Beaujolais: Czy na pewno Nouveau?

Mamy dziś trzeci czwartek listopada, a więc celebrujemy Beaujolais Nouveau! No właśnie, kto celebruje ten celebruje… Czy warto je pić, i czy w tej całej karuzeli jest sens? Zacznijmy więc od początku.

Beaujolais jest regionem stanowiącym, czy komuś się to podoba czy nie, południową część Burgundii. Jest to kraina Gamay i fermentacji karbonicznej, czy częściej semi-karbonicznej, dzięki której w dużym skrócie wina są, świeże, owocowe, ale tez często mają aromaty bananów, wiśniówki czy gumy balonowej. Wina oznaczone Beaujolias pochodzą z południowych najbardziej płaskich terenów, Villages z centralnych pagórkowatych a 10 najlepszych siedlisk wyznaczone jest jako Cru i znajduje się w północnej, górzystej części apelacji.

Od dawna w regionie pito młode, świeże wino, jednak dopiero od lat 60tych udało się zrobić z Beaujolais Nouveau markę (głównie dzięki staraniom winiarza i ambasadora regionu – Georges Duboef), która zmieniła biznesowe możliwości Beaujolais. W latach 70 i 80 moda na Nouveau tak przybrała na sile że ponad połowa win produkowanych w regionie była tej kategorii. A że nie można ich robić z gron zebranych z najlepszych działek – Cru (czyli 1/3 zbiorów), wiec ilość ta w stosunku do podstawy i Villages wynosiła 75%! Szczyt popularności przypadł na 1992 rok, kiedy to rynki azjatyckie i amerykański osiągnęły nasycenie. Dla winiarzy były to złote czasy. Nie dość, że sprzedaż była świetna to jeszcze następował natychmiastowy zwrot z inwestycji. Trzeba było tylko poczekać do trzeciego czwartku listopada. Dziś moda minęła, a konkurencja nie zaspała. Włosi mają swoje Novello (nie związane z konkretnym regionem), inne kraje też dorzucają swoje cegiełki (nawet w u nas mamy wino świętomarcińskie). Do tego Novello jest dostępne na rynku od 30 października, podobnie jak inne tego typu wina. W Beaujolais trzymają się dalej, tłumacząc to tradycją, końca listopada i tracą rynek. Przecież nawet Oktoberfest zaczyna się we wrześniu… Koniec końców moda się trochę kończy, jakość może i poprawia, ale oprócz marketingowego cyrku i okazji do wyjścia ze znajomymi czy partnerami biznesowymi do knajpy, nie widzę żadnej wartości dodanej dla nas – konsumentów. W supermarketach butelki pojawią się pewnie w okolicach 35-45 PLN. Kupimy coś czego jeszcze nikt nie pił i potem będziemy narzekać na ból głowy. Młode, wesołe wino za niewspółmiernie duże-do jakości pieniądze – ot co!

Nouveau, bardzo zniszczyło reputację regionu. Konsumenci jak słyszą Beaujolais automatycznie kojarzą tylko i wyłącznie tę markę. Bardzo ciężko jest przekonać kogokolwiek, kto się sparzył na Nouveau aby sięgnął po to co najlepsze – czyli Cru.

Ja jestem absolutnym fanem bożolaków z najlepszych działek. Od 35 PLN można trafić już na przyzwoite Cru w supermarketach – w szczególności francuskich. W samym Leclercu jest kilkanaście etykiet, do tego dochodzi Lidl z jakimiś nowościami a ze specjalistycznych sklepów króluje Winkolekcja, która rzuca co roku kilka nowych etykiet. Warto poszperać. Jak jednak się nie zgubić w gąszczu nazw i styli poszczególnych Cru? Z grubsza możemy podzielić 10 najlepszych siedlisk na 2 grupy:

  1. Te dające wina eleganckie, bardziej owocowe i kwiatowe

Brouilly – największe Cru – 20% powierzchni wszystkich. Z tego tytułu dużo win różnej jakości i różnego stylu.

Chiroubles – najwyżej położone Cru o najniższych temperaturach.  Lekkie wina o wysokiej kwasowość (czerwonych owoców) i kwiatowych aromatach. Archetypowe. Raczej do szybkiego picia.

Fleurie – 3cie co do renomy Cru – daje dosyć taniczne, eleganckie, kwiatowe, owocowe wina. Potencjał starzenia nawet 5-10 lat.

Regnie – wina ciągle jeszcze po lżejszej stronie mocy, ale mocniejsze niż Chiroubles. Dużo owocu – maliny i czerwonej porzeczki.

Saint-Amour – najbardziej na północne wysunięte Cru. Lekkie, miękkie i  trochę ziemiste wina.

  1. Oraz mocniejsze, z większym ciałem, nutami ziemistymi i większym potencjałem starzenia

Chenas – najmniejsze Cru; mocne wina o pełnym ciele z kwiatowym nosem

Cote de Brouilly – wina eleganckie, ale o mięsnej charakterystyce. Najlepsze po kilku latach.

Julienas – garbnikowe, ziemiste poważne wina. Oprócz kwiatów, malin i czerwonej porzeczki często mamy waniliowo-pikantne nuty. Trzeba dać im trochę czasu w butelce.  

Morgon – długowieczne (nawet 20 lat) wina o mocnym smaku i dobrej budowie. Często oprócz typowych dla Beaujolais aromatów mamy jeszcze nuty brzoskwiniowe i morelowe. Skoncentrowane. Cru nr 2 w rankingu.

Moulin-a-Vent  – najwyżej sklasyfikowane siedlisko. Wina często podawane  normalnej winifikacji. Bardzo burgundzkie, starzone często w nowych beczkach. Wraz z ewolucja przekazują leśne, ściółkowe aromaty z dodatkiem grzybów i dziczyzny.  

Zobaczmy więc co udało mi się kupić i zdegustować, żeby znaleźć alternatywę dla Nouveau na dzisiejszy wieczór! Prawie wszystkie butelki kupiłem w ursynowskim Leclercu.

Vieilles Vignes Beaujolais 2018, Domaine Bebourg – Mamy tu podstawę; mocno kwiatowe w nosie (irysy i fiołki) z dodatkiem wiśni i truskawek. W ustach klasycznie kwasowe, truskawkowo-poziomkowo z małym pomarańczowym dodatkiem. Tanina lekka, ale ściągająca. Średni (+) owocowy finisz. Bardzo udane i w dobrej cenie. 86/100 Leclerc – 29 PLN

Beaujolias Vilages 2018, Cyril et Virginie – tu mamy kategorię Villages i teoretycznie ma być lepiej, ale nie jest. Nos również kwiatowy, ale usta już pełne „grubej”, niezbyt przyjemnej taniny. Oprócz wiśni i truskawek jakieś nuty migdałowo-landrynkowe się przewijają. Średni finisz – słodko-goryczkowy. Bardzo tanio, ale nieciekawie.  82/100 Lidl – 18 PLN

Le Pressior de Chatenay Vielles Vignes Chiroubles 2018, Domaine Arnaud Aucoeur – wchodzimy już na poziom Cru. Nos wiśniowo-truskawkowy z pomarańczą i guma balonową. Wino świeże, ale już poważne. Piaskowa taniana, średnich rozmiarów. Średni (+) kwas. Dobra równowaga. Dużo owocu na podniebieniu i w średniej długości, słodszej końcówce. Soczyste! Udane! 87/100 Leclerc – 40 PLN

Chiroubles Vieilles Vignes 2018, Domaine des Generations – pozostajemy w tym samym siedlisku. Nos klasyczny, ale fajnie zrównoważony, gdzie nuty marcepanowe i gumy balonowej balansują się ze śliwkowo-malinowym owocem. Usta o żywej, średniej (+) kwasowości, lekka tanina, wiotkie, świeże, klasyczne. Czysty wiśniowo-truskawkowy owoc. Kwaskowa, porzeczkowa końcówka. Świetne! 89/100 Leclerc – 39 PLN

Cuvee Vieilles Vignes Fleurie 2018, Domaine de Chizots – nos owocowo (wiśnie, śliwki) – kwiatowy (fiołki). Jest dosyć intensywny, twardawy. W ustach średnia (+) kwasowość i atakują kwiatowe (irysowe) nuty. Do tego śliwki i wiśnie. Dobrej jakości, drobno ziarnista tanina w całkiem sporym rozmiarze. Bardzo kulturalne, eleganckie. Można dać mu czas. 89/100 Leclerc – 48 PLN

Le Vieux Domaine Vieilles Vignes Moulin-a-Vent 2018, Domaine Arnaud Aucoeur – tu mamy znowu butelkę gdzie nie do końca coś poszło w odpowiednim kierunku. Nos warzywny, tylko uzupełniony słodszym owocem z dodatkiem nut herbacianych. W ustach mocny kwas, dużo nut „łodygowych” i „zielonych”, kredowa, średnia (+) tanina. Gorzkawo-metaliczna końcówka. Odradzam, tym bardziej że to najdroższe wino z dziś degustowanych. 83/100 Leclerc – 49 PLN

Chateau de Julienas Grande Reserve Julienas 2018, Domaine Arnaud Aucoeur – bogaty nos – pieczone śliwki, dojrzałe truskawkowe, granat. Poważne usta o wysokiej kwasowości i całkiem sporej piaskowej, przyjemnej taninie. Śliwki z pestką, wiśnie, maliny. Bardzo długi, herbaciano-ziemisty finisz. Świetne. Leclerc – 40 PLN. W ramach odświeżania starych przepisów zdecydowałem się podać do tego wina grillowanego tuńczyka na sosie z sałaty. To był strzał w dziesiątkę. Owoc złagodniał i świetnie zagrał z surowością tuńczyka i balsamicznym smakiem sosu. A ciało wino ogarnęło wierzchnią zgrillowaną warstwę steaka. Warto było.

Les Tours de Pierreux Brouilly 2018, Pellerin Quincie – nos pełen czerwonych owoców plus nuty wiśniówki i ziół a nawet drewna. Wytrawny. W ustach wysoki kwas dobrze zrównoważony dojrzałym słodszym owocem (malinowo-truskowakowo-wiśniowym). Tanina średniego (+) rozmiaru, bardzo dobrej jakości. Jest struktura, jest ciało, jest owoc. Brawo. Leclerc – 40 PLN. Otworzyłem to wino do piersi kaczej marynowanej w porterze podanej na liściach świeżego szpinaku. Moim zamysłem było wypicie do tego dania (z uwagi na większe ciało) Domaine Le Vieux Domaine Vieilles Vignes Moulin-a-Vent 2018, Domaine Arnaud Aucoeur, ale po degustacji i średniej ocenie zrezygnowałem z tego pomysłu. Sądziłem, że Brouilly może być zbyt lekkie, jednak 13,5% alkohol zasugerował mi, że wino może mieć jednak odpowiednią materię. I rzeczywiście tak się stało. Wino wytrzymało starcie. Pojawiły się tez pikantne nuty, fajnie komponujące się z gorzkawo karmelowym smakiem porterowej marynaty. A wszechobecny owoc dawał orzeźwienie. Bingo!

Mam nadzieję, że ten przydługi przegląd Bożolaków skłoni Was jednak do poszukiwań win z poszczególnych Cru, a krótka ściąga ułatwi Wam poruszanie się w ich świecie. Otwórzcie więc dziś zgodnie z tradycją Beaujolais… jednak darujcie sobie Nouveau na rzecz porządnej butelki! Chyba, że bawicie się przyjaciółmi na mieście! Wtedy – Na zdrowie!

W