Winniczek – nowe otwarcie!

No i stało się! Po dokładnie 7,5 roku stara/vintage/zgrzybiała/nazwijcie jak chcecie strona Winniczka przestała istnieć i objawiła się w nowej szacie i z nowymi możliwościami. Proces trwał i trwał. Był trudny, żmudny i pracochłonny. Polecane firmy zajmujące się tymi sprawami miały z reguły świetny marketing, ale jak przychodziło do detali to „rzucały ręcznik”, nie myśląc nawet o zaproponowaniu jakiegokolwiek rozwiązania. W końcu udało się! Godziny ciężkiej pracy zaprzyjaźnionej ekipy (wszystko przenoszone ręcznie) przyniosło upragniony efekt w postaci nowego Winniczka. Jest on jeszcze „nieopierzony” i nie pokazujący wszystkich swoich możliwości, ale jest. Musieliśmy zlikwidować starą stronę do końca roku i stąd taka decyzja. Będziemy sukcesywnie domykać kolejne tematy. Jest tego sporo – nawet linki pomiędzy starymi tekstami/przepisami/winami musimy połączyć ręcznie… będziemy się starać. Prosimy o wyrozumiałość a z drugiej strony o feedback – co moglibyśmy jeszcze wprowadzić na tym etapie budowy strony. Czekamy na podpowiedzi.

7,5 roku to szmat czasu, masa zdegustowanych win, przygotowanych potraw (oczywiście nie zawsze z sukcesem) w domu, plenerze, wyjazdach itd. To tysiące wykonanych zdjęć, które jak to w życiu – raz są super a raz ciężko cokolwiek wybrać. W tym czasie też, wraz z narodzinami naszego dziecka, nastąpiła zmiana stylu życia – z beztroskiego uczestnictwa w degustacjach, wyjazdów, podczas których wizyty u winiarzy były najważniejsze a rozmowy z szefami kuchni stanowiły istotną część pobytu w restauracji – na bardziej zrównoważony, gdzie niestety mamy świadomość, że (oprócz wspólnego gotowania) każdy czas poświęcany Winniczkowi, to czas ukradziony rodzinie. Jednak pasja to pasja. Mamy nadzieje, że niedługo nasza córka zacznie kontrybuować do rodzinnej fascynacji – może jakieś przepisy dla Junior Chefów? Zobaczymy.

Widzimy też jak przez ten cały czas nasze winne upodobania ewoluowały (oczywiście pozostając bez wpływu na obiektywną, mamy nadzieję, ocenę win na naszej stronie). Nigdy nie byliśmy miłośnikami nowoświatwych, hiszpańskich czy apulijskich beczkowych potworków, jednak dziś dużo więcej w naszej lodówce znajdziecie Valpolicelli i Dolcetto/Nebbiolo niż Amarone, Chianti niż Brunello, Burgundii i Beaujolais niż Langwedocji czy Bordeaux, Mencii niż beczkowego Tempranillo; Rieslinga, Gruner Veltlinera i Albarino niż bieli z południowego Rodanu no i w końcu Chablis niż ciężkiego Chardonnay z Chile. To jednak chyba naturalna ewolucja każdego bardziej doświadczonego winopijcy 🙂 Na talerzu z kolei nasz prosty, sezonowy, raczej śródziemnomorski styl raczej się nie zmienił – doszły natomiast nowe pomysły i nowe produkty. W przyszłości pojawi się więcej przepisów bezglutenowych. W kwestii stylu pozostaniemy sobą – nie będzie fine dining (sic!), ale też ciasta „kopiec kreta” też raczej się w przyszłości nie spodziewajcie!

Do tej pory staraliśmy się być regularni – jeden wpis na tydzień plus notki degustacyjne sukcesywnie. Teraz gdy zyskaliśmy wolność, nasze możliwości w tym temacie się zmieniły. Jesteśmy panami sytuacji. Spodziewajcie się więc czasem więcej krótszych tekstów a czasem coś większego, ale po dłuższej przerwie. Jak będziemy mieli coś ciekawego do powiedzenia to otwieramy wordpressa i „jedziemy”. To w naszym przypadku – po tak długim okresie zależności od osób obsługujących stronę – naprawdę fantastyczna sprawa.

Na koniec (a może jednak powinniśmy o tym na początku) chcieliśmy powiedzieć, że dzięki Winniczkowi poznaliśmy bardzo dużo wspaniałych ludzi. Blogerów, winiarzy, importerów, pasjonatów – ludzi wina. Nie jesteśmy w stanie wymienić niestety wszystkich – przepraszamy. Pierwszą osobą przychodzącą nam do głowy, z którą spotkaliśmy się face-to-face był Kuba z (Czerwone czy białe), który wymyślił i rozkręcił cykliczną blogo-emisję Winne Wtorki. Potem pierwsze korespondencje z Irkiem (Blurppp…), którego poznaliśmy potem osobiście na pierwszym zlocie. Wieczorne rozmowy z Marcinem Likowskim, gdy jeszcze pracował w Winecorner a mamy blisko 😉 Brygada Jan&Łukasz Bester pod dowództwem Sławka Chrzczonowicza – każda wizyta na Olkuskiej, gdy oni są na miejscu to czysta przyjemność. Próby połączenia kuchni i wina, która jest esencją naszej strony, miała też miejsce w realu (organizacja Dominika z Nóż i Widelec oraz Sebastian – Zdegustowany) i tak można by wymieniać długo. Nigdy nie sądziliśmy jednak, że Winniczek umożliwi nam poznanie Marty i Roberta – naszych Bliźniąt Syjamskich! I to jak śmiesznie, bo nawet nie znając się, pracowaliśmy w tym samym budynku kilka lat… Nasz Świat Win – nasi winni i niewinni przyjaciele – jeszcze zaskoczymy się pewnie nie raz nowymi pomysłami i niejedną kolacją i podróżą! Dzięki że jesteście!

I właśnie wznosząc toast za Winniczka otwieramy Nebbiolo (ulubiony szczep Marty i Roberta) z Gattinary. Małej apelacji z północnego Piemontu – 140 km od Alby. Degustujemy Gattinara DOCG 2005, Travaglini. Butelkę tę kupiliśmy 8 września 2011 podczas degustacji w Enotece Polskiej (prowadzonej przez Maćka Bombola – dzięki za wiele wspólnych chwil i przedsięwzięć!). Wtedy takie imprezy nie były tak częste, jak to mam miejsce teraz. Paweł Męziński przygotował znakomite dania degustacyjne do każdego wina a Wojtek Bońkowski barwnie opowiadał o zawartości kieliszków. Zatem wino przeleżało 6,5 roku w naszej lodówce. Wina Travaglini są długowieczne no a świetny 2005 generalnie nadaje się do długiego leżakowania. To Nebbiolo fermentuje w stali 15 dni a potem dojrzewa 2 lata w beczkach ze sławońskiego dębu o różnych rozmiarach i kilka miesięcy w butelce. Tradycja i klasyka. Wina za młodu są jak taniczna brzytwa – warto więc czekać.  A więc czas na toast! W kieliszku prezentuje się herbaciano-ceglanym kolorem. Jest bardzo ładne, mega przezroczyste wspaniałe. Nos wiśniowo-fiołkowy. Mocny, czysty, piękny. Usta o dojrzałej, ale ciągle lekko chropowatej taninie. Kwasowość średnia, a nawet ciut poniżej. Wino jest jednak „zimne”, wytrawne, „srogie”. Jest też miejsce na wytrawny owoc – wiśnie i czarne porzeczki (!). Znakomite „twarde”, już dojrzałe Nebbiolo! 92/100 Dziś nowsze roczniki do kupienia są w Magia del Vino  za 89 PLN. Wysyłają do domu – brać!

Dziś życzymy sobie, a co?! Aby projekt trwał kolejne 7,5 roku i abyśmy je przeżyli z takimi emocjami, wrażeniami i przygodami jak te co minęły!

Dziś tylko do czytania nie oglądania 🙂 Do następnego!

A&W