Quick and easy: Halibut z pomidorową salsą

Lato rozpoczęte! Wraz z nim przychodzi ochota na lekkie, słoneczne dania i schłodzone białe wino 🙂 Dziś proponujemy jedno z naszych ulubionych – w prostym, letnim prowansalskim stylu. Halibut z salsą ze świeżych pomidorów . To jedna z tych potraw, którą przygotowywaliśmy wielokrotnie, za każdym razem – z takim samym entuzjazmem 🙂 Nie ma lepszego momentu na tegoroczną inaugurację halibuta z pomidorową salsą niż początek sezonu pomidorowego.

Jeszcze do niedawna nie było łatwo kupić świeżego halibuta, na szczęście – coraz częściej sie pojawia na rynku. W sieciach Supermarketów Real czy Leclerc występuje regularnie, również małe sklepy coraz częściej mają go w swojej ofercie (np. Perełka na Rakowieckiej w Warszawie).

Do naszego dania możemy użyć halibuta w dowolnej postaci – dzwonek, filetów itp. Filety są zazwyczaj bez skóry i prawie nie mają ości. Można sprawdzić ręką, czy nic się nie zostało, a jeśli coś się znajdzie – wyjąć pęsetą. W przypadku dzwonek są oczywiście ości od kręgosłupa, na szczęście grube i bez problemów można je wyjąć podczas jedzenia. Generalnie, każda forma się sprawdzi 🙂

Halibut jest rybą tłusta, ale jednocześnie bardzo delikatną. Idealnym partnerem jest dla niej Chardonnay bez nadmiernej beczki, dlatego do halibuta z salsą ze świeżych pomidorów otwieramy Chablis 2011, Domaine Christian Moreau . To podstawowe Chablis tego producenta, starzone tylko w stali przez 10 miesięcy. O to właśnie nam chodziło! Wino to, tyle że z rocznika 2009, degustowaliśmy przy okazji soli po “młynarsku” i wrażenia były bardzo pozytywne. Wyższa etykieta Les Clos Chablis Grand Cru 2009, Domaine Christian Moreau otrzymała nagrodę Grand Prix Magazynu Wino 2011 w kategorii “najlepsze wino białe”. Niestety, nie mieliśmy jeszcze okazji sami go ocenić.

Przepis na halibuta z salsą ze świeżych pomidorów zdecydowaliśmy się umieścić w kategorii Quick & Easy – nie można tu niczego zepsuć, a czas przygotowania jest bardzo krótki. Jedyne, czego nam potrzeba, to świeże produkty! Zrobienie salsy zajmuje dosłownie chwilę – musimy tylko odczekać godzinę, aby składniki się dobrze “przegryzły”. Pomidory parzymy, obieramy ze skórki i wyjmujemy gniazda nasienne. Miąższ pomidora kroimy w kostkę, wkładamy do rondelka, dolewamy oliwę, dodajemy drobno pokrojone szalotki, zmiażdżony ząbek czosnku oraz świeże, posiekane zioła. My lubimy dorzucić natkę pietruszki, tymianek, oregano, ale można też bazylię, szczypiorek czy kolendrę. Po godzinie stawiamy rondelek na kuchence i na minimalnym ogniu delikatnie podgrzewamy. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 200º C. Halibuta smarujemy oliwą, doprawiamy solą i pieprzem i wkładamy na blasze do pieca. Wystarczy 6-7 minut, aby ryba była gotowa. Gdy pieczemy dłużej, halibut nie będzie tak wilgotny i smaczny. Ale jeśli obawiacie się, że ryba się nie zdążyła upiec dajcie jej 1 minutę więcej. Rybę polewamy delikatnie podgrzaną salsą. My lubimy halibuta z grillowanym bakłażanem i cukinią (można dołożyć też żółtą dla koloru), które pasują do prowansalskiego klimatu dania. Fantastyczne lekkie jedzenie na ciepły dzień! A schłodzone Chablis 2011, Domaine Christian Moreau już czeka na degustację.

Wino kupiliśmy w nowym sklepie Winkolekcji na ul. Olkuskiej w Warszawie – cena 77 PLN. Kolor bardzo klasyczny – słomkowy, błyszczący, białego złota. Bardzo ładny. Nos na samym początku zaatakował nutami trawiastymi i skoszonego siana. Za chwile pojawiły się kamienie z mocnym krzemowym akcentem. Później przyszły aromaty cytryny czy nawet jabłka z limonką. Usta rześkie, świeże – takie super “zielone”. Końcówka trochę “koścista” i szczypiąca z jakimiś mineralnymi dodatkami. Pojawiają się też delikatne elementy słodyczy przywodzące na myśl sok z brzozy. Średnia kwasowość super dopełnia całość. 90/100 Dla nas ma wszystko, co lubimy w podstawowym Chablis – świeżość, trochę nut trawiastych i mineralnych, a także fajną równowagę. Klasa.

Do halibuta z salsą ze świeżych pomidorów Chablis 2011, Domaine Christian Moreau było partnerem trochę dziwnym. Z jednej strony stało się bardzo cytrusowe, co z początku powodowało trochę za bardzo orientalny odbiór dania, a z drugiej strony – końcówka stałą się dużo bardziej mineralna z tylko lekko już cytrynowym posmakiem, co akurat w połączeniu z rybą zagrało dobrze. A więc plus/minus, ale w ogólnym odbiorze nie było źle. Następnym razem spróbujemy halibuta z Petit Chablis 2009, Domaine Daniel Dampt et Fils , które było skromniejsze i dużo bardziej surowe, ale też nam się podobało 87/100. No i cena też atrakcyjna, bo okolice 40 PLN (do kupienia w Enotece Polskiej). 🙂

A&W