Garda 2016: Allegrini

To już chyba ostatni odcinek z naszego wyjazdu nad Gardę. Degustacja dwu win Allegriniego – obu IGT Verenose. Allegrini to jeden z bardziej zasłużonych producentów dla Valpolicelli. Bardzo lubimy jego podstawową Valpolicelle Classcio – zwykle (w zależności od rocznika) świeżą, bardzo owocową. Tak, więc chcieliśmy poznać wyższe butelki producenta. Zrobiliśmy to na własna rękę. Nie odwiedzaliśmy winnicy. Trochę chyba to już za bardzo komercyjny projekt w kontekście eno-turystyki. O ile odpłatność za degustacje nas nie dziwi (często można kwotę sobie odpisać od zakupów), to już autokary degustatorów podwożone do tasting roomu nas nie przekonują. Wina więc spokojnie nabyliśmy w sąsiednim sklepie w Peschierze.

Allegrini postawił na małe beczki, ale skrócił czas starzenia wina w stosunku do tradycyjnych botti. Dwa degustowane przez nas wina są przykładem różnego użycia beczki, różnych technik, różnych siedlisk. Jedno co jest wspólne to, to że w obu przypadkach znaczącą przewagę w blendzie ma Corvina Veronese.

Palazzo della Torre Verenose IGT 2012, Allegrini znamy już z poprzednich roczników i podobało nam się. Blend 70% Corviny, 25% Rondinelli i 5% Sangiovese. Owoce zbierane są z parcel w okolicy renesansowej Villa della Torre w Fumane w Valplicelli. Właścicielem nieruchomości jest oczywiście rodzina Allegrini. Wino produkowane jest metodą ripasso, ale trochę inaczej. Powtórna fermentacja nie zachodzi przy użyciu wytłoczyn po Amarone a z podsuszonymi gronami. Proces ten przebiega w okolicach grudnia. Wino dojrzewa 15 miesięcy w raz już używanych barriques i potem jeszcze 7 miesięcy w butelce. Wino ma kolor ciemno śliwkowy i nie jest przezroczyste. W nosie wiśnie z kompotu, śliwki i trochę nut delikatnie spalonych. Lekki i przyjemny. Usta owocowe – z przewagą świeżych śliwek. Kwasowość i taniny na niskim poziomie. Wino ma jednak dobrą równowagę pomiędzy owocem i beczką, która to beczka jest zupełnie nie nachalna. Bardzo dobrze się pije. Jest prawie eleganckie, a z pewnością świetnie zrobione. Nam się podoba. 88/100 Cena we Włoszech około 12 EUR. U nas importerzy się zmieniali wydaje się ze może być w cenie około 100 PLN.

La Grola Veronese IGT 2011, Allegrini – parcela La Grola położona jest w Sant’ Ambrogio di Valpolicella. Ekspozycja pozwala na dobre nasłonecznienie przy jednoczesnym chłodnym wietrze z nad Gardy. Wino to jest blendem 90% Corviny i 10% Oselety. Wino starzone jest 18 miesięcy w nowych barriques i potem jeszcze 10 miesięcy w butelce. Kolor ciemno śliwkowy, smolisty z jasnym brzegiem. Nos gęsty, mocny i dosyć głęboki. Nuty czarnej porzeczki oraz spalenizny. Trochę jednak wulgarny. Usta balsamiczne o średniej (-) kwasowości. Na podniebieniu królują drewniano-beczkowe smaki oraz śliwka. Mocne, “duże” wino. Beczka rządzi. Nie jest to nasza bajka, ale to dobrze zrobiona butelka. Można dać jej spokojnie jeszcze kilka lat. 87/100 We Włoszech kosztuje około 14 EUR u nas 120-140 PLN.

Do win przygotowaliśmy bardzo proste, ale naprawdę jeśli mamy najlepsze składniki świetne jedzenie. Cielęce T-bony w ziołach z parmezanem , rukolą i grillowana papryką. Kupiliśmy mięso i zamarynowaliśmy w oliwie, rozmarynie (można tez użyć szałwii) i świeżo mielonym pieprzu. Grillujemy pokrojoną w plastry paprykę. Mięso smażymy chwil kilka z obu stron (zależy jak kto lubi – my krwiste). Ponieważ T-bone składa się z części roastboefu i polędwicy, która jest delikatniejsza najlepiej jest tę część steaka grillować krócej podkładając w trakcie np. plastikową szpatułkę. Mięso odkładamy do odpoczęcia. Mieszamy rukolę z pomidorami, doprawiamy solą, pieprzem oraz oliwą i octem balsamicznym. Mieszamy. Podajemy T-bony z wiórkami parmezanu albo Grana Padano z sałatą oraz papryką. Możemy danie zjeść z grillowanymi grzankami z ciabaty jeśli mamy ochotę.

Wina wypadły znacząco różnie w konfrontacji z cielęcymi T-bonami. Palazzo della Torre Verenose IGT 2012, Allegrini stawało się przyjemnie lekkie i owocowe co zdecydowanie dobrze łączyło się z cielęciną. La Grola Veronese IGT 2011, Allegrini jest w tym połączeniu łagodne, ale okrągłe i słodkie. Nie pasuje to najlepiej cielęciny, która potrzebuje więcej kwaskowego owocu niż słodyczy. Generalnie jest to zbyt duże wino do tego dania.

Ciekawa degustacja – ten sam producent, głównie Corvina, ten sam region – inne siedliska i kompletnie inaczej wytwarzane wina. A jaka różnica! Warto próbować!

W następnym odcinku winno-wtorkowy polski róż!

A&W