Jagnięce golonki plus Chianti Classico 2016

W tym roku zlot winnej blogosfery (pod nazwą WinoForum) odbył się z wiadomych względów on-line. Było to trochę egzotyczne, aczkolwiek bardzo udane wydarzenie. Tak jak można było sobie wyobrazić spotkania biznesowe na odległość, które dziś są standardem, tak ciężko sobie wyobrazić mówienie o winie, degustowanie go bez kontaktu z innymi osobami. Bez towarzystwa, bez tej energii która towarzyszy próbowaniu nowych win i bez tych natychmiastowych reakcji i  spontanicznych głosów. A jednak udało się! Jak zwykle częścią zlotu były degustacje tematyczne. Ja zapisałem się na znakomity set Brunello di Montalcino 2015 zaprezentowany przez Tomka Prange-Barczyńskiego. I to wydarzenie natchnęło mnie do napisania dzisiejszego odcinka.

Degustacja była przednia bo i rocznik fantastyczny. 2015 był absolutnym wytchnieniem a także i nagrodą dla winiarzy po dramatycznym, najgorszym w dekadzie 2014. Co prawda Ci, którzy zdecydowali się przetrzymać Sangiovese dłużej na krzewach zdołali jakoś uratować rocznik, ale generalnie było słabo. A więc jaki był 2015 w Toskanii? Wiosna z całkiem sporym opadem a potem gorące lato w którym różnice temperatur pomiędzy nocą a dniem były trochę mniejsze niż zazwyczaj. W sierpniu przyszło znowu trochę opadów i obniżka temperatury co pozwoliło utrzymać winom świeżość. Potem przyszedł już bardzo dobry, harmonijny wrzesień. Wina mają dużą moc, ale też i elegancję. Kwasowość z uwagi na temperaturę nie jest potężna i wina są trochę okrąglejsze. Tanina dojrzała. W przypadku Brunello znakomity rocznik do picia dziś a także do odłożenia na wiele lat. Co zatem utkwiło mi w pamięci z degustacji Brunello? Przede wszystkim styl tych win. Zdecydowanie bardzo dostępny jak na tak młode Brunello. Świetny owoc i znakomite taniny w większości degustowanych butelek. Wymienię może trzech moich faworytów i na tym poprzestanę bo ta degustacja dała mi tylko przyczynek do dzisiejszego odcinka.  

Zaskoczyło mnie bardzo Caparzo. Pamiętam, że ich wina były zawsze mocno rustykalne i za młodu bardzo niedostępne a tu dostajemy absolutnie gotowe i świetne Brunello. Nos jest całkiem lekki. W nim oprócz klasycznego wiśniowo-ziemisto-tytoniowego zestawu pojawia się nawet różana nuta! Bardzo łagodna tanina i średnia (+) kwasowość w połączeniu z wiśniowo-czereśniowym owocem dają świetną elegancję i balans. Bardzo duże zaskoczenie na plus. Kupicie w M&P za 269 PLN

Na drugim brzegu stylu pojawiło się Cava d’Onice z bardzo ziołowym i pikantnym nosem. Bardzo nowoczesne, skoncentrowane z bardzo dużą, ale łagodną taniną. Jest beczkowo, ale bardzo udanie. Nie jest to do końca moja bajka, ale zdecydowanie podobała mi się ta butelka. Nie udało mi się znaleźć polskiego importera.

No i na koniec mój faworyt – Il Poggione. Jedne z najtańszych Brunello (we Włoszech), a nigdy nie zawodzi. Ma łatwy owocowy, okrąglejszy styl, ale jest zwykle zrównoważone i eleganckie. A tu w 2015 mamy kompletnie wiśniowo-czereśniowy, hedonistyczny odjazd przy średniej (+) kwasowości i łagodnej taninie. Wow! Do kupienia w Vinoteka 13 za 225 PLN.

Podczas on-line’owych dyskusji w czasie degustacji wspominaliśmy, że po znakomitym 2015 przyszedł też świetny 2016. Brunello z tego rocznika pojawi się dopiero w styczniu więc nie możemy sobie spróbować tych win. Ja jednak pamiętam jak będąc w 2018 roku w Montalcino degustowałem dosyć dużo Rosso z 2016 i objawiały się dobrą kwasowością, owocem ale bez przesadnej krągłości. W 2016 roku lato nie było aż tak gorące jak w 2015 i mieliśmy dużo większe różnice temperatur pomiędzy nocą i dniem.

Tak mnie wciągnął ten toskański temat, że postanowiłem zrobić przeszukanie mojej lodówki i degustację kilku butelek właśnie z 2016 rocznika. Tym razem padło na mój ulubiony toskański region – Chianti Classico. Oczywiście nie porównujemy do Brunello tylko do Rosso, ale zwykle wina z Chianti są lżejsze od tych z Montalciono. Dzieje się tak z uwagi na bardziej północne położenie regionu a także inne klony Sangiovese. Co więc wyszukałem? Trzy butelki w podobnej w Polsce cenie (89-97 PLN) w tym dwie naprawdę warte kupienia.  

Chianti Classico DOCG 2016, Borgo Scopeto – winnica ta należy do dużego, wspominanego wcześniej, producenta z Montalcino – Caparzo. Wypuściła pierwsze wina w 1990 roku, więc jest dosyć młodym projektem. Działki położone są na samym południu Chianti Classico w Castelnuovo Berardenga. Wino dojrzewa w dębowych beczkach, ale producent nie podaje detali. Co więc tu mamy? Głęboki rubinowo-wiśniowy kolor. Bardzo ładny. Nos mocno czereśniowy z małym dodatkiem gryzącego alkoholu. Trochę taki słodkawo-kwaskowy klimat. Do tego dochodzi delikatna ziemistość i liściastość. W ustach jest dla mnie trochę za mało kwasowości, ale generalnie jest ona na średnim poziomie. Jest dużo śliwki i dojrzałej czereśni. Owoc naprawdę słodki. Do tego dochodzi super dojrzała, okrągła tanina. Średniej długości, słodkawa, śliwkowa końcówka z gorzkawym wykończeniem. 86/100 To takie wino dla rozpoczynających przygodę z Sangiovese. Jest łatwo, słodkawo, trochę bez osobowości. Solidnie, jednak nie za 89 PLN. Importerem jest M&P.

Chianti Classcio DOCG 2016, Il Molino di Grace – w 2015 było to 100% Sangiovese (napis na etykiecie nawet to potwierdzał – SoloSangiovese), ale w 2016 producent nie podaje czy nie dołożył kilku procent innych dozwolonych szczepów. 20 dni fermentacji i maceracji a potem wino dojrzewa rok w stali, dużych botti a także używanych tonneaux i barriques. Ma głęboko rubinowy kolor, przezroczysty, bardzo ładny.  W nosie owoc wkomponowuje się w swojego rodzaju twardy szkielet. Dużo wiśni z asfaltowymi, tytoniowymi, ziemistymi, dymnymi nutami. Mocny z piętnem beczki. Usta o wysokiej kwasowości z dużą dozą nawet drobnej taniny. Bardzo napięte. Dużo świeżości delikatnie słodkawego owocu z pestką – wiśni, niedojrzałej czereśni, trochę śliwki. Jest mocny tytoniowo-ziemisty smak a w długim finiszu odrobina goryczy. Rasowe. Wszystko fajnie gra, a wino aż prosi się o jedzenie. 91/100 Spokojnie kilka lat przed nim. Kupiłem w Winecorner (Vini e Affini) za 95 PLN.

Chainti Classico DOCG 2016, San Giusto a Rentenanno – Ten rocznik może być jeszcze dostępny w Enotece Polskiej – czyli u Macieja Bombola a nowe już widziałem w Winayo – 97 PLN. Blend 95% Sangiovese i 5% Canaiolo. Wino fermentuje w cemencie i stali przez 12 dni. Duża ekstrakcja uzyskiwana jest przez częste wzruszanie skórek podczas winifikacji. Dojrzewa w beczkach z francuskiego dębu – 500l i 225l. Głęboki rubinowy kolor z wiśniowymi refleksami. Czysty, piękny, klasyczny. W nosie pojawiają się typowe nuty dla Chianti Classico, ale ze zdwojoną mocą. Wszystkiego jest więcej i bardziej wydatnie. Owoc atakuje – czysta wiśnia, niedojrzała chrupka czereśnia i lekka śliwka.  Potem mamy tytoń i trochę cygara plus nuty typowo leśne (ściółka, grzyby, ziemia). Świetny. Usta o wysokiej kwasowości. Ale kluczem jest tanina – wysoki stan i raczej małe ziarno. Jest ściągająca, młoda, ale elegancka. Dużo wiśni, czereśni i tytoniu. Ten owoc cieplejszy, ale turbo świeży i sprężysty. Bardzo długa końcówka! Znakomity balans pomiędzy kwasem owocem i taniną. Świetny potencjał! 14.5% alkoholu nie wyczuwalne. Znakomite Chianti Classico z charakterem! 93/100

Wspólnym mianownikiem Molino i San Giusto jest świetny kwas i bardzo dobra tanina. Te butelki mają chwilę przed sobą, ale są znakomite dzisiaj.

Do Chianti przygotowałem golonki jagnięce duszone w czerwonym winie. Najpierw golonki marynujemy minimum 2 godziny w winie z posiekaną w piórka cebulą, czosnkiem i listkiem laurowym. Wyjmujemy jagnięcinę, osuszamy, solimy i obsmażamy ze wszystkich stron. Możemy to zrobić na patelni lub w garnku żeliwnym w którym będziemy przygotowywać całe danie. Wyciągamy obsmażone golonki. Przecedzamy marynatę, zachowując płyn. Cebulę z czosnkiem smażymy w tym samym naczyniu aż będą złote. Dodajemy mąkę i koncentrat pomidorowy. Mieszamy i przesmażamy jeszcze chwilkę. Zalewamy winem z marynaty z liściem laurowym. Zagotowujemy mieszając i dokładnie oskrobując drewnianą łyżką dno garnka. Dokładamy golonki, kilka gałązek tymianku, anyż gwiazdkowy i ze 2 obierki ze skórki z pomarańczy (bez białej części). Zalewamy bulionem drobiowym i wkładamy przykryty garnek z jagnięciną do piekarnika nagrzanego do 150C na jakieś 3 godziny. Sprawdzamy i gdy mięso odchodzi samo od kości danie jest gotowe. Wyciągamy mięso z garnka. Sos przelewamy przez sitko do rondelka i redukujemy go do pożądanej konsystencji. Doprawiamy solą i pieprzem. Możemy ściągnąć nadmiar tłuszczu jeśli będzie go za dużo. Podajemy golonki z sosem i z polentą.

Ja próbowałem do giczek Borgo Scopeto i niestety było zbyt słodko i zbyt okrągło. Wino było za „grube” do tego dania. Spróbowałem więc Molino di Grace i był to strzał w dziesiątkę. Kwasowość znakomicie ogarnia to danie, dodatkowo wiśniowy charakter wina i jego duża tanina świetnie grają miękkim duszonym mięsem. 100 procent sukcesu. Generalnie to Chianti jest stworzone do stołu. Tak samo jak San Giusto, ale ono znakomicie wypada także solo.

Przechodząc przez moje notatki dotyczące Toskanii muszę powiedzieć że 2016 jest mniej konsystentny niż 2015 w którym wiele win utrzymanych jest w podobnym stylu. W 2016 mamy większe różnice jednak wiele win ma dobrą kwasowość i znakomity owoc. Dwa świetne roczniki pod rząd oba super gotowe. Możecie kupować w ciemno.

Do następnego!

W