Quick and easy: sałatki makaronowe

Dochodzą do nas głosy, że przepisy z serii “Quick&Easy” cieszą się dużym zainteresowaniem, ale niezbyt często je uzupełniamy o nowe pozycje oraz że trudno je znaleźć. Wychodzimy więc naprzeciw oczekiwaniom 🙂 Już pojawiła się oddzielna zakładka magazynująca “odcinki” z łatwymi i szybkimi daniami, a dzisiaj znowu makarony! Tym razem inaczej, bo na zimno w postaci sałatek. Tego typu dania świetnie sprawdzają się na imprezy (możemy przygotować je trochę wcześniej bez utraty jakości), idealne na szybkie jedzenie po pracy (nawet jeśli makaron nie do końca wystygł, to chłodny sos wyrówna temperaturę) albo na miłą kolację z winem – tu też podzielimy się naszymi spostrzeżeniami!

Dzisiejsze sałatki nie są jakimiś tradycyjnymi daniami, o których jak zwykle moglibyśmy napisać kilka słów. To bardzo dobre połączenia prostych składników – dlatego liczy się przede wszystkim ich jakość. A więc na początek sałatka z penne z curry i ogórkiem . Na 2 łyżkach oliwy z dodatkiem łyżki wody uduście posiekaną drobno cebulą – zajmie to Wam około 5-7 minut. Następnie dodajcie 2 łyżki mieszanki przypraw curry i smażcie dalej przez kilka sekund, wmieszajcie jeszcze łyżkę mąki pszennej i smażcie kolejne 10 sekund. Chodzi o to, aby curry wpierw rozpuściła się w tłuszczu, a następnie całość jeszcze zagęściła mąka. Kolejny krok to dolanie (powoli) 200 ml bulionu (najlepiej z kurczaka, ale jeśli chcemy uzyskać mocniejszy smak, bulion może być wołowy). Zmniejszamy ogień pod garnkiem i redukujemy sos około 15 minut, mieszając co jakiś czas. Ugotowane al’dente penne przekładamy do misy, w której będziemy podawać sałatkę, dodajemy 100 ml śmietanki kremówki i mieszamy. Odstawiamy do ostygnięcia (ale nie wstawiamy sałatki do lodówki). Gdy przestygnie, mieszamy z sosem curry i dodajemy obranego, pokrojonego w kostkę zielonego ogórka. Naprawdę aromatyczna, prosta i odświeżająca rzecz!

Ponieważ curry zawiera nuty pikantne postanowiliśmy otworzyć rześkie, ale jednocześnie aromatyczne wino. Sauvignon Blanc 2011, Misiones de Rengo. Nowoświatowe (tu mieliśmy do czynienia z chilijską butelką), proste Sauvignon Blanc musi być młode. Znaleźliśmy jedną butelkę z aktualnego rocznika. Często dystrybutorzy na Europę wpierw zaspokajają większe rynki jak np. brytyjski i to wyspiarze mogą wcześniej cieszyć aktualnym rocznikiem, a my w Polsce dostajemy to, co się tam nie sprzedało. Ale zasada jest prosta – im więcej zaczniemy pić wina i nasz rynek będzie rósł w siłę, tym stanie się ważniejszy i to do nas wpierw będą kierowane najlepsze kąski. Wracając do Sauvignon – wina od Misiones de Rengo jakoś nigdy nas jakoś specjalnie nie zniewalały, ale z drugiej strony uważaliśmy, że to solidny producent. Oko – klasyczny jasny kolor z zielonymi refleksami. Nos też charakterystyczny dla szczepu – agrest z ziołami z wybijającą się nutą pokrzywy. Dodatek skórki z cytryny jeszcze go bardziej odświeża. Świetne usta – lekkość zielonego ogórka w połączeniu z kwasowością różowego grejpfruta. Bardzo dobra równowaga i świeżość. 86/100 W marketach można znaleźć co najmniej kilkanaście Sauvignon Blanc z Chile w cenach 20-30 PLN, jednak większość z nich nie może przebić się ponad przeciętny poziom. Tu dotykamy górnej granicy cenowej i osiągamy pełen sukces. Ale czy zestawienie go z sałatką z penne z curry i ogórkiem też okazało się sukcesem? Zdecydowanie tak! W połączeniu z curry wino stało się trochę bardziej wodniste z większą słodyczą – ale to powodowało tylko i wyłącznie świetne oczyszczanie kubków smakowych. Pojawiły się skórki z zielonego ogórka – co dało lekko gorzkawy finisz dopełniający smak sałatki z penne z curry i ogórkiem.

Druga sałatka to coś dużo prostszego i za razem – śródziemnomorskiego – fusilli z mozzarellą, pomidorami i tuńczykiem. Sparzone pomidory (już późno, ale jeszcze można znaleźć te nadające się do jedzenia), obieramy ze skóry a

następnie wyjmujemy gniazda nasienne. Siekamy w małą kostkę i przekładamy do misy, w której podamy sałatkę. Dodajemy podarte liście bazylii, obrany ząbek czosnku (w całości lub delikatnie rozgnieciony). Wszystko polewamy oliwą z oliwek extra vergine, solimy i mieszamy. Ugotowane al’dente świderki odcedzamy, dokładamy do misy z pomidorami i mieszamy. Przy okazji wyjmujemy ząbek czosnku – nie będzie już nam potrzebny, gdyż oddał wystarczająco dużo aromatu do sosu. W kolejnym kroku dodajemy pokrojoną w kostkę mozzarellę, pokrojone na pół, pozbawione pestek czarne oliwki a także tuńczyka z puszki. Mieszamy wszystko razem i podajemy. Możemy również odstawić misę w pokojowej temperaturze i poczekać godzinę na przyjście gości – smaki na pewno się lepiej “przegryzą”.

Do takiego zestawienia składników zwykle dobrze pasują białe, proste, włoskie wina na bazie szczepu Trebbiano. My tym razem też sięgnęliśmy po włoskie wino, ale z Wenecji Julijskiej – Lis Maris Santa Pazienza Venezia Giulia IGT 2010, Di Lenardo. Wcześniejsze roczniki zdobywały nagrody Magazynu Wino w kategorii do 30 PLN. W tym roku kategoria się przesunęła do 50 PLN a i Lis Maris zabrakło wśród nagrodzonych. Chcieliśmy sprawdzić zatem jak to znane na rynku wino prezentuje się w roczniku 2010. Wino powstało bez użycia beczki i jest kupażem Sauvignon i Pinot Blanco. Kolor jest jasno złoty z takimi zimnymi refleksami, gdzieniegdzie pojawiają się nieliczne małe bąbelki. Nos leciutko kwasowy z dodatkiem bliżej nieokreślonych kwiatów. W ustach trochę cytryny połączonej ze słodyczą naparu z kwiatów lipy. Pojawiają się jakieś odświeżające, zielone akcenty. Zrównoważone. 85/100 Nam się podobało, że wino w tym roczniku było naszym zdaniem dużo mniej kwiatowe niż w poprzednich. Zdecydowanie dobry wybór za lekko ponad 30 PLN. A do sałatki z fusilli z mozzarellą, pomidorami i tuńczykiem, Lis Maris Santa Pazienza Venezia Giulia IGT 2010, Di Lenardo już niestety nie za bardzo pasowało. Było zdecydowanie zbyt intensywne, pojawił się konflikt z tuńczykiem w postaci metalicznych posmaków. Zdecydowanie dodawało ciężkości daniu i nie sprawiało przyjemności. Nie zawsze wszystko się udaje – tu lepiej sprawdzi się coś prostszego – może właśnie Trebbiano, o którym wspomnieliśmy wcześniej. Spróbujcie i skomentujcie! Też na facebooku 🙂

A za tydzień Winne Wtorki – tym razem będzie świątecznie do “śledzia”!

A&W