Italia 2020: Roccolo Grassi

W tym roku odwiedziłem tylko jedną winnicę, ale za to było to niezapomniane spotkanie! Z Francescą Sartori z Roccolo Grassi byłem umówiony już w 2018 roku jednak jak może stali czytelnicy pamiętają zawisłem autem w gaju oliwnym i panowie z pomocy drogowej ponad 4 godziny pomagali mi wyjść na prostą. Ostatecznie akcja ratunkowa okazała się skuteczna, jednak wizyta z oczywistych względów nie doszła do skutku. Tym razem dojechałem bezpiecznie asfaltową drogą😉 i spotkanie jak najbardziej się odbyło.

Roccolo Grassi w swoim dzisiejszym kształcie powstało w 1996 roku. W rodzinie Sartori wino robiło się od pokoleń jednak nie była to jakość która zadowalałaby rodzeństwo Francescę i Marco. Razem z ojcem Bruno sprzedali stare działki i kupili 15 ha nowych jakościowych siedlisk. A wszystko to dzieje się w tak zwanej Valpolicelli rozszerzonej czyli na kilkanaście kilometrów na wschód od Werony. Aby zmiana była widoczna nie tylko w butelkach, ale też na etykietach, zniknęło z nich rodowe nazwisko (również aby uniknąć konfuzji z dużym sąsiednim producentem o tej samej nazwie) a pojawiała się nazwa Roccolo Grassi czyli Cru gdzie rodzina ma 12 ha działkę i na którym uprawiane są czerwone szczepy.

Roccolo Grassi można nazwać, choć dziś ma to już mniejsze znaczenie, modernistycznym producentem. Wina dojrzewają w barriques a nie wielkich botti. Ma to oczywiście wpływ na ich styl, ale najbardziej u tego producenta definiuje go jakość gron użytych do produkcji wina. Tak jak wszyscy najlepsi winiarze tak i w Rocoolo Grassi uważa się że najważniejsza jest praca w winnicy a dopiero potem w piwnicy. Bez najlepszej jakości owocu nie będzie dobrego wina. A w piwnicy już tylko jak najmniejsza interwencja jest potrzebna aby finalny produkt był znakomitej jakości. Roccolo Grassi jest od dawna winnicą organiczną, nie ma jednak certyfikatu. Uważają, zresztą moim zdaniem słusznie, że jak się robi coś w ten sposób 20 lat i się robi to dobrze to i tak wyjdzie to w jakości wina i nie trzeba do tego żadnych certyfikatów, znaczków promocyjnych itp. Całkowita produkcja w zależności od rocznika to zaledwie 55 000 butelek. Butelek w piwnicy jest jednak o wiele więcej, gdyż ideą Francesci jest wypuszczanie na rynek win, które już choć trochę są gotowe do picia. Oczywiście łatwiej jest to osiągnąć z Valpolicellą Superiore niż z Amarone, które potrzebuje więcej czasu. Czas pandemii i zmniejszona sprzedaż jak najbardziej służy więc winom Roccolo Grassi. Trafiając na rynek kilka miesięcy później dadzą możliwość nabywcy cieszyć się winem bliższym perfekcji.

Degustację zaczęliśmy od bieli a potem przeszliśmy przez Valpolicelle Superiore i Amarone. Są to jedyne 3 wytrawne etykiety jakie ma w swojej ofercie winnica. Na koniec czekała mnie jeszcze słodka niespodzianka – Recioto  

La Broia Soave DOC 2017 – grona Garganegi zbierane są z 2 ha działki z Cru La Broia. Jest to jedno z nielicznych wydzielonych i oznaczonych przez konsorcjum siedlisk znajdujących się poza zoną Classico. W odróżnieniu od większości z nich, gleby nie są wulkaniczne a aluwialne z dużą ilością składnika wapiennego. To w połączeniu z fermentacją która dla 50% gron zachodzi w barriques (5/6 razy używanych) i 3-4 letnich 22hl beczkach ze sławońskiego dębu a dla drugiej połowy w cemencie, daje trochę inny profil smakowy niż większość degustowanych przeze mnie Soave. Wino przechodzi konwersję malolaktyczną. Dojrzewa rok w wyżej wspomnianych beczkach na osadzie oraz pół roku w butelce. To oczywiście wartość minimalna gdyż aktualnym rocznikiem na rynku jest właśnie 2017. Kolor jasno cytrynowy, zimny, ładny. Nos bardzo mocny. Z początku atakują nuty mineralne, bakelitowe i wydaje się że jest dosyć mało owocu. Gdy się otworzy do głosu dochodzą aromaty cytrusowe, brzoskwiń, dojrzałych moreli, gruszek. Do tego pojawia się delikatna wanilia. W ustach atakuje wysoka kwasowość, która jest dobrze maskowana dużą ilością owocu. Są jabłka, gruszki, niedojrzałe brzoskwinie, nektarynki, ufo, pomelo. Mocna struktura i mineralna podbudowa. Długa, lekko maślana końcówka. Świeżość i moc! Do tego ma spokojnie kilka lat przed sobą! 91/100

Valpolicella Superiore DOC 2014 – miałem przyjemność degustacji aktualnego rocznika (trudnego w całych Włoszech) 2014 a także nie będącego jeszcze w sprzedaży uznanego za znakomity 2015. W 2014 Roccolo Grassi nie wypuścili Amarone i cały plon, który udało się uratować został przeznaczony na Valpolicellę Superiore. Mamy tu klasyczny blend oparty w 60% o Corvinę plus Rondinella i Corvinone z małym dodatkiem Croatiny. Połowa gron jest podsuszana w zależności od rocznika 2-3 tygodnie. Wino dojrzewa w barriques i w 15-22hl beczkach 18-20 miesięcy. Ma piękny purpurowo-wiśniowy kolor. Jest gęste i przezroczyste. W nosie zaskakująco kwiatowe! Dużo róż i fiołków. Z owocu klasycznie dominuje wiśnia, aczkolwiek pojawiają się też porzeczkowe nuty. Jest trochę mokrej ziemi i akcentów dymnych, a nawet lekko wędzonych. Usta opatrzone średnią (+) kwasowością i średnią (+) taniną – pieprzną, ale elegancką. Dużo chrupkiej wiśni z pestką i czereśni. Sporo życia jest w tym winie. Dobre, średnie, gibkie ciało. Średniej (+) długości finisz. Wino zdecydowanie do picia już i w przeciągi najbliższych 2 lat. Ale nie warto dłużej trzymać. 90/100    

Valpolicella Superiore DOC 2015 – tak jak pisałem, jeszcze nie dostępna, ale ja miałem okazję spróbować. W nosie więcej beczkowych, smolistych nut oraz ziemi. Usta z równie dobrą kwasowością, ale dużo większym ciałem i taniną (aczkolwiek miękką). Dużo słodkawych, dojrzałych czereśni i wiśni. Ogromna koncentracja i bardzo długa końcówka. Znakomite, ale jeszcze nie na teraz. Dajcie mus czas niech się ułoży i  stanie bardziej eleganckie. 92/100

Amarone della Valpolicella DOCG 2015 – winogrona zbierane są z 4 ha parceli znajdującej w 12 ha Roccolo Grassi. Mamy tu podobny blend co przy Valpolicelli Superiore. Winogrona suszone są krócej niż u innych producentów, u których zwykle proces ten trwa około 90 dni. Tu winifikacja rozpoczyna się na początku grudnia. Zimna maceracja trwa 6-7 dni (bez konieczności chłodzenia gdyż temperatury w grudniu są wystarczająco niskie. Po podniesieniu temperatury następuje fermentacja i maceracja przez 21 dni. Win dojrzewa 2 lata w barriques (60 % nowe). Przepiękny bardzo ciemno wiśniowo-rubinowy kolor. W nosie jest owoc – śliwka i wiśnia. Jest ziemistość, wytrawność, nuty wulkaniczne. Mocny! W ustach średnia kwasowość i całkiem duża tanina. Wino ma charakter, ale jest eleganckie i nie czuć 17% alkoholu! Jest więcej owocu czereśniowego niż śliwkowego. Dojrzałego. Nuty tytoniu i przypraw z których najbardziej wyrazisty wydaje się być cynamon. Piękne, duże ciało i bardzo długa końcówka. Jest potężnie, ale z finezją. Nie ma żadnych dżemowych inklinacji – jest wytrawnie. Znakomicie! A będzie jeszcze lepiej. Absolutnie do odłożenia w piwniczce albo lodówce. 94/100    

Recioto della Valpolicella DOCG 2015 – winogrona na Recioto suszone są dużo dłużej – mniej więcej do połowy lutego. Daje to większą koncentrację. Winifikacja zbliżona to tej dla Amarone a wino dojrzewa 18 miesięcy w barriques. Mamy tu potężną dawkę 120 g cukru na litr. Kolor jest piękny, głęboki, rubinowy. Nos już bardziej dżemowy z pełną paletą dojrzałych, słodkich owoców oraz suszonymi płatkami róż. Usta fantastycznie atłasowe, słodkie, wypełnione konfiturą czereśniową i wiśniową. Pełne, grube, ale nie zamulające. Znakomite. Do tego kawałek gorzkiej czekolady 70% kakao i mamy fantastyczny deser.

I tak nie zdążyłem się zorientować i przegadaliśmy z Francescą bite 2 godziny a jeszcze nie wyszliśmy do winnicy i do piwnicy. Wspaniale spotkać się z tak oddaną swojej pracy osobą, która mogłaby zarazić pasją cały region. Wina Roccolo Grassi są absolutnie świetne i choć utrzymane w modernistycznym stylu to nie straszą słodyczą, dżemowością czy innymi atrybutami wiązanymi z użyciem nowej, małej beczki. Są bardzo bogate, ale „czyste”, precyzyjne i wytrawne. To zdecydowanie najlepsza Valpolicella jaką próbowałem z poza strefy Classico. Spróbujcie ich jeśli nadarzy Wam się tylko okazja. W Polsce dystrybutorem Roccolo Grassi jest Deliwina.  

W te wakacje była to jedyna wizyta, ale za to jaka! Dzięki Francesca z Twój czas i gościnność!

Do następnego!

W