić nowe Chianti. Nasz ulubieniec Isole e Olena nie wytrzymał presji czasu i przeniósł się do Centrum Wina a wina od San Giusto e Rentennano jeszcze nie dojechały. Enoteka sprowadziła więc wypatrzone na Vinitaly, Chianti z Fattorii Lornano. Wieś Lornano położona jest kilka kilometrów na północ od Sieny. Tam swoją siedzibę ma ta rodzinna firma. Produkuje wino od 1904 roku, posiada około 180 ha ziemi. Z tego pod uprawę winorośli prawie 30ha w obszarze Classico, 6ha Chianti Colli Senesi, 9ha Toscana IGT i 2ha Vin Santo. Resztę zajmują gaje oliwne i inne uprawy.

Wina w stylu nowoczesne, raczej łatwe, wszystkie dojrzewają w baryłkach z francuskiego dębu. Podstawowe Rosso Toscano IGT, Fattoria Lornano jest blenedem 70% Sangiovese i 30% Merlota. Dojrzewa 6 miesięcy w raz używanych barriques, a potem 6 miesięcy w butelce. Jest bardzo przyjemne, super pijalne. Okrągłe, wiśniowe, o średniej kwasowości. 86/100 Idealny towarzysz kolacji w większym towarzystwie czy imprezy. Z jednej strony – jakość, z drugiej charakter wina, który przypadnie do gustu dużej ilości osób, a z trzeciej znakomita cena – 34 PLN. Kolejna etykieta – Chianti Classico DOCG 2011, Fattoria Lornano to kawał porządnego Chianti. 100% Sangiovese. Nie czuć za bardzo 12 miesięcy w nowych beczkach z francuskiego dębu. Jest lekkie, pełne delikatnie słodkich soczystych wiśni. Tanina miła, o średnim poziomie. Trochę czereśni z pieprzem w średniej długości końcówce. 87/100 Za 49 PLN naprawdę warto.

Do steaków z sosem z octu balsamicznego otworzyliśmy Le Bandite Chianti Classico Riserva DOCG 2011, Fattoria Lornano . Tu już wino (też 100% Sangiovesew) dojrzewa 20 miesięcy w baryłkach, a potem jeszcze pół roku w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Dekantowaliśmy 2 godziny. Kolor ciemno-wiśniowy, przezroczysty, bardzo ładny. Nos trochę dziwny, bo oprócz wiśni i nut alkoholowych (wino ma 14,5%) pojawiają się aromaty duszonych warzyw. Usta mocne, ale zrównoważone. Wiśnie, nieco nut ziemistych, trochę dojrzałej taniny. Ma charakter, ale brakuje ciut klasy, żeby tę Riserve ocenić lepiej – choć i tak jest dobrze – 87/100 cena 64 PLN. Razem z wołowiną z octem balsamicznym jest zupełnie ok, wino płynie. Nie ma rewelacji ani zachwytów nad połączeniem, ale ani nie razi, ani nie przeszkadza.

W skrócie – Fattoria Lornano to bardzo dobry wybór Enoteki. Nie jest to pozycja zastępująca Isole e Olena, bo też taką być nie może. Jednak świetnie wypełnia lukę na półce z Chianti Classico w znakomicie konkurencyjnej cenie. Do zdegustowania pozostało nam Gran Selezione… Na pewno będzie bohaterem jakiegoś odcinka – może w konfrontacji z inną etykietą? Zobaczymy!

Do następnego!

A&W