Podróż 2015: Colline Lucchesi czyli wina z okolic Lukki

 Dziś ciąg dalszy relacji z Lukki, a konkretnie przedstawimy dwa wina z apelacji Colline Lucchesi. Apelacja ta okala Lukkę, ale gros producentów zajmuje tereny położone na wzgórzach na północ od miasta. DOC dla win czerwonych powstało w 1968 roku. W blendzie Sangiovese musi stanowić 45-70%, do 30% Canaiolo lub Ciliegiolo, 15% Merlota i 15% innych szczepów. Dopuszcza się wina jednoszczepowe – Sangiovese i Merlot. Białe DOC powstało dopiero w 1997 roku i wina te bazują na Trebbiano. Białych nie piliśmy, natomiast czerwone są zwykle owocowe, bezpośrednie, proste, trochę rustykalne.

Udaliśmy się z wizytą do jednego z najlepszych producentów apelacji – Tenuta di Valgiano. Umówiliśmy się z właścicielką Laurą di Collobiano na degustację i zwiedzanie winnicy, ale niestety nagłe sprawy rodzinne uniemożliwiły jej spotkanie z nami. W tej sytuacji po winnicy oprowadziła nas prowadząca biuro Cristina Giovannini. Obejrzeliśmy piwnice, a także betonowe kadzie. Zdegustowaliśmy na szybko – z kadzi Palistorti Colline Lucchesi Rosso DOC 2012, Tenuta di Valgiano i podobało nam się wydawało się mieć dużo owocu i głębi. Kupiliśmy zabutelkowane wino do domu. Palistorti to kupaż 70 % Sangiovese i równych części Merlota i Syrah. Dojrzewa rok w lekko tostowanych barriques (5% nowych), a potem co najmniej 6 miesięcy w betonowych kadziach. Jak widać 2012 jest już zabutelkowany, część jednak pozostaje nadal w kadzi. Valgiano nie ma maszyny do butelkowania i rozlewania, więc zleca to firmie zewnętrznej, a ponieważ zapas butelek Palistorti 2012 nie wyczerpał się, więc spokojnie reszta wina czeka w kadziach na swój czas. Flagowym winem jest po prostu Colline Lucchesi. To kupaż 60% Sangiovese i znowu w równych częściach Syrah i Merlota. Grona pochodzą z najlepszych parcel. Na stronie producenta podano, że dojrzewa podobnie jak Palistorti 12 miesięcy w barriques (5% nowych), winnicy mówili nam natomiast o 18 miesiącach. Przed butelkowaniem spędza jeszcze co najmniej 6 miesięcy w betonowych kadziach. Niestety, z uwagi na nieobecność Laury nie mieliśmy szans zdegustować tego wina. Pani, która nas oprowadzała, nie miała autoryzacji do otwarcia butelki za 65 EUR. Szkoda, bo ominęła nas szansa spróbowania wina, które rokrocznie otrzymuje 3 kieliszki Gambero Rosso. Winnica jest głęboko zaangażowana w ruch biodynamiczny, wszystko jest certyfikowane, a żeby nie było wątpliwości na eksponowanym miejscu tej 16 ha posiadłości mieści się kilkumetrowa statua rogu bawolego. Ofertę uzupełnia miód kasztanowy i akacjowy, a także oliwa.

Przygotowując dzisiejszy odcinek zdegustowaliśmy (już niestety w Warszawie) Palistorti Colline Lucchesi Rosso DOC 2012, Tenuta di Valgiano. Wino dekantowaliśmy około 90 minut. Kolor lekko matowej wiśni, z jasnym brzegiem. Gęste. Nos wiśniowy, z lekko alkoholowym dodatkiem (podczas dekantacji temperatura wina się podniosła, więc może stąd ten efekt), przyjemnie okrągły z ostrzejszym tytoniowym wykończeniem. W ustach jeszcze młode z miłą, chropowatą taniną (ale nie przesadzoną) dającą wrażenie jak po zjedzeniu niedojrzałych śliwek. Atrakcyjne, mocno wiśniowe z delikatną goryczą w końcówce. Dajmy mu trochę czasu, a pięknie się odwdzięczy. Nasze pozostałe butelki trafiły do lodówki właśnie w takim celu. 90/100 Zdecydowanie warto. Niestety, w Polsce nie można kupić produktów Tenuta di Valgiano. Znając jednak nasze realia – to butelka za 18 EUR musiałby kosztować 120 PLN co przy apelacji Colline Lucchesi stawiałoby ją na zdecydowanie straconej pozycji pod względem marketingowym np. w stosunku do Chianti Classico. W praktyce powodowałoby to, że byłaby pewne prawie niesprzedawalna. Szkoda, bo to znakomite wino.

Aby poszerzyć naszą degustację o inną butelkę z apelacji kupiliśmy w lokalnym sklepie w Lukka za 8 EUR Colline Lucchesi Rosso DOC 2013, Azienda Agricola La Badiola . Nie jest to w żadnym wypadku konkurencja dla Palistorti, raczej inna, bardziej typowa twarz apelacji. Kupaż 45% Sangiovese i 55% Merlota z Canaiolo. Winifikacja i dojrzewanie tylko w stali. Kolor klasycznie wiśniowy z jaśniejszym brzegiem. Ładny. Nos trochę ostry – czerwone owoce z lekką domieszką “przypalonych” aromatów. Usta o żwawych, mocnych garbnikach, pełne świeżego, czerwonego owocu. Kwasowość średnia, a finisz z dosyć wyraźną goryczką. Klasyczny przedstawiciel apelacji, choć trochę powyżej średniej. Wszystko na miejscu, tylko raczej bez większej historii. 84/100 Większość win z Colline Lucchesi, które nie widziały beczki, tak właśnie się prezentuje. Apelacja stale jest widoczna na otwartych degustacjach w centrum Lukki, ale chyba nie osiąga to oczekiwanego rezultatu. Turyści po prostu wpadają na wino (i nie są zainteresowani degustacją, tylko samym spędzeniem czasu z kieliszkiem) a lokalne enoteki w większości oferują Chianti Classico oraz Montalcino. Tak więc z jednej strony ogólna jakość do poprawy, a z drugiej syndrom młodszego rodzeństwa wielkich apelacji również robi swoje.

Do win postanowiliśmy podać może nie typowe danie z okolic Lukki (to postaramy się zrobić w jednym z kolejnych odcinków otwierając butelkę z sąsiedniej apelacji – Montecarlo), ale osadzone w toskańskim klimacie, a także jak najbardziej aktualne w kontekście sezonu grzybowego, który jest w pełni. Steaki z polędwicy cielęcej z borowikami z ziemniakami . Tak naprawdę to cała kwestia polega na przygotowaniu borowików z ziemniakami, bo steaki oprószone pieprzem smażymy na maśle i oliwie z oliwek minutę z każdej strony lub do osiągnięcia ulubionego poziomu wysmażenia. Odstawiamy przed podaniem do odpoczęcia na 5 minut. Idee przepisu na borowiki z ziemniakami zaczerpnęliśmy od Antonio Carluccio, który jest wielkim miłośnikiem grzybów i zajmują one istotne miejsce w jego książkach. Borowiki czyścimy z piachu, a także z brzydszych części. Kroimy grzyby w plastry (kapelusze i nogi). Obieramy ziemniaki i gotujemy je w osolonej wodzie, tak aby były jeszcze jędrne. Odcedzamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Następnie kroimy je w plastry. Smażymy grzyby na połowie masła i oliwy kilka minut, aż się zrumienią i zmiękną. Przekładamy z patelni do miski. Na patelnię dodajemy resztę masła i oliwy. Podsmażamy ziemniaki z 2/3 liści szałwii. Dodajemy grzyby, mieszamy i dodajemy resztę szałwii. Możemy podawać jako przystawkę. Świetnie jednak pasuje do mięsa – steaków cielęcych jak w tym przypadku lub też wołowych.

Palistorti Colline Lucchesi Rosso DOC 2012, Tenuta di Valgiano dosłownie “płynie” z grzybami i jest to połączenie prawie idealne. Z mięsem też świetnie, kwasowość ogarnia cielęcinę i całość naprawdę do siebie pasuje. Była to też butelka, która została się na stole, gdyż Colline Lucchesi Rosso DOC 2013, Azienda Agricola La Badiola niestety nie pasuje do grzybów – staje się gorzkie, natomiast owocowość wina dobrze idzie z mięsem. Jest żwawe i gładko się komponuje do cielęciny. Z uwagi jednak na ten grzybowy parametr reszta butelki wina została wypita w innym terminie, bo do całości dania nie było to udane połączenie.

Nie jest to koniec toskańskich odcinków! Tak więc do następnego!

A&W