Pozdrowienia z Toskanii

Pozdrowienia ze słonecznej Toskanii…:-) Tak mogłaby zaczynać się kartka, wysłana z wakacji. Tymczasem dzisiejszy tekst został przygotowany przez nas właśnie w Toskanii 🙂

Regionu tego nie trzeba nikomu przedstawiać; znany jest powszechnie z fantastycznego wina, doskonałego jedzenia i pięknych krajobrazów, a także – sztuki, przede wszystkim – renesansowej.

 

Kuchnia toskańska wywodzi się głownie z chłopskiej tradycji; proste smaki, niewiele składników, aromatyczne zioła – to cechy charakterystyczne tzw. cucinna povera (kuchni ubogich). W toskańskiej kuchni nic nie może się zmarnować – to czego nie zużyliśmy dziś, doskonale nada się przy okazji przygotowywania jutrzejszego posiłku; efektem tego podejścia są przepisy na dania takie jak np. pappa al pomodoro, zupa z pomidorów, czerstwego chleba, bazylii, czosnku i oliwy. Na bazie tych produktów powstało wiele wariantów „pappy”. Jedni zaczynają od podsmażania czosnku na oliwie, do której dodają chilli, obrane ze skóry i pokrojone w plastry pomidory oraz chleb i bazylię – gotują wszystko na wolnym ogniu, do uzyskania konsystencji gęstego musu. Inni do zupy dolewają bulion – drobiowy lub warzywny. Zdarza się także, iż pokrojony w kawałki suchy chleb dodawany jest dopiero po przygotowaniu zupy; należy wtedy zdjąć zupę z ognia i odstawić szczelnie zamknięte naczynie przynajmniej na pół godziny, aby chleb zrobił się miękki. W takim przypadku – danie podajemy ciepłe lub letnie, polane odrobiną oliwy i posypane świeżo zmielonym czarnym pieprzem. My wybraliśmy wariant pierwszy (nie użyliśmy jednak chilli).

Do jedzenia – oczywiście, należało otworzyć pasujące do niego wino. Niestety, niewiele brakowało, aby nasz plan się nie powiódł. Nie mieliśmy kieliszków… Jedyny sklep ze szkłem w okolicy był zamknięty… Na szczęscie z pomocą przyszła nam przemiła pani z Vinerii, z którą podzieliliśmy się naszym problemem – wypożyczyła nam dwa kieliszki – inaczej przecież nie mielibyśmy jak wypić wina do kolacji, a to nie do pomyślenia 🙂

Do pappy otworzyliśmy butelkę Chianti Classico 2007, San Felice . Z tej winnicy pochodzą zresztą oba dziś opisywane wina, a więc także Chianti Classico Reserva Il Grigio, 2006, San Felice (o którym mowa będzie bardziej szczegółowo w drugiej części tekstu). Do spróbowania obu win zachęciło nas to, iż magazyn Decanter (maj 2010) uznanał Chianti Classico Reserva 2006, San Felice za najlepsze w stosunku: jakość/cena. W rankingu ogólnym Chianti Classico Reserva 2006 zajęło drugie miejsce, otrzymując maksymalną liczbę gwiazdek w pięciostopniowej skali (18.83/20.00) i zasługując tym samym na określenie: wyjątkowe. Do prostego dania, jakim jest pappa al pomodoro potrzebowaliśmy jednak prostszego wina, stąd Chianti Classico; nos okazał się mocny, ostry; wyczuwalne w nim były niedrylowane wiśnie, tytoń i pieprz. Smak był już delikatniejszy – owocowy. To wino o lekkiej budowie, odświeżające; o niezłej kwasowości. Dosyć krótkie. W sumie oceniliśmy je na 86/100 punktów. Kolejną butelkę otworzymy za rok, żeby zobaczyć jak się rozwinie.

Tym co cieszyło się zawsze wielkim powodzeniem i poważaniem w kuchni toskańskiej jest mięso, w tym także – dziczyzna. W kuchni tej zużywa się niemal wszystkie elementy zwierzęcia – od najlepszych kawałków takich jak polędwica, poprzez roastboef (wykorzystywanych do przygotowania np. bistecca alla fiorentina czyli befsztyka po florencku, dobrze przypieczonego na wierzchu, ale różowego i soczystego wśrodku), do flaków (trippa alla fiorentina, przyrządzanych z pomidorami, cebulą, marchewką, selerem naciowym oraz – oliwą i parmezanem).

My przygotowaliśmy udziec jagnięcy, pieczony z czosnkiem, rozmarynem i ziemniakami. Uznaliśmy, że toskańska jagnięcina przygotowana w Toskanii w oparciu o klasyczny przepis, pochodzący z tego regionu, podana z Chianti Classico – stanowić będzie połączenie doskonałe. Nie myliliśmy się…

Agnello al forno przygotowujemy w następujący sposób: udziec jagnięcy nacieramy rozmarynem, drobno posiekanym czosnkiem, solą, pieprzem i oliwą. Pieczemy przez co najmniej godzinę w piekarniku nagrzanym do 180ºC, polewając od czasu do czasu sokiem, jaki wydzieli się z mięsa. Mniej więcej w połowie pieczenia dodajemy ziemniaki pokrojone w równej wielkości kawałki.

Do jagnięciny otworzyliśmy Chianti Classico Riserva Il Grigio 2006, San Felice. Wino to leżakowało 18 miesięcy w dębowych beczkach i 6 miesięcy w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Wprawdzie Decanter sugeruje, aby nie otwierać butelki przed 2012 rokiem, my postanowiliśmy sprawdzić je już dziś – druga butelka czekać będzie do 2012 r. w naszej lodówce 🙂 Wino to ma bardzo mocny nos – na początku beczka (jeszcze nie do konca zintegrowała się), potem fiołki, czereśnie, słodka, pieczona śliwka, a na końcu pojawiają się nuty tytoniu. Wino jest średniej budowy, nawet dosyć lekkie jak na Riservę, ma dojrzałe, ale nadal jeszcze młode taniny, a także – mocno dojrzałą wiśnię ze śliwką. U nas na razie 90/100 – zrewidujemy pogląd za 2 lata. Polecamy tę butelkę szczególnie ze cena 13E jest nie do pobicia! Tak jak nasz urlop 🙂

A&W