II Zlot winiarskiej bogosfery
2015-06-24 2297 Komentarze: 2

Drugi zlot winiarskiej blogosfery wreszcie się odbył! Pierwotnie planowany na marzec, ostatecznie miał miejsce w ostatnią sobotę - 20-go czerwca. Jak zwykle spotkanie obfitowało w ciekawe prelekcje, a także co wydaje się być "solą" takich spotkań - degustacje. O godzinie 10:00 w warszawskim Hotelu La Regina rozpoczęliśmy imprezę od autoprezentacji. Rzeczywiście fajny pomysł. Część osób się zna, część nie - dobrze wiedzieć "Who is Who" w winiarskiej blogosferze. W konferencji wzięło udział naszym zdaniem całkiem sporo blogów (30 na 69 aktywnych), a goście dojechali też z Krakowa, Poznania czy Wrocławia. Nie narzekajmy, termin czerwcowy nie zawsze każdemu pasuje i w marcu pewnie frekwencja byłaby większa.

Pierwszą prezentację miał Wojtek Bońkowski i dotyczyła ona "Mocy Bloga". Czyj blog ma największy "power" i jakie warunki muszą być spełnione, aby się to udało. Generalnie konkluzja jest taka, że oprócz charyzmy, języka, którym się autor posługuje pisząc, a także wiedzy, należy często publikować. Obecność i komentarze w mediach społecznościowych również pomagają. My z naszej strony zastanawiamy się nad tym, czy na naszym rynku winiarskim możemy zmierzyć siłę bloga, która ma bezpośredni wpływ na sprzedaż. Wydaje się nam, że portale typu Winicjatywa czy DTD wpływają mocno na konsumentów w zakresie nowej oferty w Lidlu czy w Biedronce. Klienci szukają powyżej 2,5 serduszka - przełożenie sprzedażowe bezpośrednie. Natomiast przy winach droższych, kupowanych często przez osoby bardziej świadome wyboru - autorytety są oczywiste. Nasi znajomi nie wymieniają nigdy nazw blogów czy ich autorów tylko mówią: "Bońkowski, Bieńczyk polecili to czy tamto". Te osoby są autorytetami wśród konsumentów i żadne blogi nawet z największym "powerem" tego nie zmienią.

Kolejna prelekcja prowadzona była przez zespół dr hab. prof. UW Joanny Rączaszek-Leonardi z Instytutu Psychologii PAN i dotyczyła komunikacji profesjonalistów i blogerów, języka używanego przez nich, a także efektu zamazywania. Badania są w fazie początkowej i wyniki w tym momencie nie są istotne statystycznie, ale zbierany jest materiał na interesującą pracę. Co ciekawe dla nas - oceniających wina wspólnie w winniczkowym zespole - okazało się (wprawdzie nieistotnie), że ocena w teamie jest dokładniejsza i lepsza niż jednostkowa. Sądziliśmy, iż jest na odwrót i że to indywidualnie można zrobić to spójniej. Cieszymy się z tego wyniku :-) Nic tylko oceniać w parach!

W trzeciej części Mateusz Szaniawski z Agory mówił jak i w jakich mediach społecznościach należy istnieć. Okazało się, że rzeczywiście musimy się dużo nauczyć…

Po przerwie lunchowej rozpoczęła się degustacja w ciemno. Zaserwowano 14 win - należało odgadnąć kraj, region, główny szczep, a także czy wino jest z sieciowego, dużego sklepu czy ze specjalistycznego oraz określić cenę butelki z tolerancją +/- 5 PLN. Nigdy nie braliśmy udziału w takim konkursie. Naprawdę piekielnie trudne zadanie. Gdy wino nie jest oczywiste, zaczynają się kłębić różne myśli i wewnętrzne podpowiedzi są zazwyczaj złe. A czasami robi się tak oczywiste i głupie błędy, że aż wstyd po ujawnieniu wyników! Niektóre etykiety były jednak bardzo trudne do odgadnięcia jak Valpolicella Classico Superiore 2011, Fratelli Farina. Strasznie ciężka i esencjonalna. A także dwie etykiety z Minervois. Wojtek Bońkowski zdradził, że profesjonaliści osiągają wyniki w okolicach 50%, a w naszej grupie blogerskiej zwycięska ekipa uzyskała lekko ponad 30% - czyli naprawdę nieźle. Pierwsze miejsce zajął Zdegustowany Sebastian Bazylak i pojedzie na wycieczkę do Langwedocji na zaproszenie Faktorii Win. Drugie miejsce Mariusz Boguszewski z Pisane Winem a trzecie Agata! A więc Winniczek też na pudle :-) Ciekawe doświadczenie. Bardzo chętnie weźmiemy udział jeszcze w takiej zabawie!

Następnie odbyła się degustacja nowej francuskiej oferty Lidla. Niekomentowana, tylko w otwartej, luźnej formie. Dla nas miała raczej charakter integracyjny. Woleliśmy porozmawiać z uczestnikami, tym bardziej że wiedzieliśmy że nie dotrzemy na after-party do Mielża. Czas spędzony na patio ze Sławkiem Chrzczonowiczem, Irkiem Wisem, Martą i Robertem ze Naszego Świata Win , Macinem Likowskim był naprawdę przemiły (przepraszamy jeśli kogoś pomineliśmy). Rozmawialiśmy oczywiście z kieliszkiem wina :-) Tym, co nam się spodobało na tej szybkiej degustacji to z białych przyzwoite Pinot Bianco Alsace 2013, Pfaffenheim (20 PLN) oraz Burgundia Hautes-Cotes de Nuits 2013, Philippe de Boid a'Arnault (choć w tym przypadku cena sięga 40 PLN). Z czerwieni dwa Bordeaux - z co prawda beznadziejnego 2007, ale tu jakoś się udało Lidlowi trafić nie najgorzej - Medoc 2007, Chateau La Valerie za 28 PLN i Saint Emilion Grand Cru 2007, Chateau Pontet Fumet (50 PLN), który podobał nam się najbardziej z tego co udało nam się spróbować. Jeśli chodzi o cenę wina i oceny - dowiedzieliśmy od niektórych blogerów, że konstruując ocenę biorą pod uwagę, ile trzeba za wino zapłacić. Jest to dla nas kompletnie niezrozumiałe. Po pierwsze - cena nie nadaje winu lepszego czy gorszego smaku a po drugie ewentualny wzrost wydatków nie generuje już proporcjonalnego wzrostu doznań smakowych. W tych warunkach wina drogie byłby od razu dyskryminowane w ocenie. Dla nas 86 punktowe wino za 30 PLN ma świetny stosunek jakości do ceny, inne też 86 punktowe za 70 już jest po prostu za drogie do tego co reprezentuje. Ale ocena wina jest dalej 86. Zresztą w Decanterze degustacje panelowe są prowadzone w ciemno, więc tym bardziej w profesjonalnych gremiach nie bierze się pod uwagę ceny wina przy jego ocenie. Ciekawi jesteśmy oceny Vallado kupionego u Mielża i tego samego rocznika z Biedronki. Czyżby ocena wina miała być inna? To ciągle ta sama etykieta.

Ostatnim akordem zlotu (oprócz Afterka) były 3 degustacje komentowane. Wina polskie, Portugalia oraz najciekawsza z naszego punktu widzenia - wina stare. Super duet Bońkowski-Chrzczonowicz przynieśli swoich 12 butelek, których lista widnieje w skanie poniżej. Nie chcemy dokładnie analizować każdego z nich - zrobił to już Nasz Świat Win . Raczej tylko stwierdzić, iż historia każdej otwieranej tego dnia butelki była bardzo interesująca. Wojtek stwierdził, iż życie każdego wina jest znacznie dłuższe niż nam się wydaje. To prawda - gdy od 8 lat trzymamy wina w lodówce - zgadzamy się w 100%. Ta degustacja jednak pokazała, jak się różnimy. My ciągle jeszcze czekamy, aby otworzyć wino w jego najlepszym punkcie. Nie jest to łatwe, ale staramy się, aby nasze Brunella i Barola otwierać na czas. Udana próba daje dużo radości. Wojtek jako wybitny ekspert bawi się otwieraniem butelek w różnym ich stadium rozwoju i po szczycie czerpie z tego satysfakcję. To jest etap wiedzy i doświadczenia, który jeszcze przed nami. Duży szacunek.

W różnych relacjach padają głosy o brak integracji blogerów, że nie tworzą środowiska, że brak wspólnych inicjatyw itp. myślimy, że każdy wie co w trawie piszczy i instynktownie wie, z kim pije wino. To chyba zdrowiej niż uśmiech na pokaz. Za rok jednak będziemy pierwsi, którzy przyjadą - bo to świetna i znakomicie zorganizowana impreza.

A&W

Nick:
Zdjęcie:
Temat:
Treść:
Wasze komentarze
wytykacz błędów bezlitosny :)
wytykacz błędów bezlitosny :)
2015-06-25 15:33błąd!
Owszem, miejsce pierwsze zajął Sebastian, ale drugi był Maciek Gontarz, a Mariusz z Twoją małżonką ex equo 3. Pozdrawiam!
Winniczek
Winniczek
2015-06-25 20:22błąd
Przepraszam Maćka, moja wina. A więc: 1. Sebastian; 2. Maciek; 3. Agata & Mariusz :)
Czas generowania strony: 0.025119s