Zimowo: Polędwiczka wiperzowa z cebulowym puree
2017-02-17 3016

Nastał ciężki czas, jeśli chodzi o warzywa. Pomidory niejadalne a cukinie, papryki i bakłażany piekielnie drogie. Ostrzejsza zima w Hiszpanii też nie pomogła… Pozostają nam nasze warzywa korzeniowe - pietruszka, burak, marchew, seler. Jak dołożymy jeszcze cebulę, kalarepę i czosnek, to już się robi całkiem przyjemny zbiór, z którego możemy swobodnie wybierać. Dziś więc właśnie bardziej zimowy zestaw, inspirowany przepisem Raymonda Blanca - polędwiczka wieprzowa z cebulowym puree .

Rozbijemy ten przepis na dwa oddzielne, bo puree cebulowego możecie spokojnie używać w różnych konfiguracjach. Sprawdzi się też do cielęciny czy dorsza. Ząbki czosnku obieramy, przekrawamy wzdłuż i usuwamy zielony środek (jeśli taki jest). Gotujemy w rondelku na małym ogniu około 15 minut. Odcedzamy. W garnku rozgrzewamy oliwę i szklimy przez kilkanaście minut pokrojoną w piórka cebulę. Mieszamy od czasu do czasu. Dodajemy ugotowany czosnek, świeży tymianek, śmietankę i gotujemy na wolnym ogniu jeszcze 10 minut. Odstawiamy do ostygnięcia. Wyjmujemy tymianek i miksujemy blenderem puree. Doprawiamy solą i pieprzem, a także dodajemy trochę oliwy z oliwek extra vergine.

Teraz już mając przygotowane puree (możemy je mieć przyrządzone poprzedniego dnia), zajmujemy się polędwiczką. Rozgrzewamy piekarnik do 190°C. Mięso obieramy z błon, a następnie doprawiamy solą i pieprzem. Cztery wieprzowe żeberka kroimy tak, aby każde było samodzielnym kawałkiem i też doprawiamy. Rozgrzewamy masło na patelni. Gdy osiągnie już odpowiednią temperaturę - dokładnie rumienimy żeberka ze wszystkich stron. Może nam to zająć kilka minut. Potem dokładamy na patelnię polędwiczkę i również obsmażamy ją ze wszystkich stron, aby zamknąć mięso. Następnie na patelnię wrzucamy posikany ząbek czosnku oraz świeży tymianek. Wkładamy patelnię do piekarnika na około 10-13 minut w zależności od wielkości polędwiczki, czasu smażenia na patelni i od tego, jak lubimy wypieczone mięso. Wyjmujemy patelnię z piekarnika. Żeberka i polędwiczkę przekładamy do ogrzanej miski lub innego pojemnika. Przykrywamy folią aluminiową bądź przykrywką. Patelnię stawiamy na palniku, dolewamy trochę wody. Zagotowujemy, oskrobujemy dno patelni, redukujemy. Dolewamy wszystkie soki, które wydzieliły się z mięs. Przecedzamy sos przez sitko. Łyżeczką zdejmujemy z powierzchni nadmiar tłuszczu. Polędwiczkę kroimy w plastry i serwujemy z puree cebulowym oraz sosem. Żeberka nie będą nam potrzebne. Możemy je obrać z pieczonego mięsa i wykorzystać w inny sposób. Np. dodając do kaszy lub ryżu jak lunch do szkoły/pracy.

Do dania spróbowaliśmy dwóch win: białego i czerwonego - a więc był wytrawny Riesling z Hesji Nadreńskiej oraz Cotes du Rhone.

Nackenheim Reisling Trocken Rheinhessen 2014, Gunderloch był pierwszym testowanym winem. Winnica została założona w 1890 roku przez bankiera Carla Gunderlocha. Od 1986 roku działkami o powierzchni 24 ha zawiaduje rodzina Hasselbach. Małżeństwo - Agnes (która pochodzi z rodu Gunderloch) i Fritz (enolog) oraz ich syn Johannes.85% produkcji to Riesling (reszta to Grauburgunder, Weissburgunder oraz Traminer, Sylvaner, Dornfelder i Spatburgunder). Parcele Nackenheim położone są nad samym Renem i maja mocne nachylenie. Degustowany Riesling ma jasnozłoty, ładny kolor. Nos leciutko naftowy, cytrynowy, przyjemny. Usta świeże, owocowe (cytryny i jabłka), szczypiące trochę w język. Lekko chropowaty i agresywny finisz. Trochę jakby za mocno alkohol wychodził w końcówce. 86/100 Wino chyba niestety nie jest dostępne w Polsce, choć kiedyś było w ofercie Wina Szlachetne a także Foodwine (proszę o sprostowanie w komentarzy jeśli ktoś ma aktualne informacje). Cena w Niemczech 15 EUR. Do polędwiczek z cebulowym puree zadziałało z jednej strony odświeżająco, ale z drugiej trochę zbyt ostro. Wydaje się, że "kierunek Riesling" nie jest najszczęśliwszy. Nie, że zupełnie słaby, ale mieliśmy nadzieje na lepsze połącznie z Cotes du Rhone.

Chateau de Tresques Cotes du Rhone 2014, Gabreil Meffre było chyba tym, czego potrzebowaliśmy. Kolor śliwkowo-rubinowy z jaśniejszym brzegiem, całkiem przezroczysty. Nos pełen czerwonych i ciemnych owoców. Mocny, świeży, trochę "sokowy". Usta o niezłej średniej kwasowości. Owocowe, proste z pieprzowym finiszem. Trochę wodniste, ale zdecydowanie odświeżające. 83/100 Wino kupiliśmy w Leclercu za 29 PLN. Ten duży producent ma swojej ofercie bardzo wiele etykiet z prawie wszystkich rodańskich apelacji, ale w Leclercu jest tylko ta jedna. Nie figuruje ona na witrynie internetowej Meffre. Tak czy owak cena jednak trochę zbyt wysoka w stosunku do jakości. Do polędwiczki poszło jednak dużo lepiej niż Riesling. Też odświeża, ale ciemne owoce i pieprz dużo lepiej grają z daniem. Idzie naturalnie. Chłopskie wino, proste zimowe danie. Czego chcieć więcej ;)

Do następnego!

A&W

Nick:
Zdjęcie:
Temat:
Treść:
Czas generowania strony: 0.022824s