Cru Beaujolais + Królik pieczony z tymiankiem i czosnkiem

Znacie moje zamiłowanie do Cru Beaujolais. Nie jest to w Polsce łatwy temat, bo sama nazwa apelacji źle się kojarzy choć nawet (co za ironia) nie występuje na etykietach, gdyż w tym przypadku same Cru stanowią apelacje. Miejscem gdzie zawsze jest dobry wybór tej „mniejszej” Burgundii jest ursynowski Leclerc. Całkiem szeroka oferta tego sklepu była jednak od dłuższego czasu niezmienna. Gdy tylko zobaczyłem na półkach nowe, nieznane mi etykiety musiałem spróbować! Winnice rodziny Chevrier zajmują 23 ha, które rozrzucone są po różnych Cru i całym regionie. Kupują też grona z rynku. Większość win jest firmowana jako Domaine de Sermezy. Tu mamy jednak do czynienia z wyższą linią sygnowaną Famile Chevrier. Bardzo ciężko znaleźć więcej informacji gdyż ta rodzinna winnica nie ma strony internetowej. A na witrynach promujących region są bardzo zdawkowe informacje. Niech przemówi zatem wino! Mamy Saint-Amour –  najbardziej na północne wysunięte Cru. Z reguły wina są lekkie, miękkie i  trochę ziemiste. Druga butelka jest z uważanego za najpoważniejsze siedlisko Moulin-a-Vent. Długowieczne, często klasycznie fermentowane i dojrzewające w częściowo nowych beczkach wina.

Saint-Amour AOP 2020, Famile Chevrier – przezroczysty, mocny rubinowy kolor z wiśniowym brzegiem. W nosie dojrzałe wiśnie, czereśnie, czerwone porzeczki plus nuty wiśniówki. Lekka ziemistość. Mocny i przyjemny. W ustach wysoka kwasowość i średnia (+) tanina, ściągająca, ale super lekka. Chrupki owoc – wiśnie, czereśnie, trochę niedojrzałej śliwki. Świetna świeżość i równowaga. Fajne średnie (+) ciało i długa końcówka. Jak na tę apelację całkiem mocne. Bardzo dobre. 90/100 Cena: 67 PLN

Moulin-a-Vent AOP 2020, Famille Chevrier – głęboki purpurowy kolor, błyszczący, bardzo ładny. Nos mocny i kwaskowy. Dużo owoców (wiśnie, czerwone porzeczki) do tego dochodzą kwiatowe, tulipanowe nuty plus trochę delikatnej ziemistości. Klasycznie od razu atakuje nas wysoka kwasowość. Tanina jest średnia (+), elegancka, lekko szczypiąca. Dojrzałe owoce – śliwki, wiśnie, czereśnie. Dobra gęsta tekstura. Są też pieprzne, przyprawowe, pikantne nuty plus słodka papryka. Średnie (+) ciało i długi finisz. Bardzo dobra intensywność przy tylko 12,5% alkoholu. Świetne. 91/100  Cena: 67 PLN

W pierwszej kolejności nabyłem Moulin-a-Vent i to to wino postanowiłem sparować z bardzo prostym królikiem z pieca. Owocowe czerwienie lubią się z białym mięsem więc poszedłem w tę kombinację. Znowu mamy danie z kategorii Quick&Easy. Największym problemem, dla niektórych, może być podzielenie królika, jednak dziś możecie kupić mięso już w kawałkach. Jeśli kupicie całego podzielcie go na 8 części. Przednie łopatki, nogi przecięte na pół oraz comber tez na pół. Rozgrzewamy piekarnik do 220C (lub 200C z termoobiegiem). Królika przyprawiamy solą i pieprzem a także nacieramy świeżym tymiankiem (1 łyżka). Do brytfanki wlewamy kilka łyżek oliwy z oliwek, wkładamy królika i dokładnie obtaczamy. Pieczemy w piekarniku 20 minut. W tym czasie obieramy szalotki i przekrawamy na połówki, pieczarki kroimy w ćwiartki, obieramy ząbki czosnku. Wyjmujemy brytfankę z królikiem i dodajemy warzywa oraz grzyby. Obtaczamy w tłuszczu układając pomiędzy kawałkami mięsa. Wkładamy do piekarnika na kolejne 15-20 minut. Mieszamy od czasu do czasu. Wyjmujemy z pieca i posypujemy 1 łyżka świeżego tymianku. Możemy podać z pieczonymi pomidorami, ziemniakami, fasolką itp.

Moulin-a-Vent świetnie zagrał z królikiem. Było owocowo, cale całkiem mocno i soczyście. Tymianek oraz pieczarki tez zrobiły swoja robotę w tym pairingu. Siedziałem z daniem i winem na balkonie i  delektowałem się tym świetnym winem i daniem razem i osobno.

Jeśli lubicie Beaujolais to lećcie do Leclerca bo warto!

 

Do następnego!

W