Podróż 2015: Valpolicella

Z Lugany przenosimy się do Valpolicelli, czyli na wschodni brzeg Gardy, trochę powyżej Verony. Odwiedziliśmy tam Carlo Meroniego – producenta klasycznych win z nomen-omen Valpolicella Classico, to jest najważniejszej apelacji regionu. Przez ostatnich kilka lat próbowaliśmy na degustacjach różnych jego etykiet; bardzo podobał nam się ich owocowy i tradycyjny styl. Winnica Meroni leży w Sant’Ambrogio di Valpolicella, czyli najbardziej na zachód położonym subregionie w Classico. Ich działki znajdują się w Grola – jednym z najlepszych siedlisk w Valpolicelli Classico. Parcele posiada tam też między innymi Allegrini.

Carlo przyjął nas bardzo serdecznie i poświęcił 1,5 godziny na oprowadzenie po winnicy; bardzo ciekawie opowiadał o swojej pracy i produkowanym przez siebie winie. Jak już wspomnieliśmy – wina mają tradycyjny charakter. Carlo uprawia tylko szczepy lokalne – Corvine Veronese, Corvinone, Rondinelle i Molinare. W szczególności istotna dla niego jest ta ostatnia. W czasach, gdy apelacja nie wymaga już dodawania jej do kupażu, podejście Carlo rzeczywiści zasługuję na pochwałę. Producenci najchętniej używają Corviny/Corvinone, aby wino miało ciało i blendują z Rondinellą dla poprawienia koloru. Odwracają się od trudnej w uprawie i odpowiadającej za kwasowość Molinary. W rezultacie ich wina są bardziej okrągłe, “prostsze” i pewnie dzięki temu – łatwiej sprzedawalne. Zatracają jednak niestety świeżość. Carlo konsekwentnie dodaje Molinary do wszystkich swoich win – zwykle około 10%. Winifikacja prowadzona jest dla wszystkich gron w kupażu na raz. Jeśli chodzi o beczki to tu również rządzi tradycyjne podejście. Wina dojrzewają w 20-25 hl botti ze sławońskiego dębu, a wypuszczane są na rynek po dodatkowym leżakowaniu w butelce. Generalnie dłuższym, bo zwykle aktualne roczniki są dosyć odległe.

Winnice prowadzone są w klasycznym dla regionu pergolowym układzie. Tu jednak Carlo nie jest już taki konserwatywny i w nowych parcelach czy nasadzeniach przechodzi sukcesywnie na metodę Guyot. Przy winogronach selekcjonowanych i zbieranych ręcznie, szpalerowy system wydaje się dużo wygodniejszy. Carlo nie jest fanem Ripasso – twierdzi, że powtórna fermentacja z użyciem wytłoczyn po Amarone była stosowana kiedyś dla poprawy “cienkich” win podstawowych. A że on produkuje znakomitą podstawową etykietę to nie widzi potrzeby rozszerzenia palety swoich win o Ripasso – tym bardziej, że swoją Valpolicella Superiore nazywa “baby Amarone”. I ma w tym wiele racji.

  1. Zaczynamy od podstawowej etykiety Sengia Valpolicella Classico DOC 2013 – to jest właśnie butelka, którą degustowaliśmy sobie potem na spokojnie w domu. Nazwa Sengia wzięła się od parceli – najstarszej, położonej przy samej winnicy. Stamtąd pochodzą grona do produkcji wina. Winifikacja przebiega w stali, wino dojrzewa potem 50% w botti i w 50% w stali przez 12 miesięcy. Jest blendowane i przelewane do butelek. Kolor pięknie wiśniowy, przechodzący w różany z jaśniejszym brzegiem. Nos lekki, ale wyraźny – soczysty wiśniowy owoc. W ustach też wiśnia, ale lekko okrąglejsza i słodsza. Kwasowość średnia. Bardzo orzeźwiająca końcówka. Świetnie zrobione. 89/100 Cena w winnicy 10 EUR. Importerem w Polsce jest Vini e Affini i cena tego wina kształtuje się na poziomie 59 PLN. Uwaga, na polski rynek wino to ma czerwoną etykietę i nazywa się Il Velluto, a nie Sengia.
  2. Il Velluto Valpolicella Classico Superiore DOC 2008 – grona są podsuszane przez około 30 dni. Winifikacja w stali, a wino dojrzewa w botti przez 3,5 roku, później przez minimum 6 miesięcy w butelce. Jak widać czasem trwa to dłużej, gdyż 2008 to aktualnie dostępny na rynku rocznik. Jest słodsze i pełniejsze niż Sengia, ale ciągle wytrawne. Piękny wiśniowo-herbaciany kolor. Nos mocny – wiśniowo-likierowy z dodatkiem dzikiej róży. Usta gęste, ekstraktywne o fajnej średniej kwasowości. Duża koncentracja, ale też lekkość. Róże, wiśnie, herbata. Długi finisz. Wspaniałe. 91/100 Cena 15 EUR (89 PLN w Polsce)
  3. Il Velluto Riserva Amarone della Valpolicella Classico DOC 2007 – grona podsuszane są 100-120 dni, winifikacja przebiega w stali przez około 60 dni a wino dojrzewa 5 lat w botti i potem jeszcze rok w butelce. Kolor już bardzo dojrzały. Nos mocny, pełen dojrzałych, macerowanych owoców. Usta eleganckie, balsamiczne. Alkohol nieźle ukryty, ale 17% to jest jednak moc! Wino robi wrażenie dziś, ale ma bardzo duży potencjał. Cena 48 EUR. (230 PLN)
  4. Il Velluto Recioto della Valpolicella Clasicco DOCG 2012 – tak jak w przypadku Amarone grona są suszone około 4 miesięcy, ale winifikacja już prowadzona szybko a dojrzewanie w botti trwa 2 lata i potem rok w butelce. Nos pełen dojrzałych owoców w alkoholowej zalewie. Usta powidłowe – wiśnie, śliwki. Bardzo dobra równowago. Cena 20 EUR. (120 PLN) Ten rocznik degustowaliśmy kiedyś przy okazji w innych wtorków i świetnie pasowało do deserowej czekolady o zawartości 70 % kakao. Do 90tki już dużo mniej.

Do Sengia przygotowaliśmy potrawę, która nie pochodzi z Veneto. Jest to danie z okolic Rzymu. Kotlety z piersi kurczaka w sosie pomidorowym . Białe mięso i pomidorowe sosy pasują zwykle do Valpolicelli, a dodatkowo już dawno nie publikowaliśmy takich prostych przepisów, według których danie można częściowo przygotować dzień wcześniej a potem poświęcić tylko kilka chwil po pracy, aby mieć smaczny obiad. Piersi z kurczaka kroimy na kawałki i wkładamy do blendera. Dodajemy jajo, przeciśnięty przez praskę czosnek, gałkę muszkatołową, sól i pieprz i miksujemy na w miarę jednolita masę. Formujemy kotlety (z tej ilości mięsa około 6), smażymy na oliwie z oliwek po 3 minuty z każdej strony. Dodajemy pomidory z puszki na patelnię. Rozdrabniamy drewnianą łyżką i gotujemy na małym ogniu około 10 minut, przewracając kotlety od czasu do czasu. Sos powinien zgęstnięć i być w miarę gładki. Gdyby były większe kawałki pomidora pomóżcie sobie jeszcze raz łyżką. Możemy zjeść z ulubionym warzywem (np. brokułami) i chlebem.

Sengia Valpolicella Classico DOC 2013, Azienda Agricola Meroni niestety trochę rozjeżdża się z kotletami z kurczaka w sosie pomidorowym . Robi się dziwnie słodkie, aż za bardzo. Nie jest może beznadziejnie, ale lepiej chyba w tym przypadku sięgnąć po okrąglejszą, bardziej balsamiczną, mniej wymagającą Valpolicelle, która będzie bardziej uniwersalna kulinarnie (np. Zenato, Tedeschi).

Wizyta u Carlo Meroniego była jednym z najsympatyczniejszych akcentów naszego urlopu. Gospodarz okazał nam bardzo dużo gościnności i z wielką pasją opowiadał o apelacji i swojej winnicy. Do tego stopnia, że nasza 4-letnia córka, która podczas wizyt w winnicach raczej się nudzi, kazała sobie tłumaczyć słowa Carlo przez większość naszej wizyty 🙂

Wina Meroni zapadają w pamięć – podstawa bardzo owocowa a kolejne butelki już o konkretnej koncentracji, ale w eleganckim stylu. Bardzo wysoka jakość. Warto. Świetna reklama regionu, pomagająca zdjąć z Valpolicelli odium prostych, tanich, masowych win.

Do następnego!

A&W