Garda 2016: Le Ragose

Na drugą wizytę w Valoplicelli wybraliśmy winnicę Le Ragose. 18 ha posiadłość rodziny Galli jest dla wielu winomanów (a może bardziej miłośników Valpolicelli) miejscem kultowym. Terroir, człowiek, siedlisko, winogrona są w tym miejscu niesamowitą mieszanką. Człowiek – W 1969 roku Enolog Arnoldo Galli wraz z żoną Martą kupili tę opuszczoną winnicę i zaczęli produkować wino. Dziś za gospodarkę odpowiedzialni są bracia – Marco, który przejął od ojca ster jako winemaker oraz Paulo – odpowiedzialny za kwestie finansowe i marketing. Siedlisko – winnica jest położona w najwyższym miejscu w regionie – 350 m. n. p. m., czyli już powyżej poziomu mgły, która często w zimowe miesiące spowija szeroką dolinę Padu. Winnica jest ułożona tarasowo. Rodzina Galli uważa swoje siedlisko za najlepsze w całej Valpolicelli. Winogrona – Le Ragose są jedną z pięciu winnic w Valpolicelli, używających tylko i wyłącznie własnych gron do produkcji wina. Uprawiają tradycyjne szczepy lokalne, a także eksperymentują z francuskimi – głownie Cabernet Sauvignon.

Nasze spotkanie z Paulo Galli było jednym z najdziwniejszych, jakie do tej pory odbyliśmy. Z jednej strony – jest to człowiek o ogromnej pasji, miłości do swojej pracy, swojej winnicy, ziemi i wina. Z drugiej – jego misyjność i swoista “mania wielkości” przybierają rozmiary niewidziane przez nas jeszcze wśród odwiedzanych winiarzy. Niby na pierwszym miejscu stawia lokalność i specyfikę regionu (” wino jest zmacdonaldyzowane i trzeba wytwarzać wina tradycyjne i w tradycyjny sposób “), ale dla niego najważniejszą na świecie odmianą jest Cabernet Sauvignon. Produkuje z niego zresztą Rosso Veronese. Beczki maja być duże i ze sławońskiego dębu, ale do Caberneta i jednego z Amarone używa barriques… Kolejna myśl – ” Amarone nie powinno smakować jak dżem “. Pełna zgoda, ale jego Amarone “Caloetto” tak właśnie smakuje… Przy degustacji zapytałem, o co chodzi i nie dostałem jasnej odpowiedzi… ” Prawdziwe Amarone jest tylko jedno, to jest dżemowe i gorsze ale …” No tu już jak rozumiem przemówił rynek. W sensie biznesowym – zdajemy sobie sprawę z tej strategii, tym czego jednak nie rozumiemy to nadmierna “spinka” że Le Ragose są ” jedyni prawdziwi ” a reszta to komercja. Należy czasem pokorniej powiedzieć – “tak te wina są różne i wykorzystujemy różne techniki i czasem też produkujemy wina z francuskich szczepów, aby zadowolić większą liczbę klientów”. Tak by było po prostu szczerze i normalnie.

Przy degustacji nie było luzu… zostało wyjętych kilka butelek, wzrok Paulo srogi; mieliśmy coś wybrać do spróbowania. Ale czasu na notatki nie dostaliśmy… Niecierpliwość gospodarza była coraz większa… Z ciekawości najpierw wybraliśmy Cabernet Sauvignon Rosso Veronese 2010 – był mineralny, porzeczkowy i nawet elegancki. Potem Amarone della Valpolicella Classico DOCG 2007 – winogrona suszone po zbiorach do przełomy stycznia i lutego. Wino starzone jest 5-6 lat w dużych beczkach ze sławońskiego dębu. W kilku słowach – eleganckie, balsamiczne, ale lekko pikantne z długim, słodkawym finiszem. Na prawdę klasa. Następnie spróbowaliśmy nowoczesnego Caloetto Amarone della Valpolicella Classico DOCG 2006. Wino starzone jest w stali przez 6/12 miesięcy a potem 2-3 lata w tonneaux z francuskiego dębu. No i tu mamy do czynienia ze słodyczą tak w nosie jak i w ustach. Okrągłe, waniliowe z nutami dżemowymi. I tu nastąpił konkurs… dostaliśmy pytanie, które Amarone nam bardziej smakuje. Ponieważ wybraliśmy to pierwsze to wygraliśmy i wróciliśmy z jedną butelką do Peschiery. Ciągle nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytanie: skoro Caloetto jest takie że sami się go wstydzicie to po co je robicie…

Aby zapoznać się z podstawowymi butelkami Le Ragose udaliśmy się do lokalnego marketu Familia, gdzie wybór wina jest całkiem pokaźny i nabyliśmy resztę, żeby spokojnie zdegustować.

Valpolicella Classico DOC 2014, Le Ragose – tu oczywiście rządzi młodość i świeżość więc o żadnej beczce nie może być mowy. Piękny wiśniowy kolor. Wspaniale przezroczysty, efektowny. Nos ziołowy z dodatkiem lukrecji. Z tyłu pojawiają się nuty wiśniowe. Usta pełne kwaskowych wiśni – bardzo owocowe i czyste. Średnia kwasowość i świetna pijalność. 87/100 cena około 7.5 EUR.

Valpolicella Ripasso Classico Superiore DOC 2011, Le Ragose – w marcu następuje wtórna fermentacja przez 7 dni z udziałem wytłoczyn po Amarone. Później wino starzone jest przez rok w stali a potem 2 lata w dużych beczkach ze sławońskiego dębu. Dodatkowo jeszcze leżakuje rok w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Kolor ciemny, śliwkowy o atłasowej fakturze. Nos mocny, o aromacie słodkich śliwek. Trochę powidłowy – uwodzicielski. Usta zaskakująco lekkie, ale pełne o trochę mniej niż średniej kwasowości. Dojrzałe wiśnie i czereśnie. Dobra równowaga – moc smaku przy swoistej lekkości struktury. 89/100 cena około 11 EUR.

Do spróbowania pozostała jeszcze Le Sassine Valpolicella Ripasso Classico Superiore DOC – podobno jedna z najciekawszych etykiet producenta. Czeka jednak spokojnie na swoja porę.

Dosyć długo poszukiwaliśmy lokalnej książki kucharskiej po angielsku. W końcu jakimś rzutem na taśmę w księgarni w Desenzano dopadliśmy “Flavours of lake garda among past, present and future”. Pozycja ta była zupełnie “past” bo była mocno zakurzona i lekko wypłowiała od słońca. Musiała spędzić na półce ładne parę lat. No ale w końcu jeśli szukamy tradycyjnych regionalnych przepisów to wiek wydania nie ma znaczenia. Cena 26 EUR wynikała z dosyć bogatego jak na owe czasy wydania (kredowy papier, twarda oprawa etc). Pani sprzedająca była tak miła, że dostaliśmy zniżkę 1 EUR… A więc za całe 25 EUR staliśmy się posiadaczami wiedzy o tradycyjnej kuchni z nad Gardy – głównie południowo-zachodniego brzegu. Może nie jest to dokładnie kuchnia z Valpolicelli, ale wyobrażamy sobie, że gdzieś te tradycje na małej przestrzeni się przenikają. Szukaliśmy prostego dania do win Le Ragose. Kiełbaski wieprzowe w pomidorowym sosie z ziemniakami były właśnie tym, co zdawało się spełniać nasze oczekiwania. Pomidory już coraz słodsze a ziemniaki ciągle młode – a więc mamy proste danie z wykorzystaniem dobrodziejstw sezonu.

Surowe kiełbaski wieprzowe (salsiccie) kroimy na kawałki. Młode ziemniaki szorujemy i kroimy na plastry (stare obieramy). Kiełbasę i ziemniaki obsmażamy chwilkę na oliwie z oliwek. Dodajemy pomidory (obrane ze skórki, i posiekane). I smażymy chwilkę razem. Dolewamy białe wino i gotujemy na wolnym ogniu, aż ziemniaki będą gotowe, a sos gęsty. Doprawiamy gałką muszkatołową i solą. Serwujemy w głębszych talerzach z kawałkiem pieczywa.

Z dwu degustowanych win tylko Valpolicella Classico DOC 2014, Le Ragose sprostała wyzwaniu. Wino płynie, wiśnia fajnie pasuje do wieprza i pomidora, a akcenty ziołowe są dobrze podkręcone gałką muszkatołową. Valpolicella Ripasso Classico Superiore DOC 2011, Le Ragose okazało się w tej konfiguracji za słodkie i za mocne w smaku, co przesądziło o porażce.

Wizyta w Le Ragose to było jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Nie nazwalibyśmy go miłym, ale raczej ciekawym. Wina czerpiące z tradycji są na poziomie topowym dla regionu i je gorąco polecamy, te nowoczesne nie w naszym stylu… Jeśli jesteście gotowi na zawiły wykład, lekko przeintelektualizowane teorie, mające czasem mało części wspólnych z zastaną na miejscu rzeczywistością – jedźcie w odwiedziny do Le Ragose. Jeśli tylko chcecie zdegustować wina – polecamy kupić butelki w regionie (są szeroko dostępne) lub w Polsce (import Winemates ) i zrobić sobie degustację samemu 🙂

Do następnego!

A&W