Garda 2016: Szparagi i Lugana

Miał być to pierwszy odcinek z naszego wiosennego wypadu nad Gardę no i rzeczywiście siedzimy w Peschierze nad kanałem, pijemy bardzo dobre Ripasso od Rizzardi’ego i piszemy o… szparagach. Gdy zaczyna się maj, jesteśmy jakoś dziwnie podekscytowani tym, że zaczyna się na nie sezon. Ponieważ w Warszawie nic jeszcze nie przygotowaliśmy z tego warzywa, to pierwszego wieczoru, jak tylko dotarliśmy do Peschiery, kupiliśmy pęczek, szynkę parmeńską i parmezan… musiało się udać. Do tego pochwyciliśmy butelkę Lugany z winnicy S. Cristina od Zenato z ostatniego 2015 rocznika. Wino bez beczki, w pamięci z poprzednich roczników mamy je jako eleganckie, ułożone i burgundzkie, więc czemu nie?

Przygotowaliśmy szparagi w szynce parmeńskiej z parmezanem . Wybraliśmy pęczek cieńszych i bardziej delikatnych. Grubsze to nie problem, tylko trzeba je dłużej gotować. Szparagi można obrać, ale my łamiemy je – pękają naturalnie w miejscu, gdzie kończy się zdrewniała część. Możemy tych nóżek nie wyrzucać (oprócz najbardziej twardych końcówek) – sprawdzą się do zupy krem . Warzywa gotujemy jakieś 7-10 minut w osolonej wodzie – w zależności od grubości (aby były al’dente), odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. W tym czasie bierzemy szparagi po trzy i owijamy w cienki plaster szynki parmeńskiej (jeśli nie macie takiej, to może być inna szynka dojrzewająca). Smażymy pakunki po 2-3 minuty z każdej strony, aż szynka będzie rumiana. My lubimy to danie z pomidorem z patelni. Przekrawamy średniego na pół, doprawiamy solą oraz pieprzem i kładziemy wewnętrzną częścią na patelni po zdjęciu szparagów. Niech zgarnie cały smak szynki 🙂 i smażymy 2 minuty. Szparagi układamy na talerzach, obieraczką do warzyw skrawamy Parmezan albo Granę. Skrapiamy starzonym octem balsamicznym albo glossą i podajemy z pomidorem.

Wina od Zenato bardzo lubimy. Niestety, nadęcie i megalomania samej winnicy przechodzi akceptowalne przez nas poziomy – bywa i tak. Wina są technicznie świetne. OK, ktoś powie że bez polotu, ktoś zarzuci trochę komercyjny styl – generalnie jednak trzymają wysoki poziom. A że Zenato ulokowane jest w Peschierze, czyli w apelacji Lugana, to chyba wiedzą co robią (w kontekście trebbiano). Obie ich Lugany są bez beczki i w 100% Trebbiano di Lugana. Podstawa to San Benedetto Lugana DOC 2015, Zenato . Kosztuje 6,5 EUR i jest tego warte (w Polsce 60-70 PLN). Nos mocny – bardzo gruszkowy z dodatkiem siana i winogron. Usta w tym samym stylu – niedojrzała gruszka, siano i winogrona. Świetna równowaga. 87/100

Flagowe – S. Cristina Massoni Lugana DOC 2015, Zenato – ma słomkowy, błyszczący, piękny kolor. Nos głęboki i złożony z uwypuklającymi się nutami siana i trawy. Usta świeże i super jabłkowe z gruszkowym dodatkiem. Gładkie o niskiej kwasowości. Świetna równowaga, pijalność – generalnie chce się pić! 89/100 Do szparagów z szynką parmeńską wypadło fajnie – łagodnie i słodkawo, ale zachowując balans i świeżość. Było dobrze! Importerem jest Fine Food Group. Wino kosztuje na miejscu 10 EUR, u nas około 80-90 PLN. Bez komentarza.

A więc pierwszy odcinek degustowany i gotowany w Peschierze za nami – będą następne! Stay tuned:)

A&W