Quick and easy: Pieczona makrela w musztardzie

Miałem napisać ten odcinek przed wyjazdem na urlop – żeby trochę wprowadzić się/Was we francuski klimat. Nie zdążyłem, czego dowodem są szparagi na zdjęciach😉 Trudno – ale, lepiej późno niż wcale, bo warto. Dziś Quick and easy z bistro – filety w makreli w musztardzie!

I tu natrafiamy na pierwszą przeszkodę. Gdybyśmy musieli przyrządzić to danie w kraju pochodzenia mielibyśmy nie lada problem. Francja mierzy się z ogromnymi brakami musztardy. W każdym supermarkecie zobaczycie metrową dziurę pomiędzy ketchup’ami a majonezami. Nie ma nic a nic… Nieurodzaj gorczycy w połączeniu z wojną i brakiem dostaw ze wschodu spowodował totalne musztardowe deficyty. Dobrze, że makrelę przygotowywałem jeszcze w Warszawie, przed wyjazdem, bo wszystkie składniki były pod ręką. Dodatkowo w dobie „drożyzny” jest to tanie danie, co wraz z marketowymi winnymi pairingami robi ten odcinek „antyinflacyjnym”.

Zabieramy się więc za pieczone filety z makreli w musztardzie. Makrelę filetujemy. Wyciągamy pincetą większe ości. Mniejsze roztopią się podczas obróbki termicznej. Nacinamy skórę poprzecznie kilka razy na koło 5mm głębokość. Smarujemy je dokładnie musztardą Dijon, tak aby dostała się w każdy zakamarek nacięć i pozostała na skórze ryby. Rozgrzewamy piekarnik w trybie grill na 200C. Pieczemy (bez tłuszczu na papierze do pieczenia) filety skórą do góry, pod grillem, około 5 minut. Skórka musi być rumiana i trochę się podpiekać. Oczywiście można też wyciągnąć makrelę trochę wcześniej. Można podać ze szparagami (tu pieśń przeszłości) i młodymi ziemniakami. Jednak każde młode warzywa jak kalafior, brokuł itp. się świetnie sprawdzą!

A co otworzyłem? Na pierwszy ogień poszedł Riesling z Alzacji! Kupiony za 32 PLN w Leclercu naprawdę dał radę. Racines&Terroirs Riesling Vin d’Alsace AOC 2019, Cave du Roi Dagobert pokazał się mocnym cytrynowym kolorem z zielonkawymi refleksami. W nosie gęsty i mocny. Dojrzałe cytryny, jabłka, trochę limonki i bardzo dojrzały grejpfrut i ananas. Niezły! W ustach klasycznie wysoka kwasowość. Są cytrusy (cytryny i limonki) ale też, typowo dla Alzacji, chrupkie brzoskwinie i jabłka. Trochę nut kamiennych, mineralnych. Świeża, całkiem długa końcówka. 86/100 No naprawdę za te pieniądze to świetna butelka.

No i znowu jesteśmy we Francji – tym razem nad Atlantykiem i ujściem Loary! Sprawdzam Carrefourowy Manoir de la Greliere Musadet Sevre et Maine Sur Lie AOC 2020; R. Branger & Fils. Cena: 29 PLN. 2020 był bardzo gorącym rocznikiem więc też spodziewałem się, że ten muscadet będzie trochę pełniejszy i bardziej owocowy. Co mamy?  Jaśniutko cytrynowy kolor z zielonkawymi refleksami. Ładny. Nos pełen chrupkich, kwaskowych jabłek z dodatkiem cytryny i limonki z lekką brzoskwinią i grejpfrutem. W ustach dobry duży kwas i cytrusy – pomelo, dojrzały grejpfrut i cytryny. Jest też niedojrzała brzoskwinia. Kredowa faktura. Średnia (+), gęściejsza końcówka (słodkawo-gorzkawa), mineralna z leciutkim morelowym niuansem. Klasyczne i fajne w swojej cenie! 86/100.

Z musztardową makrelą oba wina (zresztą widzicie po opisach że gdzieś tam się łapią we wspólne zbiory smakowe) poszły dobrze, no ale Reisling wygrał. Materia, kwas, ciało – wszystko pasowało o ciut lepiej. I to za 32 PLN 😊

Do następnego!

W