Quick and easy: Majówka z tuńczykiem

Majówka w tym roku nie rozpieszcza pogodą, ale tradycja tradycją i grill musi być 🙂 Prezentowaliśmy już w Winniczku burgery z jagnięciny i burgery wołowe a tym razem będzie grillowe Quick and easy, chociaż tym razem trochę inaczej – dziś sałata z grillowanym tuńczykiem wasabi z sezamem . Przepis jest bardzo prosty a wykonanie mega szybkie, najwięcej czasu potrzebujemy na zamarynowanie ryby. A więc zaczynamy!

Najpierw robimy marynatę; potrzebne jest nam w tym celu Wasabi w proszku – czyli chrzan japoński w postaci pudru, z którego można przygotować znaną wszystkim pastę Wasabi, jaką dostajemy do sushi (do dostania w każdym sklepie z orientalnymi produktami spożywczymi, jak również – w większości supermarketów). Kosztuje około 5-6 PLN. Marynatę przygotowujemy łącząc łyżkę oliwy z łyżeczką wasabi i doprawiając solą oraz pieprzem. Taka ilość powinna wystarczyć na zamarynowanie jednego steaku z tuńczyka – 150-200 g. Gdy mamy ich więcej, przygotowujemy odpowiednio więcej marynaty. Na początek w płaskim naczyniu umieszczamy steaki z tuńczyka i pokrywamy je dokładnie marynatą z wasabi. Odstawiamy do lodówki na około 2 godziny. Gdy tuńczyk będzie już gotowy do grillowania, wystarczy przygotować dressing do sałaty. Na 150-200 g. miksu sałat wystarczą następujące proporcje – 1 łyżka oleju sezamowego, 2 łyżki ciemnego sosu sojowego, 1 łyżka zimnej wody i 2 łyżeczki cukru pudru. Składniki dokładnie mieszamy w celu uzyskania jednolitej konsystencji. Rozgrzewamy grill (ale tak, aby był tylko żar) lub patelnię grillową i układamy na niej papier do pieczenia a dopiero na nim steaki z tuńczyka. Grillujemy dosłownie kilka minut (2-4) z każdej strony. My lubimy tuńczyka surowego w środku, więc raczej trzymamy się tej niższej wartości. Układamy sałatę na talerzach, polewamy dressingiem, układamy na niej steaki z tuńczyka i posypujemy prażonymi ziarnami białego sezamu. Jeśli macie problem z dostaniem Wasabi w proszku możecie zastąpić je łyżką musztardy Dijon albo proszkiem z gorczycy (Dry English Mustard).

Mieliśmy duży problem z winem – nie mieliśmy pomysłu. Sprawdził by się Champagne Brut, no ale to trochę zbyt ekskluzywny wybór do grilla 😉 Myśleliśmy też o jakimś mało beczkowym Chardonnay, ale nie mieliśmy takiej butelki. Poszliśmy więc na żywioł 🙂 Petit Albet Blanc Penedes DO 2012, Albet i Noya to dobrze nam znana butelka od katalońskiego producenta. Albet i Noya chyba najbardziej kojarzy się z Cavą, ale tym, co go wyróżnia, jest organiczna produkcja wina. Dodaje bardzo mało SO2 (jeśli w ogóle) do konserwacji swoich win. To oznacza również, że producent musi zachować bardzo wysoką czystość przy produkcji a nie używa detergentów tylko gorącej wody (90°C) pod ciśnieniem do mycia urządzeń. Lubimy Cavy od Albet i Noya ( Brut Nature Gran Reserva czy Petit Albet ) a także czerwone Lignum Negre. Tym razem sięgnęliśmy po podstawowy biały blend Xerel-lo, Macabeu i Chardonnay. No i w cenie absolutnie grillowej 🙂 Wino to kupiliśmy w Enotece Polskiej za 29 PLN. Kolor dosyć blady, ale błyszczący, więc zupełnie ok. Nos bardzo owocowy – grejpfrut, pomelo, cytryna z dodatkiem aromatów trawiastych. Lekko szczypiący. W ustach całkiem kwasowe i bardzo świeże. Dużo dojrzałego grapefruita z lekką goryczą. Słodycz pojawia się dopiero w końcówce. 2012 zdecydowanie lepszy niż poprzednie roczniki. 86/100 Za 29 PLN – Mistrzostwo Świata!

No i nadeszła pora konfrontacji 🙂 Degustując Petit Albet Blanc Penedes DO 2012, Albet i Noya do sałaty z grillowanym tuńczykiem wasabi z sezamem mieliśmy wrażenie, że nie traci na tym połączeniu żadna strona. Wino jest odświeżające, zyskuje na kwasowości i delikatnie łamie słodycz dressingu. Para nie do końca idealna – ale do grilla jak znalazł 🙂

Oby nie padało!

A&W