Podróż 2015: Morze, Franciacorta i grillowana ośmiornica

 Poprzedni odcinek obfitował w wypasione etykiety, dziś też taka na tapecie, ale zupełnie przypadkiem. Wyjeżdżając z opisywanego tydzień temu Castello del Terriccio , spytaliśmy Bettiny, czy zna jakąś sympatyczną plażę żebyśmy mogli wypuścić nasze dziecko, a samemu trochę odetchnąć. Odpowiedź przerosła nasze oczekiwania – “jedźcie na lunch do miejscowości Vada, 15 minut jazdy i odwiedźcie Ristorante Brasserie La Barcaccina . Ta restauracja ma prywatną plażę, więc i zjecie super lunch, i wasze dziecko popluska się w wodzie. To najlepsze miejsce z owocami morza w okolicy”. Tak też zrobiliśmy. Trafiliśmy do niepozornego (z zewnątrz) pawilonu, ale o przestronnej, pastelowo i marynistycznie udekorowanej sali z przeszkloną ścianą i drugim wyjściem od strony plaży. Usiedliśmy na tarasie, a dziecko pod okiem ratownika brykało w falach.

W karcie właściwie same ryby i owoce morza. Za namową właściciela zamówiliśmy menu degustacyjne, w skład którego wchodziły 3 dania. Dwa w typie przystawki i jedno główne. Na początek pojawiły się surowe krewetki i homarce. Każde z nich w innym kolorze, o innej teksturze i smaku. Niesamowicie świeże i pachnące morzem. Do tego kawałek surowego kalmara ze skórką pomarańczową oraz tatar z miecznika. Drugim daniem była ośmiornica z grilla na bardzo delikatnym puree ziemniaczanym. Elastyczna, ale miękka – najlepsza, jaką w życiu jedliśmy. Jak się później dowiedzieliśmy, to danie jest najstarszym daniem w karcie i od wielu lat cieszy się niesłabnącym powodzeniem wśród gości La Barcacciny. To już była konkretna porcja, więc na szczęście jako trzecie danie pojawiły się smażone pulpety z płaszczki na musie cukiniowym. Bardzo delikatne w chrupiącej panierce. Z tego menu zaczerpnęliśmy kilka pomysłów, które już zrealizowaliśmy z powodzeniem w domu – będą idealne na kolejne odcinki!

Karta win jest zbudowana dokładnie pod menu restauracji – 90 % stanowią wina białe i musujące (w większości włoskie). Ceny bardzo uczciwe – wina są droższe o około 30 % od tych w enotekach czy supermarketach. Do menu degustacyjnego zamówiliśmy wytrawną Franciacortę do Ca’del Bosco. To chyba najlepszy producent apelacji, którego wina wygrywają w degustacji w ciemno z Szampanami. Apelacja Franciacorta położona jest w Lombardii na północny zachód od Brescii. Od lat 70tych XX w. produkowane w tej apelacji są wina musujące, wytwarzane metodą szampańską, a głównymi szczepami są tak jak w Szampanii – Chardonnay i Pinot Nero. Degustowaliśmy Cuvee Prestige Brut Franciacorta N.V., Ca’del Bosco, która jest kompozycją 75 % Chardonnay, 15 % Pinot Nero i 10% Pinot Bianco. Co ciekawe, jest to blend win z 134 parcel (winifikowanych oddzielnie)! Później do kupażu dodawane jest co najmniej 20% win z najlepszych roczników mieszanych w takich proporcjach, aby otrzymać pożądany smak. Sytuacja taka (typowa dla win z Szampanii), nie jest częsta we Franciacorcie. Producenci wielokrotnie nie maja możliwości (finansowych, technicznych etc) utrzymywania poprzednich roczników w celu przygotowania nie rocznikowego Cuvee i często N.V. oznaczane są de facto wina całkowicie zrobione z winogron zebranych w tym samym roku. A najlepszych rocznikach oznaczane są rokiem na butelce. Generalnie wina z tej apelacji pomimo swojej bardzo dobrej jakości i cen niższych niż Champagne są trudnym tematem handlowym. Apelacja jest mało znana, a za butelkę trzeba zapłacić w okolicach 100-150 PLN, więc klienci sięgają po tańsza Cavę lub droższego, ale prestiżowego Chmapagne. Nie sądzimy, żeby ta sytuacja szybko się zmieniła.

Cuvee Prestige Brut Franciacorta DOCG N.V., Ca’del Bosco pięknie zaprezentowało się w kieliszku. Było jasno złote z szybkimi bąbelkami. Nos pełen skórki z grejpfruta, trochę cytryny i drożdży. Wytrawny – bardzo przyjemny. W ustach nuty dojrzałe jabłek. Bąbelki bardzo stabilne i długo utrzymujące się. Długi finisz. Bardzo eleganckie, zrównoważone wino – wysoka jakość. 90/100 Wino kosztuje we Włoszech na półce 25 EUR a u nas importerem jest Wineavenue i wycenia to wino na 149 PLN.

Wino świetnie pasowało do menu degustacyjnego i w ogóle w takim plażowo-wakacyjnym klimacie spisało się świetnie. Najlepiej je jednak otwierać w celu uczczenia jakiejś okazji -to w końcu szampańska jakość i… cena.

Do następnego!

A&W